Wybrane fragmenty z książki Jacka Pulikowskiego

pt. „Ewa czuje inaczej”

 
  • s.5 Dlatego tak bardzo ważne jest, abyśmy wszyscy nauczyli się komunikować emocjonalnie. Mówienie o swoich uczuciach, nazywanie ich nie jest rzeczą łatwą, ale bardzo pomocną we wzajemnym zrozumieniu. Komunikacja bowiem ma doprowadzić do komunii, czuli jedności.

  • s.11 Utożsamianie miłości z uczuciami jest bardzo niebezpieczne. Uczucia są czymś ogromnie ważnym w życiu w ogóle, a w tworzeniu i utrzymywaniu więzi międzyludzkich w szczególności. Zwłaszcza dla kobiety są one tak istotne, że często są przez nią wprost utożsamiane z miłością.

  • s.12 Zatem miłość, którą sobie ślubujemy, musi być czymś innym, niż uczucia. Musi być czymś, o czym, o czym człowiek może zdecydować, co podlega kontroli jego rozumu i woli. I rzeczywiście, prawdziwa miłość jest dojrzałą postawą człowieka, ukierunkowaną na troskę i czynienie dobra na rzecz „obiektu” miłości. Takiej miłości najbardziej zagraża postawa egoizmu wynikająca z niedojrzałości człowieka, wyrażającej się w niedostatecznym używaniu rozumu i (lub) woli.

  • s.14 Uczuć nie można sobie narzucić, lecz można i trzeba o nie dbać i pielęgnować je. Wówczas będą rosnąć i owocować. Jednym z owoców bliskości uczuciowej może być rozwijająca się miłość, ujawniająca się jako wewnętrzny imperatyw (przymus) troski o dobro drugiego. Tak więc miłowanie, kochanie, rozumiane jako decyzja woli, można ostatecznie sobie nawet narzucić, jeżeli podjęło się takie zobowiązanie.

  • s.16 Pewien starszy mężczyzna, zapytany w 50 rocznicę ślubu, czy nigdy nie chciał się rozwieść, odpowiedział żartobliwie: „Rozwieść nigdy, ale zamordować żonę bardzo często”.

  • s.17 Żona musi mówić mężowi o swoich emocjonalnych potrzebach, bo on sam się ich nie domyśli.

  • W naturę mężczyzny wpisana jest nie mniejsza głębia uczuć niż w naturę kobiety. Niestety, modele, obowiązujące kanony współczesnej kultury często te potencjalne możliwości w nim tłumią lub wręcz niszczą. Uczucia kobiety i mężczyzny są inne i pełnią różne role w ich życiu. Nie znaczy to jednak, że uczucia kobiety są lepsze czy głębsze, a mężczyzny gorsze, płytsze. Chłopcom niestety często nakazuje się by byli „męskimi”, co tłumaczy się jako niewrażliwi, bezwzględni, a nawet cyniczni brutalni. W efekcie współczesny mężczyzna często bywa okaleczony uczuciowo i zablokowany w potrzebie i umiejętności okazywania uczuć. Na skutek destrukcyjnego wpływu otoczenia męska uczuciowość nie rozwija się na miarę możliwości.

  • s.18 Kto ma tę władzę mężczyźnie przekazać? Oczywiście kobieta! Panie powinny tak wytrwale szukać, by znaleźć w końcu sposób na przekazanie mężczyźnie prawdy o swych uczuciach i ich ważności w jej życiu. Nie jest to zadanie proste, lecz jest możliwe do realizacji przez kobiety.

  • s.19 Wiele pań biernie oczekuje (nieraz całe życie), że mąż się wszystkiego domyśli. I tu namawiam do pogodnego pogodzenia się z tym, że on się po prostu nie domyśli.

  • s.20 Natomiast w budowaniu więzi miłości bardzo ważne jest mówienie, komunikowanie właśnie o swoich pragnieniach i potrzebach, a przede wszystkim o uczuciach. Żona ma być dla swego męża nauczycielką wiedzy o swoich uczuciach.

  • s.21 Kobieta ukazuje swoje uczucia nie tylko słowami, ale całą sobą. Często nawet mimo woli. Wysłuchanie z życzliwością i uwagą tego, co żona ma do powiedzenia, jest jednym z najtrudniejszych i najbardziej wymagających zadań męża. Kobieta ma w sobie naturalną potrzebę komunikowania o swoich uczuciach. Kiedy mąż słucha z uwagą słów żony, czyni ją szczęśliwą.

  • s.22 „Proszę pana, ale ja naprawdę nie mam potrzeby wysłuchiwania tych wszystkich rzeczy ( w domyśle: bzdur), które mi żona opowiada...” Zgoda. Nawet nie musisz mieć takiej potrzeby, lecz ona ją ma. Ty zaś jako mąż jesteś zobowiązany troszczyć się o wypełnienie godziwych potrzeb swojej żony. Chęć podzielenia się przez małżonkę uczuciami nie jest niegodziwa, a więc powinna być zaspokojona. (nie) namawiam mężczyzn do udawania zainteresowania sprawami żony, lecz namawiam gorąco do prawdziwego, nieudawanego zainteresowania osobą żony, bo tego domaga się miłość. Żona ma prawo, ba, wręcz powinna oczekiwać zainteresowania i troski męża o jej sprawy, podobnie zresztą jak mąż ma prawo oczekiwać tego od żony. Nierzadkim, niestety, błędem żony jest żądanie od męża, by on na jej wzór pragnął się z nią wszystkim dzielić i o wszystkim opowiadać. Tej potrzeby mąż często nie ma i tak naprawdę mieć nie musi.

  • s.23 Znacznie lepiej byłoby pogodnie pogodzić się z tym, że mąż nie ma takiej potrzeby, by wszystkim dzielić się z żoną, o wszystkim opowiadać. Bywa, że milczy z bardzo szlachetnych pobudek, chcąc oszczędzić jej niepotrzebnych zmartwień.

  • s.25 Przeciętny mąż nie lubi wciąż powtarzać, że kocha swoją żonę. Nieprzeciętny to robi. Kłopoty w relacjach kobiet i mężczyzn biorą się m.in. stąd, że nie potrafimy się skutecznie porozumiewać.

  • s.26 W rozmowach po prostu się wzajemnie ranimy. Robimy to często bezwiednie i naprawdę bez złej woli.

  • s.27 Poprawne komunikowanie się jest wreszcie jedyną prawdziwie skuteczną drogą do budowania więzi, bliskości, jedności.

  • s.28 Podstawą dobrego porozumienia jest szczerość („przezroczystość”) mówiącego (nadawcy) i życzliwe wczuwanie się (empatia) słuchającego (odbiorcy). Przez „przezroczystość” rozumiem uczciwe wyjawienie swej intencji i przekazanie jej rozmówcy w możliwie najprostszy i najczytelniejszy sposób.

  • s.30 Udzielanie tzw. informacji zwrotnej. Dzięki niej możemy doprowadzić do stanu, w którym zgodność intencji i interpretacji jest satysfakcjonująca dla obu stron. Informacja zwrotna polega na określeniu, nazwaniu przez odbiorcę swymi słowami, jak zrozumiał intencję mówiącego.

  • s.31 Zasady poprawnej komunikacji:

    • - zgodność przekazu słownego z pozasłownym

    • - czytelność przekazu

    • - empatyczne słuchanie

    • - życzliwa interpretacja

    • - informacja zwrotna

  • s.34 Praktyczny przepis na dobrą rozmowę:

    • Nie rozmawiamy w gniewie. To zawsze przynosi złe owoce.

    • Rozmawiamy tylko wtedy, gdy obie strony są do tego gotowe i zgadzają się na rozmowę.

    • Aranżujemy „miejsce akcji”: siadamy przy stole, naprzeciw siebie, wyłączamy telewizor, radio, telefon, można przygasić światło, zapalić świece.

    • Zapewniamy intymność (bez świadków czy obawy, że ktoś podsłuchuje).

    • Mamy dla siebie czas. bez pośpiechu, limitu czasowego.

    • Mówimy o sobie, swoich odczuciach, uczuciach, unikając wydawania sądów o drugim („bo ty zawsze”, „znowu”, „jak zwykle”, Bo ty w ogóle” itp.).

    • Unikamy ranienia emocjonalnego, nie „czepiamy się” spraw, na które rozmówca nie ma wpływu (np. wydarzenia z przeszłości, rodzina, a w szczególności rodzice-teściowie, ułomności czy cechy fizyczne).

    • Stosujemy przekaz wielostronny, to znaczy mówimy nie tylko o rzeczach złych – do naprawy, lecz pokazujemy je w kontekście podziękowań za wszystko, co jest dobre.

    • Kończąc rozmowę czynimy postanowienia – zobowiązania na najbliższą przyszłość; czego szczególnie będzie pilnować mąż ze względu na żonę (a więc z miłości do niej), a czego żona ze względu na męża.

  • s.37 Osobny problem stanowi umiejętność uzewnętrzniania uczuć. Tu kobiety są ekspertami, a mężczyźni mają wrodzony antytalent, pogłębiony dodatkowo przez okaleczającą ich dzisiejszą kulturę.

  • s.45 Dla mężczyzny docenienie jego mądrości jest niezbędne dla poczucia własnej wartości.

  • s.47 Przekaz przez uczucia, tak skuteczny i docierający do kobiety, jest bezowocny, a czasem wręcz rozdrażniający dla mężczyzny.

  • s.49 Nadmierne troskliwe, nadopiekuńcze kobiety nie dają mężczyznom szansy wzrostu i okazji do docenienia swych żon.

  • s.57 Jak reaguje młody chłopak, którego namawia się do patrzenia na rozebrane kobiety, obiecując przyjemność? Próbuje pooglądać. Ogląda i co? Mieli rację. To jest przyjemne! To działa! A więc mówili prawdę. Są godni zaufania. Nie wie, że wszedł na śmiertelnie niebezpieczną ścieżkę, że może to przypłacić zmarnowaniem życia swego i wprost życiem swych własnych nienarodzonych dzieci. Dzieci, które dla niego, być może, staną się jedynie niepożądanymi produktami ubocznymi szukania i zażywania przyjemności seksualnej. Nie wie, że z czasem zadziała psychologiczne prawo znużenia i dla osiągnięcia tej samej przyjemności będzie potrzebował coraz silniejszych bodźców. „Dziwnym” zbiegiem okoliczności osoby popełniające przestępstwa na tle seksualnym, powszechnie posługujący się twardą pornografią, zaczynali od oglądania niewinnych obrazków tylko trochę porozbieranych kobiet.

  • s.61 Rozładowanie napięcia seksualnego u mężczyzny każdorazowo związane jest z silną i automatyczną przyjemnością. Kobiety zupełnie inaczej niż mężczyźni przeżywają swą płciowość. Mają one inne do niej podejście, nastawienie psychiczne i oczekiwania. Reagują też na inne bodźce i z odmienną od mężczyzn szybkością i intensywnością.

  • s.62 Zauważmy, że współżycie odbywa się na zewnątrz ciała mężczyzny. Nie ponosi on w swym ciele żadnych skutków biologicznych – w całości przechodzą one na kobietę. Dla kobiety współżycie zaś oznacza (a w każdym razie powinno oznaczać) zupełnie co innego.

  • s.65 Wielu ludzi uważa, że jedynie kobieta lekkich obyczajów może mówić o sprawach płciowości. Kobieta ponosi wszystkie biologiczne skutki współżycia i dlatego tak ważne jest, aby w warunkach dobrych godziła się na nie bez jakiegokolwiek lęku. Ważne jest również, by w warunkach ewidentnie złych (z jej punktu widzenia) skutecznie odsunąć współżycie na później, bez wywoływania w mężu poczucia odrzucenia, odepchnięcia. Może osiągnąć to prosząc męża, by zaakceptował odłożenie współżycia, a nie odrzucając go. To wielka i potrzebna w życiu umiejętność, wręcz sztuka.

  • s.66 Dobre warunki dla kobiety są wtedy, gdy uważa i czuje wewnętrznie, że to, co robi, jest dobre i piękne, że niczego nie musi się wstydzić, lękać, obawiać. Innymi słowy, warunki dobre, to takie, które mogłaby z czystym sumieniem polecić swej córce, gdy będzie w jej wieku i znajdzie się w analogicznej sytuacji.

  • s.67 Określmy, bo jest to ważne, precyzyjnej, jakie są dobre warunki dla kobiety. Po pierwsze – brak lęku o to, że ich działanie jest moralnie złe, o to, czy zachowana jest intymność, czy ktoś jej i męża nie podgląda, nie podsłuchuje, oraz o to, czy spełnione są podstawowe warunki estetyczne i higieniczne: pościel jest czysta, a mąż domyty. Po drugie – brak lęku, że mąż ją zostawi i zostanie sama bez oparcia, z dziećmi bez ojca. Po trzecie – brak lęku, że pocznie się niezaplanowane dziecko, nie mówiąc już o dramacie uzasadnionej obawy, że mąż odrzuci poczęte dziecko i nie pozwoli mu się urodzić. Niestety, powyższa wiedza dostępna jest w sposób naturalny jedynie kobietom, a dla mężczyzn jest zakryta. Szkoda? Raczej szansa na cudowną przygodę uczenia się siebie i poznawania siebie w procesie intymnej komunikacji! Skoro ważna dla obojga wiedza o ich najintymniejszej relacji dostępna jest tylko jednej stronie, oczywistym wydawać się powinien fakt, że ta strona powinna być przewodnikiem dla obojga.

  • s.68 Doradzanie rozwodu dla rozwiązania problemu przypomina zabicie pacjenta dla zlikwidowania choroby.

  • s.71 Żona powinna być dla męża przewodniczką po sobie samej. Jeżeli mężczyzna podczas współżycia będzie robił to, co wydaje mu się naturalne, to niemal pod każdym względem będzie postępował błędnie. Mężczyzna, ściskając żonę bardzo mocno w ramionach, czuje wraz z napięciem mięśniowym rosnące napięcie seksualne, podczas gdy kobieta czuje jedynie ból. Jeżeli żona zupełnie naturalnie powie: „Puść mnie, bo mi żebra połamiesz”, narazi się na odrzucenie męża. On jej tak „mocno” okazuje miłość, a ona zupełnie nieromantycznie mówi o połamanych żebrach.

  • s.72 „Niech żona weźmie rękę męża i wodzi nią po swoim ciele, informując, co odczuwa, co przeżywa”.

  • s.73 Żona powinna odkryć przed mężem, wtajemniczyć go w całą głębię jej przeżyć związanych ze zjednoczeniem cielesnym, odbywającym się, bądź co bądź, wewnątrz jej ciała ( ma to niebagatelne znaczenie psychiczne, niezrozumiałe dla mężczyzny, dla którego dzieje się to „na zewnątrz”). Uznanie przez męża oczywistej skądinąd prawdy, że to, co subiektywnie przeszkadza żonie, obiektywnie niszczy ich więź, jest kluczem do sukcesu w procesie rozwoju głębi seksualnej więzi małżeńskiej. Wtajemniczenie zatem męża – nie jest ani proste, ani nie może się dokonać jednorazowo, jest procesem, który właściwie uruchomiony może być przeżywany z ogromną radością obojga.

  • s.77 Spełnienie powyższych warunków otwiera drogę do wspaniałych przeżyć w krainie płciowości. Przeżyć mierzonych nie siłą napięć i doznań, a głębi nieustannie rosnącej więzi i bliskości (komunii) osób, a nie tylko ciał. Atrakcyjność nigdy się tu nie kończy i życia nie starczy do poznania całych uroków tej krainy.

  • s.78 Podsumowując: wielkim szczęściem dla żon byłoby, gdyby mężowie potrafili zaspokajać ich potrzeby uczuciowe, dowartościowywać je i dziękować na co dzień za trud wypełniania funkcji kobiety, żony i matki oraz z delikatnością na miarę potrzeb kobiecych stwarzać warunki fizyczne, psychiczne i duchowe do intymnych zbliżeń małżeńskich. Nie stanie się to samo. Ani żona nie wyegzekwuje tego bez wtajemniczenia w swój świat i uświadomienia męża, ani tym bardziej mąż sam z siebie się tego nie domyśli. (Wiele kobiet naiwnie i oczywiście bezskutecznie całe życie tego oczekuje). Potrzebna jest współpraca dwojga, w której szczególny udział przypada kobiecie jako ujawniającej jedynie sobie znany teren uczuć, emocji, lęków, ale też tęsknot i pragnień. Życzę powodzenia w budowaniu fascynującej szczęściodajnej komunii.