|
Wzajemne
oczekiwania, czyli kobiecość i męskość w związku
Zaczynając się spotykać kobieta i mężczyzna czegoś od siebie
nawzajem oczekują. Z reguły bowiem mamy jakieś swoje wizje i
wyobrażenia przyszłego związku. I to jest bardzo pozytywne. Nie
wiążemy się przecież z kimkolwiek, tylko poznając się podejmujemy
decyzję czy ten ktoś nam odpowiada czy też z jakichś względów nie
chcielibyśmy z nim być. Naturalnie czasami nasze oczekiwania są
zupełnie nierealne czy mocno wygórowane i bywają przyczyną
niemożności znalezienia partnera przez długie lata. Czasem jednak są
zbyt małe i nieokreślone, co z kolei grozi wiązaniem się z
nieodpowiednimi osobami, byle tylko z kimś być i... narzekaniem, że
taki "nieudacznik mi się trafił". W tym artykule spróbujemy
odpowiedzieć na pytanie czego nawzajem oczekują od siebie w związku
kobieta i mężczyzna, w czym to się przejawia i dlaczego potrzebują
oni właśnie tego. Zastanowimy się co jest najważniejsze i bez czego
nie można budować wzajemnej relacji. Pokażemy jak oczekiwania jednej
strony wpływają na drugą i co zrobić jeśli czegoś nam brakuje.
Oczywiście z góry zaznaczamy, że to tylko ogólny zarys potrzeb i
oczekiwań obu płci. Każdy człowiek jest bowiem inny. Dlatego poniżej
przedstawiamy te oczekiwania i potrzeby, których spełnienie w
największym stopniu wpływa na to, by związek był udany.
O kobiecie - czyli czego oczekuje mężczyzna?
Gdy chłopak poznaje dziewczynę, którą jest poważnie
zainteresowany (a poważnie to znaczy, że bierze ją pod uwagę jako
kandydatkę na żonę, tj. nie zakłada, że na pewno tak będzie ale
dopuszcza taką ewentualność i pod tym kątem na nią patrzy) to
oczekuje od niej między innymi następujących cech. Tego, że będzie
ona miała zasady i szacunek do siebie i niego, że obdarzy go
zaufaniem, że będzie go akceptować. Że będzie kobieca, tzn. nie
będzie chciała pełnić w związku jego roli tylko wniesie do tego
związku ciepło, piękno i dobroć. Że będzie się potrafiła zająć
domem. Że będzie mówiła wprost o co jej chodzi a nie kazała mu się
domyślać. Także tego, że będzie jego największym doradcą a gdy
trzeba zmotywuje go działania.
Mężczyzna oczekuje od kobiety zaufania. Tak jak kobieta
oczekuje poczucia bezpieczeństwa tak mężczyzna, aby to poczucie jej
zapewnić potrzebuje pewnego kredytu z jej strony, pewnego
zawierzenia się jemu i "dania mu szansy". Krótko mówiąc: aby ona
mogła dobrze się poczuć musi mu zaufać, np. jeśli jadą samochodem to
on chce aby ona mu zaufała, że on bezpiecznie zawiezie ją na
miejsce, żeby zaufała jego umiejętnościom i nie dopytywała się
(niczym osioł ze "Shreka"): daleko jeszcze?, żeby broń Boże nie
pytała czy on wie gdzie jedzie i czy to na pewno ta droga. A już
niech jej do głowy nie przyjdzie, żeby ofiarować mu pomoc jeśli on
sam o to nie poprosi. Jej pomoc może polegać na zaoferowaniu mu
kanapki, odpakowaniu batonika czy rozmasowaniu karku na postoju ale
nie pokazywaniu mu na mapie, że którąś drogą byłoby krócej lub
lepiej. Oczywiście ten przykład jest może małym uproszczeniem ale
chodzi nam o obrazowe pokazanie na czym to polega. To zaufanie ma
dotyczyć całokształtu działania mężczyzny: ufności, że on weźmie
odpowiedzialność za rodzinę, że wybierze odpowiednią pracę, że tak
przeanalizuje warunki kredytu, że będzie on korzystny. Wreszcie, że
weźmie on odpowiedzialność za kształt, kierunek związku czy - już w
małżeństwie - za poczęte dziecko. No dobrze a co będzie jeśli facet
się pomyli? Jeśli faktycznie zabłądzi w drodze albo kurs waluty
skoczy i kredyt już nie będzie taki korzystny? Ano wtedy on oczekuje
tego, że ona nie będzie robiła mu z tego powodu wymówek. Że przyzna
mu prawo do błędu, że nie będzie "a nie mówiłam...". Jeśli ona wie,
że on się naprawdę starał to niech mu pozwoli wziąć za skutki
sytuacji odpowiedzialność. I to też jest zaufanie. On doskonale wie,
że podjął złą decyzję, jemu tego nie trzeba mówić, on bardzo chce to
naprawić, ale jeśli od niej usłyszy zrzędzenie a nie słowa
wyrozumiałości to mu się odechce i następnym razem faktycznie może
jej zostawić decyzję, żeby - w razie niepowodzenia - mieć czyste
sumienie. A zatem on oczekuje od niej wyrozumiałości. Oczywiście
jeśli takie sytuacje się często powtarzają to należy usiąść i
przedyskutować sprawę i być może zmienić taktykę, ale jeśli
sporadycznie to należy po prostu "odpuścić", potraktować to z
humorem, rozładować napięcie.
Kolejną rzeczą jakiej oczekuje mężczyzna to szacunek. W
zasadzie i kobieta i mężczyzna oczekują i powinni darzyć się
szacunkiem, u mężczyzny wygląda to jednak trochę inaczej. Dla niego
szacunek to pewien rodzaj dumy kobiety, że ma takiego mężczyznę, że
on to i to potrafi, że jest taki "męski". Oczekuje akceptacji.
Mężczyzna by być z kobietą i by budować zdrowe relacje musi
wiedzieć, że się tej kobiecie podoba: zarówno fizycznie nie
przeszkadzają jej pewne jego niedoskonałości jak i pod innymi
względami. Chodzi o to, by ona była z niego dumna, by nie wstydziła
go się, jeśli jest np. niższy od niej lub nie jest tak jak ona
wykształcony. On musi czuć się swobodnie, nie może udawać lub żyć w
ciągłej obawie, że to co robi może jej się nie spodobać i że
zostanie za to skrytykowany. Dlatego oczekuje, że kobieta nie będzie
mu zwracała uwagi przy świadkach nawet jak mocno ją czymś zdenerwuje
i że nie będzie się "czepiała" drobiazgów. Oczywiście jeśli coś jest
denerwujące to można a nawet trzeba porozmawiać, czasem się nawet
pokłócić, ale nie wypominać każdego drobiazgu i nie robić problemu z
rzeczy nieistotnych. To kolejna kwestia: otwartości i szczerej
rozmowy. Jeśli kobietę coś zdenerwuje to mężczyzna oczekuje, że ona
z nim otwarcie o tym porozmawia, a nie obrazi się, zamknie w sobie i
każe mu się domyślać o co chodzi. Mężczyzna oczekuje, że kobieta nie
każe mu się domyślać.
On oczekuje też, że ona go doceni. Jeśli on się napracuje, coś
zdobędzie, coś mu wyjdzie i jest tym ucieszony to oczekuje uznania i
pochwały. Mężczyznę w ogóle trzeba chwalić: jak dostanie dobrą
ocenę, jak coś w pracy osiągnie, jak gola strzeli na meczu, nie
mówiąc już o tym gdy kwiatka przyniesie itp. To jest naprawdę ważne
- dopinguje go do działania. Jak posprząta w swoim pokoju czy
wyniesie śmieci to jak się to zauważy to na drugi raz na pewno to
zrobi, inaczej straci motywację. I kolejny punkt - dopingowanie,
motywowanie do działania. Chce wiedzieć, że jest komuś potrzebny i
potrzebuje bodźca, popchnięcia, a więc kobieta z którą się zwiąże
nie może mu "podcinać skrzydeł", wprost przeciwnie - on oczekuje, że
kobieta będzie dumna z tego co robi i zmotywuje go do zdobywania
coraz wyższych szczytów (oczywiście nie chodzi tu o wpędzanie faceta
w pracoholizm czy o stawianie nierealnych wymagań, ale właśnie taki
pozytywny doping). Chodzi tu zarówno o podnoszenie kwalifikacji, o
zapewnianie, że on da sobie radę z problemem, że potrafi go
rozwiązać, że powinien przyjąć awans, bo sobie poradzi jak i drobne
rzeczy. Jak powiesz chłopakowi "super, że naprawiłeś ten kontakt" to
on będzie dumny i na drugi raz zacznie wymyślać co tu jeszcze
usprawnić.
W sferze duchowej mężczyzna oczekuje kobiety o podobnych
poglądach. Gdy jest wierzący oczekuje kobiety wierzącej, z zasadami
- autentycznymi, a nie w zależności od okoliczności, ale... nie
dewotki. Tzn. chodzi o to, żeby była bardziej wierząca niż
religijna. Rozumiemy się? Jeśli o zasadach mowa - mężczyzna
oczekuje, że kobieta będzie sama siebie szanowała. Że da mu do
zrozumienia, że jej zasady, jej czystość ma dla niej znaczenie i nie
ugnie się pod żadną presją. To łatwo zauważyć - po sposobie
ubierania, mówienia, żartach itp. On się bardzo szybko zorientuje.
Oczekuje wierności. On wiąże się z kobietą i oczekuje od niej -
zresztą tak jak ona od niego - wyłączności. Tego, że będzie jego
kobietą, później jego żoną i matką wspólnych dzieci. Wiąże się z nią
ponieważ ona "szlifuje" jego życie, dopełnia je, wnosi w jego życie
ciepło, piękno, ona jest kimś komu on chce zaimponować, dla kogo
może walczyć, kogo może bronić i dla kogo być rycerzem. Ona jest tym
dzięki komu on się spełni w swojej męskości, przy kim może ukazać i
zrealizować swoje talenty i zalety. Oczywiście kobieta według niego
nie ma być jedynie "narzędziem" pomagającym mu w realizacji własnej
osoby. On oczywiście uznaje a wręcz oczekuje jej odrębności i
szanuje ją, oczekuje, że ona będzie miała własne zainteresowania,
hobby, własne zdanie, będzie potrafiła zająć się sobą a nie będzie
wciąż uczepiona jego ramienia i nie będzie potrafiła żyć
samodzielnie. Że zorganizuje sobie weekend, jeśli on pojedzie na
zawody, a nie będzie rozpaczała i wydzwaniała do niego co chwilę jak
bardzo się nudzi bez niego. Takich kobiet mężczyźni (w większości)
nie lubią. Oczekuje więc, że będzie to osoba zaradna, potrafiąca
poradzić sobie w codziennych sytuacjach np. że będzie posługiwała
się komputerem, kombinowała jak trafić w obcym mieście do jakiegoś
miejsca (oczywiście ona, żeby go dowartościować i docenić jego męski
umysł może i powinna prosić go o pomoc, ale chodzi o to, żeby nie
robiła z siebie "bezradnej słodkiej blondynki"). Godny pochwały jest
fakt, że ona chce się rozwijać zawodowo (oczywiście nie kariera
kosztem rodziny ale podnoszenie kwalifikacji owszem), on jest z tego
dumny.
Oczekuje, że ona będzie się interesowała jego życiem, tym co on
robi, jak mu w pracy idzie, żeby wiedziała czym on się interesuje,
jakiej muzyki słucha i jakiemu zespołowi sportowemu kibicuje. Nie
musi wiedzieć o co w tym sporcie chodzi ani oglądać z nim meczu ale
ucieszyć się kiedy jego drużyna wygra - to po prostu dowód na to, że
on ją obchodzi.
Oczywiście jeśli chodzi o takie bardziej przyziemne sprawy to
oczekuje, że będzie potrafiła zająć się domem, gotować (nie chodzi
tu o mistrzostwa kulinarne, ale o to, żeby potrafiła ugotować
obiad), oczekuje opieki nad dziećmi - tego, że będzie chciała mieć
dzieci i będzie chciała się nimi zajmować. Chłopak obserwuje swoją
dziewczynę w sytuacji z dziećmi i tak ją odbiera w wyobrażeniach o
wspólnych dzieciach.
Naturalnie on wcale nie oczekuje, że ona będzie go obsługiwać.
On chce się włączać w prace domowe, jego to nawet dowartościuje jak
kobieta go poprosi, żeby np. sałatkę zrobił, o opiece nad dziećmi
nie wspomnę. Tylko - uwaga drogie panie! - nie każcie mu się
domyślać, że chodzi Wam o sałatkę jak stoicie w kuchni przy garnkach
i nie wiecie w co ręce wsadzić - POWIEDZCIE MĘŻCZYŹNIE CO MA W TEJ
CHWILI ZROBIĆ. I to nie ogólnie: zrób sałatkę, tylko: tu są pomidory
i cebula, pokrój to i wymieszaj ze śmietaną. I gdy jest zmęczona i
chce by on jej herbatę zrobił to niech mu to powie wprost. On to
chętnie zrobi, ale nie każcie mu się tego domyślać.
Mężczyźni niekoniecznie lubią kobiety bardzo "męskie", a to z
jednego względu: nie lubią być zdominowani, a takie kobiety mogą
podświadomie wywierać na mężczyźnie pewną presję. Taki mężczyzna
może czuć, że nie dorówna kobiecie, nie sprosta jej oczekiwaniom, a
to dla niego już ogromny dyshonor. On nie może się czuć zdominowany.
Nie zniesie jak ona będzie go pouczać w sprawach dotyczących męskich
zajęć albo - co już nie daj Boże - wyrwie mu wiertarkę z ręki i sama
zacznie dłubać w ścianie. Poczuje się wtedy niepotrzebny a jego
poczucie wartości spadnie poniżej zera. Prawdziwy mężczyzna w takiej
sytuacji będzie czuł potrzebę dorównania kobiecie, pojawi się
rywalizacja. Jego sytuacja w związku będzie zagrożona i pojawi się
takie ciśnienie, że albo: nie wytrzyma presji i odejdzie (a później
jest zdziwienie, że on przez tyle lat bycia z nią nie mógł się
zdecydować na ślub, a nagle poznał inną i po kilku miesiącach się
pobrali) albo zostaje rasowym pantoflarzem.
Co więc z "męskimi" kobietami? Jeśli ona potrafi połączyć,
wypośrodkować i utrzymać w ryzach wszystkie dziedziny swojego życia,
żadnej nie rozwijając kosztem innej i uwaga - nie zatraci swojej
kobiecości - to jest szansa na zdrowy związek. Oczywiście on nie
będzie zachwycony jak ona zacznie uprawiać boks, ale nie będzie miał
nic przeciwko temu (ba, nawet będzie z tego dumny!) jeśli ona będzie
dbała o siebie, o swój wygląd, ćwiczyła dla utrzymania sylwetki itp.
No i dochodzimy do wyglądu. Wygląd też jest ważny. Tyle, że nie
wygląd plastikowej Barbie - to wbrew pozorom faceta śmieszy - tylko
zadbanie. Jak? U każdej kobiety jest inaczej. Chodzi o to, by jej
zależało na wyglądzie, by jej zależało, żeby się jemu podobać.
Mężczyzna nie szuka piękności, ale sympatycznej dziewczyny, która
walczy ze swoimi kompleksami. Facet nie zniesie jak dziewczyna
zacznie mu opowiadać, że jest brzydka i gruba w nadziei, że on
zaprzeczy. On nie zaprzeczy, on takich rzeczy nie widzi i jeszcze
czasem gotów w to uwierzyć. Męski świat jest inny, bardziej
dosłowny. Kobieta musi czuć się dobrze sama ze sobą, nawet jak ma
kilka kilo więcej albo krzywy zgryz albo jest niska. Jeśli dobrze
się czuje we własnej skórze to bije od niej taki wdzięk, że
mężczyźnie się spodoba. Ona musi być sobą.
No i jeszcze żeby go nie zagadała na śmierć. Mężczyzna używa
słów aby przekazać coś ważnego i nie lubi jak kobieta "paple" bez
przerwy, żeby tylko mówić. Byliśmy kiedyś świadkiem takiej scenki.
Dziewczyna chciała zrobić wrażenie na chłopaku. Wracali z Wilna do
Suwałk, jakieś cztery godziny drogi. Jako, że siedzieli za nami
słyszeliśmy piąte przez dziesiąte. Widać było, że dopiero się
poznają. I ona całą drogę do Wilna i z powrotem mówiła. Non-stop.
Nie dawała mu szansy, by usta otworzył. Nawet my, postronni
obserwatorzy wiedzieliśmy w jakie dni jej chomik je żółty ser i w
jakiej ilości i co mu jest jak się przeje. Biedny chłopak był coraz
bardziej skołowany. Nie wiemy jak potoczyły się ich dalsze losy, ale
szczerze mówiąc ja jako kobieta miałam dość jej słowotoku, a co
dopiero on.
Dla starszych i "bardziej wtajemniczonych": mężczyzna oczekuje,
że kobieta zrozumie jego potrzebę pobycia czasem samemu. Bo
mężczyzna jak ma problem to - w przeciwieństwie do kobiety -
potrzebuje czasu na samotne znalezienie rozwiązania. Zamyka się
wtedy w "jaskini" i chce by kobieta nie dopytywała się dziesięć razy
jak mu pomóc i czy na pewno na nią nie jest zły. Nie jest, ale może
być jak ona go zacznie z tej jaskini na siłę wyciągać i wymuszać
zwierzenia. A zatem on oczekuje, że ona pozwoli mu czasem kilka
godzin pobyć samemu i pomyśleć nad czymś.
No i już całkowicie na koniec ważna sprawa odnośnie poznawania
się, początków chodzenia. Mężczyzna nie zniesie jak kobieta mu się
narzuca, jak pełni "jego rolę" w inicjowaniu znajomości, jak
pierwsza proponuje to co on chciał zaproponować, jak pierwsza mówi
"kocham". Mężczyzna to zdobywca. To on ma się o dziewczynę starać,
on ma zabiegać o jej względy i wcale nie chce by mu to zbyt łatwo
przyszło, by ona pchała mu się w ręce. Wręcz przeciwnie: chce trochę
o nią powalczyć.
|