|
Rodzina to
system, którego podstawowym celem jest rozwój wszystkich jego
członków. Gdy prawidłowo funkcjonuje, poszczególni członkowie w
sposób elastyczny wypełniają określone role służące zaspokojeniu jej
potrzeb. Ale ten sprawny mechanizm przestaje takim być, jeśli ktoś z
dorosłych nadużywa alkoholu. Wraz z nasileniem kryzysu rodzinnego
staje się on coraz bardziej chaotyczny i niestabilny, między innymi
dlatego, że jedno lub oboje rodzice przestają wypełniać swoje role.
Aby rodzina przetrwała, konieczne jest znalezienie takiej struktury,
której jednym z elementów są sztywno określone role. Wtedy
zachowania członków rodziny stają się przewidywalne i bezpieczne. Im
bardziej system rodzinny zdominowany jest przez nadmierne picie
jednego z dorosłych, tym jego reguły są sztywniejsze i bardziej
rygorystyczne.
Wymienianie jedynie kilku ról to nadmierne uproszczenie. Opiszę je
jednak, gdyż pozwalają zrozumieć, na czym polega istota oraz
konsekwencje funkcjonowania w roli służącej systemowi rodzinnemu, a
nie jednostce.
„Bohater rodzinny” to dziecko, które dostarcza rodzinie poczucia
wartości, dumy i sukcesu. Zwykle bierze na siebie różne obowiązki i
świetnie sobie z nimi radzi. Ponieważ znaczna ich część to sprawy
dorosłych (np. gotowanie, sprzątanie, wychowywanie młodszego
rodzeństwa), bohater staje się „małym dorosłym”: dzielny, opanowany,
pełen poświęcenia i gotowości do rezygnacji z siebie dla innych.
Dalsza rodzina, znajomi i sąsiedzi często z zazdrością patrzą na
takie dziecko, chwalą je i podziwiają. Dzięki bohaterowi rodzina
może poczuć się dobrze, bo przecież wychowała tak odpowiedzialnego i
odnoszącego sukcesy młodego człowieka.
Tylko czasem ktoś zauważy, że bohater to bardzo skryte dziecko,
wiecznie niezadowolone z siebie i z tego, co osiągnęło. „Bohater
rodzinny” wciąż bywa napięty, ponieważ obawia się, że ktoś wreszcie
odkryje, iż wcale nie jest takim, jak widać na zewnątrz. Towarzyszy
mu przy tym poczucie bezwartościowości. Czuje się nieszczęśliwy,
zaniedbany i osamotniony. Jego rola w rodzinie to być
odpowiedzialnym dorosłym. Ale dziecko, które nie przeszło pełnego
cyklu dorastania i dojrzewania, nie jest w stanie sprostać takiemu
wyzwaniu. Dzieci jednak bardzo szybko uczą się poprzez modelowanie i
naśladownictwo, co pozwala im przekonująco odgrywać daną rolę, choć
wewnętrznie nie są do niej przygotowane.
„Kozłem ofiarnym” też zazwyczaj jest dziecko. Dzięki niemu rodzina
może odwrócić uwagę od swoich rzeczywistych problemów. Traktuje
bowiem dziecko jako swoisty obiekt zastępczy, na którym można się
skoncentrować i wyładować negatywne uczucia. „Kozioł ofiarny” jest z
pozoru przeciwieństwem „bohatera rodzinnego”. Dorośli postrzegają
takie dziecko jako nieodpowiedzialne i trudne, przynoszące swoim
zachowaniem kłopoty i problemy. Często kiepsko się uczy, wcześnie
sięga po używki, wpada w tzw. Złe towarzystwo. Wobec rodziców jest
zwykle bezczelne i aroganckie. W ten sposób wyraża bowiem negatywne
emocje, jakie członkowie rodziny odreagowują na nim.
„Kozioł ofiarny” może być jednak zadziwiająco podobny do „bohatera
rodzinnego”: tak jak on potrafi wziąć odpowiedzialność za to, co
dzieje się w rodzinie. Ale bohater bierze na siebie odpowiedzialność
za pozytywny wizerunek rodziny, zaś kozioł - za negatywny. Dzieci w
obu rolach przeżywają lęk, poczucie odrzucenia, osamotnienia i
skrzywdzenia. U „kozła ofiarnego” czasem pojawia się również uczucie
nienawiści do świata i ludzi, którzy nie dają mu żadnej szansy na
bycie dobrym, a także uczucie zazdrości i niedoceniania.
„Kozioł ofiarny” ma zapewnić dobre samopoczucie rodzinie, która może
zrzucić na niego odpowiedzialność za wszystko: to nie my jesteśmy
źli, to on jest trudnym dzieckiem, łobuzem, wpadł w złe towarzystwo
itd. Za każdym razem, gdy trafiają do mnie pacjenci funkcjonujący
kiedyś w tej roli w swoich rodzinach, zadziwia mnie, jak niewielki
wpływ na takie zachowanie miał ich temperament czy osobowość. Co
prawda zdarza się, że kozłami zostają dzieci, które temperamentalnie
mają większą łatwość wyrażania złości bądź buntu, ale nie jest to
wcale regułą.
Za poprawianie nastroju i humoru rodziny odpowiada
„dziecko-maskotka”. Na jego widok pojawiają się uśmiechy na
twarzach, domownicy rozluźniają się i uspokajają. Często staje się
ono domowym antidotum na kryzysowe chwile: „Uspokój ojca, ciebie
posłucha”. Rodzice lubią popisywać się maskotką przed innymi.
Jednocześnie - bez względu na wiek - traktują ją jak osobę
niedojrzałą, niewiele rozumiejącą z tego, co się wokół niej dzieje.
Kiedy maskotka musi poradzić sobie z czyjąś złością czy
wściekłością, wobec których bezsilni są dorośli domownicy - tak
naprawdę jest przestraszona i napięta. Ma poczucie, że jeśli nie
może poprawić komuś nastroju, staje się niepotrzebna jak porzucona
przytulanka.
Dziecko „niewidzialne” (zwane także dzieckiem we mgle lub dzieckiem
zagubionym) zachowuje się tak, jakby go nie było. Godzinami potrafi
zajmować się sobą. Nie sprawia kłopotów wychowawczych, zwykle
niczego nie chce. W kontaktach społecznych jest wycofane, czasem
uznawane za nieśmiałe. Robi wszystko, żeby nie zwracać na siebie
uwagi. Czasem udaje mu się to na tyle dobrze, że wychowuje się w
swoistej izolacji społecznej, pomimo ludzi wokół. Takiemu dziecku
brakuje podstawowych umiejętności interpersonalnych: nawiązywania
kontaktu, wyrażania swoich potrzeb czy współpracy z innymi. W szkole
wyraźnie odbiega od swoich rówieśników poziomem umiejętności
społecznych.
„Niewidzialne” dziecko czuje się bezwartościowe, niegodne uwagi
innych i osamotnione. Ale równocześnie jest zagniewane, iż nikt nie
zwraca na nie uwagi. Jego zachowaniem kieruje poczucie, że najlepiej
by się stało, gdyby go nie było.
Kiedy w trakcie terapii pacjenci pracują nad identyfikacją własnych
ról w ich rodzinach, często pytają, czy możliwe jest połączenie
kilku ról. Odpowiedź brzmi: tak. John Bradshaw pisze, że jeśli jeden
z rodziców nie wypełnia swojej roli z jakiegokolwiek powodu (jest
pijany, nieobecny, chory itd.), zwykle któreś z dzieci wchodzi w
jego rolę. Gdy rodzina potrzebuje sukcesu, dziecko będzie bohaterem.
Jeżeli potrzeba kogoś, kto weźmie na siebie odpowiedzialność za
dziejące się w niej zło - stanie się kozłem. W rodzinie
wielodzietnej każde z dzieci może wypełniać inną rolę. Ale kiedy na
przykład najstarsze odchodzi z domu, zwykle kolejne przejmuje jego
rolę, porzucając dotychczasową. To pokazuje, jak ważną potrzebę
rodziny zaspokaja dana rola i jak silnie związana jest ona z
systemem rodzinnym, a nie z cechami dziecka.
Przyjmując określoną rolę, młody człowiek uczy się, jakie uczucia ma
wyrażać, a jakich nie. „Bohater rodzinny” ma prezentować swoją
kompetencję i odpowiedzialność, „kozioł ofiarny” - złość,
„dziecko-maskotka” powinno mieć zawsze dobry nastrój, a
„niewidzialne” musi być samowystarczalne. Oznacza to, że dzieci
muszą rozwijać cechy w jakiś sposób potrzebne rodzinie, zaś ukryć
te, które są w niej niepożądane. I tak bohater może skrywać wewnątrz
strach i osamotnienie, kozioł - swoje mocne strony, maskotka -
smutek, a niewidzialne - wściekłość. W ten sposób przyjęta przez
dziecko rola staje się jego zewnętrznym „ja”, pod którym skrywa,
jakie jest naprawdę. Zewnętrzne „ja” to forma obrony, sposób na
przetrwanie w dysfunkcyjnym systemie rodzinnym, sposób na bycie
kochanym, na przyciągnięcie uwagi, nadzieja na zaspokojenie
podstawowych dziecięcych potrzeb.
Inną konsekwencją poświęcenia własnego „ja” na rzecz stabilności
rodziny bywa częste u DDA przeświadczenie: „Nie ja jestem ważny -
ważniejsza jest grupa (rodzina, klasa, zespół w pracy itp.)”.
Towarzyszy temu nawyk dbania o potrzeby innych, o grupę, z którą
taki człowiek się identyfikuje.
Kim naprawdę jestem? Jakie są moje mocne strony, a jakie słabe? To
najczęstsze pytania, z jakimi DDA przychodzą na terapię. Zadają je z
dużym niepokojem. Obawiają się, że może prawdą jest to, co słyszeli
od bliskich w chwilach złości: że są bezwartościowi, niegodni
zainteresowania i pokochania. W mojej praktyce klinicznej nie
zdarzyło się, by prawda o osobie była tak okrutna, jak jej lęki i
wewnętrzne przekonania. Aby jednak znaleźć odpowiedzi na powyższe
pytania, trzeba uświadomić sobie, w jakiej roli byłem lub nadal
jestem - i przestać w niej funkcjonować.
|