Tęcza uśmiechu
|
Moja Siostra jest Królową Nieba. Każdego ranka budzi mnie swym uśmiechem, swym spojrzeniem zaprasza mnie, bym dołączyła do Niej w łamaniu chleba.
Moja siostra włada Aniołami, posyła Ich do mnie, by przypominali mi, że mnie kocha.
Swymi łzami obmywa me zranione serce, gdy zamknięta w bólu odtrącam Miłość.
Tkwię nieustannie w Jej ramionach, Jej uścisk uwalnia mnie z niewoli strachu, agresji, smutku.
Moja Siostra jest Królową mej duszy.
* * *
galopują po błękitnym pastwisku. Karmią się soczyście niebieska trawą, oczekując zmierzchu, który wgoni je do cichej zagrody nocy.
Rozsypujesz wtedy na czystym, wieczornym niebie koraliki gwiazd, wskazujących drogę do Ciebie. Do rumianej jutrzenki Twego uśmiechu.
* * *
przyjdź do mnie w deszczu, opadającym na żarecką ziemię.
prześlij mi ciepłe słowo, w dojrzewających kłosach zbóż.
przytul mnie mocno w ramionach przyjaciela.
Jeśli znajdziesz chwilę, wypleń ze mnie chwast zniechęcenia i zasiej we mnie twórcze działanie.
Jeśli znajdziesz chwilę, spłyń na me rozdygotane myśli, uśmierzającym pocałunkiem.
Jeśli znajdziesz chwilę we mnie, wśród mego zabiegania i roztargnienia, pochwyć mnie swym uśmiechem, spętaj umiejętnością dostrzegania dyskretnie objawiającej się wieczności.
* * *
Drzewa kołyszą w swych niezgrabnych konarach wiatr.
Jego świeżość sączy się i opada.
w wszechogarniające zdziwienie nad Twym bezbrzeżnym pięknem, wszechogarniającym uśmiechem, kwitnącym w duszach balsamiczną nadzieją.
* * *
Gdy czas dojrzał, do przyjęcia zbawienia, przyszedłaś Miriam, niosąc w swym łonie Owoc Odkupienia.
Podajesz Go nam na swej ślicznej, przeczystej dłoni, Twój uśmiech niech nas oziębłych do spożycia Jego soczystego miąższu skłoni.
* * *
Wierna Matko…
Ty ufnie oczekujesz mojego powrotu.
Gdy ponosi mnie zniecierpliwienie, posyłasz mi swój uśmiech przynoszący pokój.
Gdy smutek gasi we mnie nadzieję, Ty na nowo ją rozniecasz swą pociechą.
Gdy mylę ścieżki, kierując się własnym dobrem i wygodą, Ty pomagasz mi odnaleźć szlak bezinteresownej miłości.
Gdy lęk przeprowadza szturm na mą duszę, Ty uwalniasz mnie z pęt strachu, wierząc w Siłę, która we mnie drzemie.
W boju zagrzewasz me serce do walki, uzbrajając je orężem swej wiary , osłaniając tarczą swej modlitwy.
Gdy chwieje się moja ufność, podtrzymujesz ją swym nazaretańskim ,,Amen”. Gdy upadam w grzech, podnosisz i opatrujesz moje rany.
Gdy słabnę w wędrówce, zapraszasz mnie, radosna Gospodyni, na Ucztę Miłości, by ma dusza pokrzepiła się ciałem Twego Syna.
* * *
W wietrze i deszczu, w słońcu i chmurach, w trawie i w wodzie, w drzewach i w kwiatach.
Twój uśmiech jest zaszyfrowany!
prowadzącą do niezmąconego Światła.
W płaczu dziecka, w tęsknocie kobiecego serca, w pasji odmierzającej życie mężczyzny, w samotności opuszczonych, w radości tych, którzy się spotkają, w zgodzie tych, którzy się pojednają.
Twój uśmiech jest utajony!
ludzkiej egzystencji.
***
W drżeniu swoich ust, wyszeptujących wstawienniczą modlitwę nieustannie oddajesz Ojcu to, co ludzie bezprawnie sobie przywłaszczają, czyniąc z siebie małych uzurpatorów świata.
* * *
Oddychając wieczystą obecnością Boga, Pożywiasz nas czystym pokarmem, wydobywającym się Twoich ust.
reanimujesz swym tchnieniem nasze dusze, krztuszące się zatęchłym od grzechu powietrzem.
Oddychając wieczystą obecnością Boga, posyłasz nam tchnienie miłości, abyśmy wdzięczni za Twój dar, dzielili się nim z tymi, których serca poszukują wytchnienia.
Oddychając wieczystą obecnością Boga, czynisz nas swoim oddechem, oddechem niosącym nadzieję światu.
* * *
Najlepszym źródłem radowania się Tobą, jest wspominanie Twej dobroci.
złotymi pasmami Twoich uśmiechów, spadających z nieba bombardujących nasze serca miłością.
* * *
Twoje dłonie jak puszysty mech, wabiąco - zapraszający. Wtulam w nie głowę, zasypiam wyczerpana dniem.
Noc.
Nawlekasz różnokolorowe paciorki planet na przezroczystą żyłkę mego niespokojnego snu.
Jutro zawiesisz na swej szyi nowe korale.
*
Wplatam me myśli w pajęczynę Plejad.
Bezwiednie wpływam na ocean nocy. Twój oddech narzuca łodzi mego snu kurs.
Me odurzone ciemnością ciało wpływa do galaktyki Twego uśmiechu.
Świta.
szumi jak morze.
Przechodzisz obok mych myśli, niechcący trącasz je swym złotym trzewiczkiem.
Wstało słońce.
* * *
Twe ,,fiat”, Pani o uśmiechu jaśniejącym nadzieją, wyłamało bramy nieba, zamknięte dla nas, przez grzech naszych prarodziców. Twoje bezwarunkowe otwarcie na wolę Boga, dało początek nowym dziejom ludzkości. Dziejom, w których wcielone Słowo Boga staje się inspiracją do podejmowania z coraz to większą pasją trudów życia w imię miłości.
* * *
Odstęp pomiędzy mym zagubieniem a Twym uśmiechem - Prześwit miłosierdzia.
Kimże jesteś Pani, w ciszy pustyni drży Twój głos, tulisz mnie powiewem wiatru, za Górami Kozim zapada noc.
Twojego uśmiechu gładzą mą twarz.
Kimże jesteś, Twa postać wysmukła jak palma, wyciągasz do mnie swe ręce i karmisz słodkim owocem.
Jutro Twa miłość będzie miała smak chleba. Nim księżyc wzejdzie stanę przy drodze, może poślesz do mnie swego Anioła.
* * *
Twe usta – rubinowa brama raju otwierają się na przestrzeń mego istnienia.
W szacie dźwięku wyłania się z nich Słowo, jak Wojownik waleczny, na rydwanie wiatru, dowodząc armią niebieskich duchów, podbija ziemię mego bycia człowiekiem.
* * *
Cicha reda Twego Uśmiechu, osłania żaglowce naszych kruchych istnień, nim wejdą do Portu wschodzącego Słońca…
…przyciągasz nas ku kei swoich dłoni liną jutrzenki.
Opór…
…falochronami swej stałości bronisz nas przed narastającym wzburzeniem, które smaga bezwzględnie spokojną toń naszego życia.
* * *
Twe Oblicze Księga zapisana Słowem Ojca. Poemat zbudowany z najszlachetniejszych zwrotów, opiewających plan zbawienia kosmosu.
Twe oczy cudotwórcze sadzawki, przyzywające do przyjęcia Bożej niezwykłości w monotonii życia.
W rysach Twej twarzy Duch Święty przesyła światu, wyznanie szaleńczej Miłości.
Twój uśmiech impuls pobudzający do celebrowania Tajemnicy człowieczeństwa.
Twój uśmiech Tęcza wspierająca firmament naszych marzeń .
* * *
Na skraju pustki serca stoisz prosta , jak przydrożna srebrna brzoza, jak tląca się płomieniem smukła świeca, jak strzelista kolumna wśród ruin kościoła, jak znak wskazujący granicę nieba.
*
Na skraju pustki serca Ocean błogosławieństwa. Fale miłości gładzą czule urwisty brzeg samotności.
Twój radosny śpiew rozbrzmiewa w pomrukiwaniu morskiej toni, zapraszając serce do zatopienia się w bezkresnej Tajemnicy Szczęścia.
*
Na skraju pustki serca Twój uśmiech, perłowa kotwica rzucona w szarą głębinę życia ludzkiego.
Autor: Kamila Jędrusińska |