-
s.5
Dlatego tak bardzo ważne jest, abyśmy wszyscy nauczyli się
komunikować emocjonalnie. Mówienie o swoich uczuciach, nazywanie
ich nie jest rzeczą łatwą, ale bardzo pomocną we wzajemnym
zrozumieniu. Komunikacja bowiem ma doprowadzić do komunii, czuli
jedności.
-
s.11 Utożsamianie miłości z uczuciami jest bardzo niebezpieczne.
Uczucia są czymś ogromnie ważnym w życiu w ogóle, a w tworzeniu
i utrzymywaniu więzi międzyludzkich w szczególności. Zwłaszcza
dla kobiety są one tak istotne, że często są przez nią wprost
utożsamiane z miłością.
-
s.12 Zatem miłość, którą sobie ślubujemy, musi być czymś innym,
niż uczucia. Musi być czymś, o czym, o czym człowiek może
zdecydować, co podlega kontroli jego rozumu i woli. I
rzeczywiście, prawdziwa miłość jest dojrzałą postawą człowieka,
ukierunkowaną na troskę i czynienie dobra na rzecz „obiektu”
miłości. Takiej miłości najbardziej zagraża postawa egoizmu
wynikająca z niedojrzałości człowieka, wyrażającej się w
niedostatecznym używaniu rozumu i (lub) woli.
-
s.14 Uczuć nie można sobie narzucić, lecz można i trzeba o nie
dbać i pielęgnować je. Wówczas będą rosnąć i owocować. Jednym z
owoców bliskości uczuciowej może być rozwijająca się miłość,
ujawniająca się jako wewnętrzny imperatyw (przymus) troski o
dobro drugiego. Tak więc miłowanie, kochanie, rozumiane jako
decyzja woli, można ostatecznie sobie nawet narzucić, jeżeli
podjęło się takie zobowiązanie.
-
s.16 Pewien starszy mężczyzna, zapytany w 50 rocznicę ślubu, czy
nigdy nie chciał się rozwieść, odpowiedział żartobliwie:
„Rozwieść nigdy, ale zamordować żonę bardzo często”.
-
s.17 Żona musi mówić mężowi o swoich emocjonalnych potrzebach,
bo on sam się ich nie domyśli.
-
W
naturę mężczyzny wpisana jest nie mniejsza głębia uczuć niż w
naturę kobiety. Niestety, modele, obowiązujące kanony
współczesnej kultury często te potencjalne możliwości w nim
tłumią lub wręcz niszczą. Uczucia kobiety i mężczyzny są inne i
pełnią różne role w ich życiu. Nie znaczy to jednak, że uczucia
kobiety są lepsze czy głębsze, a mężczyzny gorsze, płytsze.
Chłopcom niestety często nakazuje się by byli „męskimi”, co
tłumaczy się jako niewrażliwi, bezwzględni, a nawet cyniczni
brutalni. W efekcie współczesny mężczyzna często bywa okaleczony
uczuciowo i zablokowany w potrzebie i umiejętności okazywania
uczuć. Na skutek destrukcyjnego wpływu otoczenia męska
uczuciowość nie rozwija się na miarę możliwości.
-
s.18 Kto ma tę władzę mężczyźnie przekazać? Oczywiście kobieta!
Panie powinny tak wytrwale szukać, by znaleźć w końcu sposób na
przekazanie mężczyźnie prawdy o swych uczuciach i ich ważności w
jej życiu. Nie jest to zadanie proste, lecz jest możliwe do
realizacji przez kobiety.
-
s.19 Wiele pań biernie oczekuje (nieraz całe życie), że mąż się
wszystkiego domyśli. I tu namawiam do pogodnego pogodzenia się z
tym, że on się po prostu nie domyśli.
-
s.20 Natomiast w budowaniu więzi miłości bardzo ważne jest
mówienie, komunikowanie właśnie o swoich pragnieniach i
potrzebach, a przede wszystkim o uczuciach. Żona ma być dla
swego męża nauczycielką wiedzy o swoich uczuciach.
-
s.21 Kobieta ukazuje swoje uczucia nie tylko słowami, ale całą
sobą. Często nawet mimo woli. Wysłuchanie z życzliwością i uwagą
tego, co żona ma do powiedzenia, jest jednym z najtrudniejszych
i najbardziej wymagających zadań męża. Kobieta ma w sobie
naturalną potrzebę komunikowania o swoich uczuciach. Kiedy mąż
słucha z uwagą słów żony, czyni ją szczęśliwą.
-
s.22 „Proszę pana, ale ja naprawdę nie mam potrzeby
wysłuchiwania tych wszystkich rzeczy ( w domyśle: bzdur), które
mi żona opowiada...” Zgoda. Nawet nie musisz mieć takiej
potrzeby, lecz ona ją ma. Ty zaś jako mąż jesteś zobowiązany
troszczyć się o wypełnienie godziwych potrzeb swojej żony. Chęć
podzielenia się przez małżonkę uczuciami nie jest niegodziwa, a
więc powinna być zaspokojona. (nie) namawiam mężczyzn do
udawania zainteresowania sprawami żony, lecz namawiam gorąco do
prawdziwego, nieudawanego zainteresowania osobą żony, bo tego
domaga się miłość. Żona ma prawo, ba, wręcz powinna oczekiwać
zainteresowania i troski męża o jej sprawy, podobnie zresztą jak
mąż ma prawo oczekiwać tego od żony. Nierzadkim, niestety,
błędem żony jest żądanie od męża, by on na jej wzór pragnął się
z nią wszystkim dzielić i o wszystkim opowiadać. Tej potrzeby
mąż często nie ma i tak naprawdę mieć nie musi.
-
s.23 Znacznie lepiej byłoby pogodnie pogodzić się z tym, że mąż
nie ma takiej potrzeby, by wszystkim dzielić się z żoną, o
wszystkim opowiadać. Bywa, że milczy z bardzo szlachetnych
pobudek, chcąc oszczędzić jej niepotrzebnych zmartwień.
-
s.25 Przeciętny mąż nie lubi wciąż powtarzać, że kocha swoją
żonę. Nieprzeciętny to robi. Kłopoty w relacjach kobiet i
mężczyzn biorą się m.in. stąd, że nie potrafimy się skutecznie
porozumiewać.
-
s.26 W rozmowach po prostu się wzajemnie ranimy. Robimy to
często bezwiednie i naprawdę bez złej woli.
-
s.27 Poprawne komunikowanie się jest wreszcie jedyną prawdziwie
skuteczną drogą do budowania więzi, bliskości, jedności.
-
s.28 Podstawą dobrego porozumienia jest szczerość
(„przezroczystość”) mówiącego (nadawcy) i życzliwe wczuwanie się
(empatia) słuchającego (odbiorcy). Przez „przezroczystość”
rozumiem uczciwe wyjawienie swej intencji i przekazanie jej
rozmówcy w możliwie najprostszy i najczytelniejszy sposób.
-
s.30 Udzielanie tzw. informacji zwrotnej. Dzięki niej możemy
doprowadzić do stanu, w którym zgodność intencji i interpretacji
jest satysfakcjonująca dla obu stron. Informacja zwrotna polega
na określeniu, nazwaniu przez odbiorcę swymi słowami, jak
zrozumiał intencję mówiącego.
-
s.31 Zasady poprawnej komunikacji:
-
s.34 Praktyczny przepis na dobrą rozmowę:
-
Nie rozmawiamy w gniewie. To zawsze przynosi
złe owoce.
-
Rozmawiamy tylko wtedy, gdy obie strony są do
tego gotowe i zgadzają się na rozmowę.
-
Aranżujemy „miejsce akcji”: siadamy przy
stole, naprzeciw siebie, wyłączamy telewizor, radio,
telefon, można przygasić światło, zapalić świece.
-
Zapewniamy intymność (bez świadków czy obawy,
że ktoś podsłuchuje).
-
Mamy dla siebie czas. bez pośpiechu, limitu
czasowego.
-
Mówimy o sobie, swoich odczuciach, uczuciach,
unikając wydawania sądów o drugim („bo ty zawsze”, „znowu”,
„jak zwykle”, Bo ty w ogóle” itp.).
-
Unikamy ranienia emocjonalnego, nie „czepiamy
się” spraw, na które rozmówca nie ma wpływu (np. wydarzenia
z przeszłości, rodzina, a w szczególności rodzice-teściowie,
ułomności czy cechy fizyczne).
-
Stosujemy przekaz wielostronny, to znaczy
mówimy nie tylko o rzeczach złych – do naprawy, lecz
pokazujemy je w kontekście podziękowań za wszystko, co jest
dobre.
-
Kończąc rozmowę czynimy postanowienia –
zobowiązania na najbliższą przyszłość; czego szczególnie
będzie pilnować mąż ze względu na żonę (a więc z miłości do
niej), a czego żona ze względu na męża.
-
s.37 Osobny problem stanowi umiejętność uzewnętrzniania uczuć.
Tu kobiety są ekspertami, a mężczyźni mają wrodzony antytalent,
pogłębiony dodatkowo przez okaleczającą ich dzisiejszą kulturę.
-
s.45 Dla mężczyzny docenienie jego mądrości jest niezbędne dla
poczucia własnej wartości.
-
s.47 Przekaz przez uczucia, tak skuteczny i docierający do
kobiety, jest bezowocny, a czasem wręcz rozdrażniający dla
mężczyzny.
-
s.49 Nadmierne troskliwe, nadopiekuńcze kobiety nie dają
mężczyznom szansy wzrostu i okazji do docenienia swych żon.
-
s.57 Jak reaguje młody chłopak, którego namawia się do patrzenia
na rozebrane kobiety, obiecując przyjemność? Próbuje pooglądać.
Ogląda i co? Mieli rację. To jest przyjemne! To działa! A więc
mówili prawdę. Są godni zaufania. Nie wie, że wszedł na
śmiertelnie niebezpieczną ścieżkę, że może to przypłacić
zmarnowaniem życia swego i wprost życiem swych własnych
nienarodzonych dzieci. Dzieci, które dla niego, być może, staną
się jedynie niepożądanymi produktami ubocznymi szukania i
zażywania przyjemności seksualnej. Nie wie, że z czasem zadziała
psychologiczne prawo znużenia i dla osiągnięcia tej samej
przyjemności będzie potrzebował coraz silniejszych bodźców.
„Dziwnym” zbiegiem okoliczności osoby popełniające przestępstwa
na tle seksualnym, powszechnie posługujący się twardą
pornografią, zaczynali od oglądania niewinnych obrazków tylko
trochę porozbieranych kobiet.
-
s.61 Rozładowanie napięcia seksualnego u mężczyzny każdorazowo
związane jest z silną i automatyczną przyjemnością. Kobiety
zupełnie inaczej niż mężczyźni przeżywają swą płciowość. Mają
one inne do niej podejście, nastawienie psychiczne i
oczekiwania. Reagują też na inne bodźce i z odmienną od mężczyzn
szybkością i intensywnością.
-
s.62 Zauważmy, że współżycie odbywa się na zewnątrz ciała
mężczyzny. Nie ponosi on w swym ciele żadnych skutków
biologicznych – w całości przechodzą one na kobietę. Dla kobiety
współżycie zaś oznacza (a w każdym razie powinno oznaczać)
zupełnie co innego.
-
s.65 Wielu ludzi uważa, że jedynie kobieta lekkich obyczajów
może mówić o sprawach płciowości. Kobieta ponosi wszystkie
biologiczne skutki współżycia i dlatego tak ważne jest, aby w
warunkach dobrych godziła się na nie bez jakiegokolwiek lęku.
Ważne jest również, by w warunkach ewidentnie złych (z jej
punktu widzenia) skutecznie odsunąć współżycie na później, bez
wywoływania w mężu poczucia odrzucenia, odepchnięcia. Może
osiągnąć to prosząc męża, by zaakceptował odłożenie współżycia,
a nie odrzucając go. To wielka i potrzebna w życiu umiejętność,
wręcz sztuka.
-
s.66 Dobre warunki dla kobiety są wtedy, gdy uważa i czuje
wewnętrznie, że to, co robi, jest dobre i piękne, że niczego nie
musi się wstydzić, lękać, obawiać. Innymi słowy, warunki dobre,
to takie, które mogłaby z czystym sumieniem polecić swej córce,
gdy będzie w jej wieku i znajdzie się w analogicznej sytuacji.
-
s.67 Określmy, bo jest to ważne, precyzyjnej, jakie są dobre
warunki dla kobiety. Po pierwsze – brak lęku o to, że ich
działanie jest moralnie złe, o to, czy zachowana jest intymność,
czy ktoś jej i męża nie podgląda, nie podsłuchuje, oraz o to,
czy spełnione są podstawowe warunki estetyczne i higieniczne:
pościel jest czysta, a mąż domyty. Po drugie – brak lęku, że mąż
ją zostawi i zostanie sama bez oparcia, z dziećmi bez ojca. Po
trzecie – brak lęku, że pocznie się niezaplanowane dziecko, nie
mówiąc już o dramacie uzasadnionej obawy, że mąż odrzuci poczęte
dziecko i nie pozwoli mu się urodzić. Niestety, powyższa wiedza
dostępna jest w sposób naturalny jedynie kobietom, a dla
mężczyzn jest zakryta. Szkoda? Raczej szansa na cudowną przygodę
uczenia się siebie i poznawania siebie w procesie intymnej
komunikacji! Skoro ważna dla obojga wiedza o ich
najintymniejszej relacji dostępna jest tylko jednej stronie,
oczywistym wydawać się powinien fakt, że ta strona powinna być
przewodnikiem dla obojga.
-
s.68 Doradzanie rozwodu dla rozwiązania problemu przypomina
zabicie pacjenta dla zlikwidowania choroby.
-
s.71 Żona powinna być dla męża przewodniczką po sobie samej.
Jeżeli mężczyzna podczas współżycia będzie robił to, co wydaje
mu się naturalne, to niemal pod każdym względem będzie
postępował błędnie. Mężczyzna, ściskając żonę bardzo mocno w
ramionach, czuje wraz z napięciem mięśniowym rosnące napięcie
seksualne, podczas gdy kobieta czuje jedynie ból. Jeżeli żona
zupełnie naturalnie powie: „Puść mnie, bo mi żebra połamiesz”,
narazi się na odrzucenie męża. On jej tak „mocno” okazuje
miłość, a ona zupełnie nieromantycznie mówi o połamanych
żebrach.
-
s.72 „Niech żona weźmie rękę męża i wodzi nią po swoim ciele,
informując, co odczuwa, co przeżywa”.
-
s.73 Żona powinna odkryć przed mężem, wtajemniczyć go w całą
głębię jej przeżyć związanych ze zjednoczeniem cielesnym,
odbywającym się, bądź co bądź, wewnątrz jej ciała ( ma to
niebagatelne znaczenie psychiczne, niezrozumiałe dla mężczyzny,
dla którego dzieje się to „na zewnątrz”). Uznanie przez męża
oczywistej skądinąd prawdy, że to, co subiektywnie przeszkadza
żonie, obiektywnie niszczy ich więź, jest kluczem do sukcesu w
procesie rozwoju głębi seksualnej więzi małżeńskiej.
Wtajemniczenie zatem męża – nie jest ani proste, ani nie może
się dokonać jednorazowo, jest procesem, który właściwie
uruchomiony może być przeżywany z ogromną radością obojga.
-
s.77 Spełnienie powyższych warunków otwiera drogę do wspaniałych
przeżyć w krainie płciowości. Przeżyć mierzonych nie siłą napięć
i doznań, a głębi nieustannie rosnącej więzi i bliskości
(komunii) osób, a nie tylko ciał. Atrakcyjność nigdy się tu nie
kończy i życia nie starczy do poznania całych uroków tej krainy.
-
s.78 Podsumowując: wielkim szczęściem dla żon byłoby, gdyby
mężowie potrafili zaspokajać ich potrzeby uczuciowe,
dowartościowywać je i dziękować na co dzień za trud wypełniania
funkcji kobiety, żony i matki oraz z delikatnością na miarę
potrzeb kobiecych stwarzać warunki fizyczne, psychiczne i
duchowe do intymnych zbliżeń małżeńskich. Nie stanie się to
samo. Ani żona nie wyegzekwuje tego bez wtajemniczenia w swój
świat i uświadomienia męża, ani tym bardziej mąż sam z siebie
się tego nie domyśli. (Wiele kobiet naiwnie i oczywiście
bezskutecznie całe życie tego oczekuje). Potrzebna jest
współpraca dwojga, w której szczególny udział przypada kobiecie
jako ujawniającej jedynie sobie znany teren uczuć, emocji,
lęków, ale też tęsknot i pragnień. Życzę powodzenia w budowaniu
fascynującej szczęściodajnej komunii.
|