O. Józef Stanisław Płatek OSPPE
POCZĄTKI ZAKONU ŚW. PAWŁA
PIERWSZEGO PUSTELNIKA

PRZEDMOWA

 

Sobór Watykański II w Dekrecie o przystosowanej odnowie życia zakonnego „Perfectae Caritatis" wskazuje, że odnowienie życia religijnego ma się dokonywać poprzez ciągłe powracanie do źródeł życia chrześcijańskiego oraz pierwotnego ducha instytutów a równocześnie przystosowania samych instytutów do zmieniających się warunków życia.

Kapituła Generalna Zakonu Paulinów w 1984 r. skierowała wezwanie do wszystkich członków tegoż Zakonu, aby coraz lepiej poznawali duchowość, dzieje i bogate tradycje swojej wspólnoty zakonnej.

Mając na uwadze powyższe wskazania i swego rodzaju zapotrzebowanie, O. Dr Józef Płatek - Generał Zakonu podjął zadanie zgromadzenia i usystematyzowania pierwszych dokumentów dotyczących Zakonu jak i jego pierwotnych reguł. Niniejsze opracowanie, stanowiące zestawienie poszczególnych dokumentów i reguł w początkowym okresie istnienia Zakonu, ma przede wszystkim na celu, ukazanie jakby na nowo źródeł życia ówczesnych zakonników oraz pierwotnego ducha ich wspólnoty. Z pewnością lektura owego studium może dostarczyć współcześnie żyjącym paulinom, w zmieniających się warunkach życia, wiele cennego materiału do refleksji i rewizji dotyczącej realizacji swojego powołania zakonnego. Należałoby również zaznaczyć, że praca ta stanowi jakby zachętę a nawet wezwanie do podjęcia dalszych badań, krytycznych opracowań i pewnego rodzaju kontynuacji tematyki podjętej przez Autora.

Samemu zaś Autorowi należą się wyrazy wdzięczności i podziękowania za poniesiony trud i wysiłek w przygotowaniu niniejszego opracowania.

 

O. Stanisław Turek OSPPE


 

I. ZAKON PAULINÓW POWSTAŁ W XIII WIEKU NA WĘGRZECH Z PUSTELNIKÓW

 

Zakon paulinów - Zakon św. Pawła Pierwszego Pustelnika powstał w pierwszej połowie XIII wieku na Węgrzech z pustelników, którzy idąc za wezwaniem Kościoła, pod wpływem działania Ducha Świętego — postanowili realizować rady ewangeliczne w życiu wspólnym. Pustelnicy ci zamieszkiwali lasy i puszcze naddunajskie, a wpatrując się w Chrystusa przebywającego na pustyni, zapragnęli naśladować sławnego Pustelnika egipskiego — św. Pawła z Teb, żyjącego na przełomie III i IV wieku. Od imienia tego Patrona i Patriarchy nazwali się paulinami, tworząc nową społeczność zakonną w Kościele.

Wśród zakonów średniowiecza paulini—jako „bracia pustelnicy św. Pawła Pierwszego Pustelnika" zajmują odrębne miejsce zarówno różne od zakonów żebrzących jak i od mniszych zwłaszcza benedyktyńskich, chociaż równocześnie w samej organizacji są bardzo zbliżeni do pierwszych a w stylu i trybie życia - do drugich. Ten swoisty charakter zawdzięczają oni warunkom, w jakich powstali i ideologii eremityzmu, z którą są genetycznie i wyjątkowo związani. Nie mają bowiem paulini swojego formalnego założyciela w tym sensie, jak to posiadają inne rodziny zakonne. Nie mają też swego odrębnego pracodawcy, któryby im napisał odrębną regułę, wyznaczył specyficzne cele, charakter i zadania oraz określił posłannictwo i właściwe miejsce w Kościele.

Paulini stanowią bez wątpienia jedyny Zakon pochodzenia węgierskiego. Powstali oni na terenie Węgier branych nie w pojęciu dzisiejszego terytorium, ale w granicach Węgier historycznych, Węgier przeszłości. Zakon paulinów wywodzi się z tego ruchu eremickiego, jaki zwłaszcza w X, XI, XII   i XIII wieku przeszedł prawie przez całą Europę, ale wszczególny sposób objął puszcze i lasy naddunajskie. Toszybkie rozpowszechnienie się idei życia pustelniczego zeszczególnym nawiązaniem do życia pustelników z pierwszych wieków chrześcijaństwa ma również jakieś uzasadnienie społeczno-religijne a nawet społeczno-polityczne. Wiek

XIII   przyniósł Węgrom wielkie zniszczenia kraju spowodowane najazdem Tatarów. Te okropności zniszczeń zmuszałydo głębokich refleksji i stwarzały również podatny grunt dlarozwoju ducha eremityzmu, który zwłaszcza na początkuXIII wieku stawał się zjawiskiem masowym. Pustelnicy zaczęli wypełniać lasy i puszcze naddunajskie, usiłując swymsposobem ascetycznego życia nawiązać do pustelnikówegipskich, syryjskich, palestyńskich, greckich i innych — zpierwszych wieków chrześcijaństwa. Te nowe dążenia i tęsknoty za kontemplacją Boga w samotności znalazły podatnygrunt w samym charakterze narodowym Węgrów. Niektórzyskłonni są nawet utrzymywać, że masowy rozwój tego bliżejnieznanego ruchu eremickiego wyrastał również z jakiegośprotestu wobec ówczesnych form życia zakonnego i był wyrazem tęsknoty powrotu do czystych źródeł pierwotnego eremityzmu, do stylu życia pierwszych chrześcijańskich pustelników, których uważano za „białych męczenników". Trudnojest dziś podać jednolitą charakterystykę duchowości pustelniczej, która cechuje się specyficzną oryginalnością, niepowtarzalnością, swobodą, prostotą ale i głębią. Pustelnikprzecież podejmował surowy tryb życia, któremu sprzyjałasama pustynia ze swą charakterystyczną tejemniczością.Eremita, choć był dzieckiem swej epoki — to jednak z całąprostotą i swobodą ducha żył w samotności, realizował pokutę, praktykował post i umartwienie, trwał w milczeniu, skupieniu i modlitwie w obecności Boga. Był też on wyczulonyna potrzeby Kościoła powszechnego i lokalnego, którywspierał swoim zaangażowaniem trwaniem przed Bogiem,przebywając z Nim sam na sam. Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że z ducha eremityzmu zrodziło się wiele rodzin zakonnych. Paulini w swej najstarszej tradycji nawiązali do św. Pawła Pierwszego Pustelnika. Św. Hieronim uważa go za najsławniejszego i pierwszego mistrza pustelników, który nie tyle słowem czy pismem, lecz raczej przykładem i swym sposobem życia zachęcił innych najbardziej do wstępowania w jego ślady.

Właściwy początek chrześcijańskiego eremityzmu przypada na wiek III i IV, kiedy to wskutek prześladowania chrześcijan - zwłaszcza za cesarza Decjusza — zaczęły się wyludniać wioski i miasta a zapełniać się ludźmi samotne puszcze i pustynie Afryki i Azji. Św. Paweł z Teb rzeczywiście uchodzi za inicjatora i twórcę chrześcijańskiego życia pustelniczego w ścisłym tego słowa znaczeniu. On za prześladowania Decjusza schronił się na pustynię Tebaidy i tam w samotnej pieczarze skalnej- „przepędził wiek na modlitwie" - jak mówi o nim św. Hieronim, umierając w 113 roku życia. Przykład jego surowego życia, dzięki św. Antoniemu, który go odszukał przed śmiercią - a zwłaszcza dzięki św. Hieronimowi, który napisał jego żywot, odbił się głośnym echem w ówczesnym świecie chrześcijańskim pociągając na pustynię licznych naśladowców. Powstają wówczas na pustyniach Egiptu liczne eremy a nawet skupiska pustelnicze.

Surowy ascetyzm tych pierwszych pustelników żyjących samotnie, zatopienie w kontemplacji Boga, różnego rodzaju praktyki pokutne oraz praca fizyczna wypracowały swoistą duchowość, wywierając również wpływ na umysłowość ówczesnego człowieka, któremu jeszcze bliskie i żywe były wzory tego rodzaju życia, zarówno z przykładu samego Chrystusa jak również wybitnych proroków. W każdej epoce dziejów i w każdym pokoleniu ludzkim nie brakuje nigdy licznych jednostek, wyrastających ponad przeciętność środowiska i pragnących całe swoje życie oddać w służbę wielkich ideałów religijnych czy społecznych.

Jak dalece ten pęd do eremityzmu ogarnął ówczesne umysły i serca świadczy fakt, że najwięksi Ojcowie i Doktorzy Kościoła przynajmniej okresowo prowadzili życie pustelnicze zanim oddali się później organizowaniu życia zakonnego czy pracy apostolskiej. Eremityzm swym zasięgiem objął nie tylko Egipt, ale również Palestynę, Syrię, Mezopotamię, Grecję i inne kraje.

Życie jednak samotne i odosobnione narażone było na wiele błędów i niebezpieczeństw. Dlatego z biegiem lat następuje jakby zmierzch eremityzmu a rozwój cenobityzmu.

Życie wspólne, klasztorne, zorganizowane pod jedną regułą i władzą dawało szersze możliwości realizacji rad ewangelicznych, zorganizowania liturgii i rozwijania wszelkiej i dobrej działalności.

Rozwijające się intensywnie życie klasztorne nie zlikwidowało jednak życia pustelniczego, które zawsze znajdowało zwolenników. Eremityzm wraz z cenobizmem przedostawał się z Egiptu najpierw do krajów zachodniej a następnie i środkowej Europy. Stało się to zapewne dzięki wspomnianemu żywotowi św. Pawła opracowanego przez św. Hieronima oraz żywotowi św. Antoniego Pustelnika, napisanego przez św. Atanazego a już ok. 370 r. przetłumaczonemu na łacinę. W ten sposób eremityzm przeniknął do Węgier. Historycy i kronikarze Zakonu paulinów (B. Bolesławski, A. Eggerer, Fr. Orosz, I. Pongracz i inni) pragną wykazać ścisłą łączność pustelników węgierskich z XIII w. - z których ostatecznie ten Zakon powstał — z patriarchą paulinów św. Pawłem Pierwszym Pustelnikiem. Jest również rzeczą zupełnie zrozumiałą, że z pojawieniem się i rozwojem katolicyzm - pojawiają się też na Węgrzech wyższe formy życia ascetycznego przeszczepione zwłaszcza przez misjonarzy, którzy najczęściej byli mnichami.

Od chwili przyjęcia chrześcijaństwa przez Węgrów poprzez wieki zwłaszcza X, XI, XII i początki XIII życie pustelnicze rozwijało się tu bardzo bujnie.

Wypada też dodać, że gdy idzie o przejście eremityzmu w cenobityzm w warunkach węgierskich - to zachętę do tego dała w XIII wieku sama władza kościelna czyli przede wszystkim biskupi. Wpłynęły na to nie tylko nowe warunki społeczno-polityczne ale przede wszystkim nowe potrzeby Kościoła. Wszak otworzyły się przed nim nowe tereny a w związku z tym nowe potrzeby pracy apostolskiej a nawet misyjnej. Dlatego zapragniono zmobilizować i ześrodkować wszystkie siły tak, aby i pustelnicy żyjący dotychczas w rozproszeniu i samotnie - zostali zgromadzeni w nowe wspólnoty klasztorne i mogli swym przykładem życia oddziaływać na innych zbawiennie. Zresztą w tym samym kierunku szły zapotrzebowania duchowe i dążność samych pustelników.

Życie pustelnicze miało bezsprzecznie swoje wyjątkowe wartości. Kościół działający nie chciał i w tym wypadku zerwać z przeszłością a pozostając zawsze pod działaniem Ducha Świętego potrafił złączyć w harmonijną syntezę dawne tradycje pustelnicze z wymaganiami chwili obecnej i znakami czasu i stworzyć organizacyjnie nową społeczność zakonną, która w swej wewnętrznej strukturze ideologicznej i charakterze duchowości zachowałaby istotne elementy i wartości eremickie. Taką właśnie dwoistą naturę i złożony charakter będzie miał nowy Zakon św. Pawła Pierwszego Pustelnika, który swymi początkami i rozwojem jest ściśle związany z ziemią węgierską. Tam powstał, tam też w pierwszym i najbujniejszym okresie swoich dziejów doszedł do wielkiego rozwoju i świetności. Stamtąd też zaczerpnął w głównej mierze swój charakter, duchowość i swoją strukturę ideologiczno-prawną. Zakon św. Pawła Pierwszego Pustelnika bierze swój początek jak sama nazwa wskazuje, z życia pustelniczego. Dlatego od samego początku aż po dziś pragnie nawet w zmieniających się wciąż warunkach klasztornych zachować ducha i charakter pustelniczy. Paulini pomni na swe pochodzenie i surowość życia swoich ojców, obrali sobie za ideał życie św. Pawła Pierwszego Pustelnika i chcą nadal pozostać prawdziwymi miłośnikami samotności.


 

II. ŚW. PAWEŁ PIERWSZY PUSTELNIK PATRIARCHĄ I PATRONEM ZAKONU

 

Sobór Watykański II poucza nas, że „już od początku byli w Kościele zarówno mężczyźni, jak i niewiasty, którzy chcieli przez praktykę rad ewangelicznych z większą swobodą iść za Chrystusem i wierniej Go naśladować, prowadząc na swój sposób życie Bogu poświęcone. Wielu spośród nich, z natchnienia Ducha Świętego, prowadziło życie pustelnicze lub tworzyło rodziny zakonne, które Kościół chętnie objął swą powagą i zatwierdził" (DZ. 1).

Naśladowanie Chrystusa i pójście za Nim stało się ostateczną normą i zarazem najwyższą regułą życia zakonnego. Przedziwna rozmaitość wspólnot zakonnych w Kościele, posiadających przecież różne powołania, charaktery duchowości, odrębne zadania i posłannictwa, staje się zrozumiała dzięki bogactwu samego Wzoru, jakim jest Jezus Chrystus. Jedni bowiem pragną gorliwie naśladować Chrystusa oddającego się przede wszystkim kontemplacji, inni zaś pragną pójść za Chrystusem zwiastującym rzeszom Królestwo Boże, uzdrawiającym chorych i ułomnych, błogosławiącym dzieciom i dobrze wszystkim czyniącym, lub nawracającym grzeszników, a nade wszystko posłusznym woli Ojca (Por. KK. 46).

Paulini od zarania swego istnienia pragnęli przede wszystkim wpatrywać się i naśladować Jezusa Chrystusa, pozostającego na modlitwie, poście i pokucie przez 40 dni w okolicach pustyni judzkiej. Dlatego w swoim Patronie, św. Pawle Pierwszym Pustelniku z Teb odczytywali właściwą sobie normę i niejako pierwszą podstawową regułę życia paulińskiego.

W dniu 15 stycznia każdego roku paulini obchodzą uroczystość św. Pawła Pierwszego Pustelnika, Patrona i Patriarchy Zakonu. O nim św. Hieronim napisał, że „bardzo miłował Boga". I rzeczywiście bez tej wielkiej miłości Boga niezrozumiały byłby dla nas ten sposób i styl życia, jaki sobie wybrał ten Mąż Boży. Z miłości dla Boga skazał się on świadomie i dobrowolnie na życie samotne i na całkowite zapomnienie, by przez prawie 90 lat pozostawać sam na sam z Bogiem. Początkowo, znając swe możliwości, poszedł na pustynię, aby chciwemu szwagrowi pozostawić swój majątek, odziedziczony po rodzicach. Ukrył się, by nie zdradzić Boga. Lękał się, że wśród okrutnych tortur może i on ulec, jak inni słabości i wyrzec się wiary w Jezusa Chrystusa. Z pewnością jako człowiek liczący około 22-23 lat życia, a więc młody i żywego temperamentu, przeżywał na pustyni chwile trudne. Rodziły się też w nim problemy, różne pytania, a może nawet wątpliwości co do słuszności, celowości czy sensu wybranej drogi. Miał szansę powrotu, ale jednak pozostał na pustyni do końca życia, będąc wierny Chrystusowi.

Dzieli nas ze św. Pawłem Pierwszym Pustelnikiem wielka przestrzeń czasu. On przeżył 113 lat — jak przypuszczają biografowie - w latach 228-341, również w wyjątkowo trudnych czasach. My żyjemy już w zmienionych warunkach życia i we współczesnych czasach, ale problemy i sprawy ludzkie są zawsze do siebie podobne. Św. Paweł nadal pozostaje paulinom bardzo bliski; bliski zwłaszcza poprzez Zakon, do którego przynależą i przez bogate dziedzictwo duchowe tego Zakonu.

Zwykle ludzie stawiają fundamentalne pytanie: jaki jest faktycznie związek dzisiejszych paulinów ze św. Pawłem Pierwszym Pustelnikiem? Pozornie tak łatwe pytanie wyzwala przecież jakże różne odpowiedzi. Zacznijmy od tego, co nie budzi zastrzeżeń.

 

1. Zakon św. Pawła Pierwszego Pustelnika

 

Już w pierwszym artykule Konstytucji Zakonu czytamy że pustelnicy, którzy w XIII wieku utworzyli na Węgrzech nowy Zakon „za głównego patrona obrali sobie św. Pawła z Teb i od jego imienia przyjęli nazwę paulinów". Początkowo nazywali się „bracia pustelnicy Świętego Krzyża". Ta czasowa nazwa była związana z faktem, że od 1250 r. klasztor św. Krzyża na górze Pilis był siedzibą wyższego przełożonego. Nie ulega też wątpliwości, że już od 1263 r. używają wspólnej nazwy „braci św. Pawła Pierwszego Pustelnika".

Są również i tacy, którzy utrzymują, że od chwili połączenia się dwóch pierwszych wspólnot, członkowie nowej społeczności zakonnej jako dawni pustelnicy, byli szczególnymi czcicielami i naśladowcami sławnego Pustelnika z Teb, św. Pawła Egipcjanina i ponadto uważali się za jego duchowych synów, i może nawet już od 1250 r. przyjęli wspólną nazwę „Braci Pustelników św. Pawła Pierwszego Pustelnika". Bł. Euzebiusz, biorąc udział - w charakterze wyższego przełożonego nowej wspólnoty zakonnej w synodzie ostrzyhomskim w 1256 r., pod protokółem synodu złożył własnoręczny podpis jako „prowincjał Braci św. Pawła Pierwszego Pustelnika". Poczynając od dekretu kardynała Gentilisa, legata papieża Klemensa V, zatwierdzającego Zakon i nadającego mu regułę św. Augustyna, aż po ostatni dekret Stolicy Apostolskiej, zatwierdzającym nowe Konstytucje (z dnia 26 sierpnia 1986 r.), Zakon jest powszechnie nazywany „Zakonem św. Pawła Pierwszego Pustelnika". Jeśli nawet w dokumentach oficjalnych i papieskich - z racji reguły św. Augustyna — niekiedy są nazwani „Braćmi św. Pawła Zakonu św. Augustyna", to przełożeni bardzo zabiegali u Stolicy Świętej, aby w kolejnych dokumentach ta nazwa była sprostowana. W ten sposób strzegli paulini swego genetycznego związku ze św. Pawłem Pierwszym Pustelnikiem. Gdy w toku różnych dyskusji, opracowujący projekt nowych Konstytucji, próbowali uprościć urzędową nazwę Zakonu, to jednak Stolica Apostolska upomniała się o pełną nazwę, przekazaną w tradycji zakonnej. Historycy i kronikarze Zakonu, podkreślając pustelnicze pochodzenie Zakonu, celowo ukazują szczególny związek paulinów z wszystkimi pustelnikami starożytności chrześcijańskiej, którzy również uważali św. Pawła Pierwszego Pustelnika za swego Twórcę, Mistrza i Ojca. Wyrazem tej łączności z eremitami jest również siedemnastowieczna

tradycja ikonograficzna ubierania św. Pawła z Teb i wszystkich eremitów - jako jego naśladowców - w biały habit pauliński. Kronikarz Zakonu O. Andrzej Eggerer poświęcił aż cały rozdział, by przekonać czytelników, że Zakon Braci Pustelników wziął zarówno swą nazwą, jak i swój początek od Pawła z Teb. Na poparcie tej tezy przytacza on po dziś dzień jeszcze przekonywające racje.

Paulini chcieli się uważać naprawdę za „synów św. Pawła Pierwszego Pustelnika" pomimo, że zmieniające się warunki i czasy, jak i nowe zadania, które musieli nieraz podejmować, próbowały niszczyć czy osłabić te genetyczne więzi. Znamy dobrze wypowiedź Pana Jezusa skierowaną do Żydów, którzy rościli sobie pretensje, że są „potomstwem Abrahama" i uważali go za swego Ojca. Pan Jezus dał im wtedy pouczającą lekcję: „Gdybyście byli dziećmi Abrahama, to byście pełnili czyny Abrahama" (J8, 39). Przekładając te słowa Jezusa Chrystusa do sytuacji paulińskiej trzeba by również powiedzieć: jeśli chcecie uważać się za synów św. Pawła Pierwszego Pustelnika, to musicie spełnić jego czyny. Wiadomo do czego zobowiązuje ten zaszczytny tytuł „synów pawłowych". Paulini nie chcieli być przecież synami wyrodnymi! Pomimo swych niedociągnięć, braków, chcą oni nadal uważać św. Pawła Pierwszego Pustelnika za swego Mistrza i Ojca. Zakon prawie od samego początku istnienia zatrzymuje aż dotąd nazwę, herb i godło św. Pawła Pustelnika.

Jak z symbolicznego drzewa Jessego - wywodzą się paulini jako potomkowie od swego Praojca św. Pawła Pustelnika. Postać św. Pawła z Teb uobecniona nawet w samej nazwie Zakonu, a przecież tak odległa w czasie, pomimo zmienionych już warunków, pełniła i nadal pełni funkcje zastępcze jakby Założyciela Zakonu z jakimś wielkim ładunkiem mocy inspirującej i zobowiązującej. Św. Paweł z Teb przywodzi stale na pamięć samą rzeczywistość pustyni z całym jej bogactwem duchowych wartości. Pustynia w okresie wielkich prześladowań była miejscem schronienia dla wielu ludzi i stawała się także sposobem zachowania najwyższych duchowych wartości. Na pustyni można było doświadczyć obecności Boga i Jego mocy; wyrazić względem Niego pełną postawę

zaufania i oprzeć się na Nim zwłaszcza w momentach szczególnych zagrożeń. Pustynia stanowi coś z rodzaju poligonu doświadczalnego, jakiegoś styku i spotkania własnej słabości z Bożą Wszechmocą. Pustynia, będąc etapem w drodze po wyjściu z niewoli egipskiej do ziemi obiecanej, stwarza niezwykle sprzyjające okoliczności wyjątkowego doświadczenia Boga, który jest mocny, by wyprowadzić człowieka z każdej sytuacji, nawet z tej - po ludzku mówiąc — bez wyjścia.

Pustelnicy rozproszeni po leśnych samotniach i zebrani przez biskupa Bartłomieja i Euzebiusza w nową formę życia wspólnotowego, usiłowali zachować nadal doświadczone wartości eremityzmu. Przekazali je zaś następnym pokoleniom, zwłaszcza przez związanie Zakonu z duchowością sławnego Pustelnika z Teb, o którym św. Hieronim powie, że wyprzedził wszystkich wybitnych pustelników, nawet św. Antoniego. Wyidealizowana postać św. Pawła z Teb w ciągu całej historii Zakonu, była jakimś wymownym znakiem ostrzegawczym, aby nie odejść od zasadniczego profilu pau-lińskiej duchowości. Wyrazem tej troski było m.in. budowanie pierwszych paulińskich klasztorów w miejscach odosobnionych, z daleka od osiedli ludzkich.

Św. Paweł Pierwszy Pustelnik nie tyle mocnym głosem, ile raczej przekonywającym świadectwem własnego życia, przypomniał całemu światu, że tylko Bóg jest najważniejszy. Jemu należy się cześć i chwała! Bogu należy się wszystko! I w tym, paulini, widzą dziś również program dla swego życia zakonnego. Ponadto św. Paweł nie tylko obronił ale zachował w sobie na pustyni największe wartości duchowe. Dlatego św. Paweł Pustelnik jest i pozostanie dla paulinów wielkim znakiem, który ma szczególna wymowę, chociaż przyszło im żyć w odległości czasowej prawie siedemnastu wieków od niego. Św. Paweł z Teb był człowiekiem, który swym stylem życia zaprotestował przeciwko złu. Cały zresztą ruch eremicki był w jakimś sensie również ruchem protestacyjnym przeciwko złu, przeciwko rozmiękczeniu zasad chrześcijaństwa, przeciwko postawom minimalistycznym. Równocześnie był on tęsknotą za ewangelicznym radykalizmem życia dla Boga i ludzi. Taki jest zasadniczy charakter, zarazem ideologia eremityzmu i teologia pustyni, z którą paulini są gentycznie związani. Niektórzy skłonni są utrzymywać, że ten gwałtowny rozwój eremityzmu w Europie w X, XI, XII i XIII stuleciu, wyrasta również z jakiegoś protestu wobec ówczesnych form życia zakonnego i jest wyrazem tęsknoty powrotu do czystych źródeł pierwotnego anachoretyzmu, do stylu życia pierwszych pustelników, których słusznie uważano za „białych męczenników". Paulini w swej najstarszej tradycji ośmielili się nawiązać do duchowości św. Pawła Pierwszego Pustelnika, czyli do źródła najczystszego. To prawda, że istnieje dziś dramat ludzi osamotnionych i zagubionych w życiu.

Jeśli osamotnienie jest czymś strasznym dla człowieka, który jest istotą społeczną, to samotność dobrowolnie obrana, może okazać się twórcza i odradzająca. Tylko bowiem w samotności rodzą się i powstają wielkie dzieła, a nawet najwspanialsze arcydzieła sztuki, literatury, filozofii itp. jak też i duchowości. Ludzie wielcy zawsze poszukują i pragną takiej twórczej samotności. W niej bowiem dojrzewali najwięksi geniusze ducha.

Trzeba przyjąć również i drugą prawdę trudną, że Pan Bóg kieruje losami nie tylko poszczególnych ludzi, ale także losami zakonów. Paulini postanowili być Zakonem św. Pawła Pierwszego Pustelnika, a równocześnie Pan Bóg wyznaczył im takie wielkie zadania apostolskie na Jasnej Górze i w innych sanktuariach i ośrodkach duszpasterskich. I ten drugi znak czasu pragną poprawnie odczytać. Z jednej strony niewątpliwie musi zostać istotą pustelnictwa, zwłaszcza umiłowanie kontemplacji Boga i przebywanie sam na sam z Bogiem - z drugiej strony, nie wolno zapominać, że pustelnik zawsze powinien być gotowy służyć ludziom, którzy do niego przychodzą. Na Jasną Górę i do innych paulińskich sanktuariów czy ośrodków duszpasterskich przychodzą tłumnie ludzie. Uważano że to sam Pan Bóg tak sprawia. Jedno też jest pewne, że tę anonimową i ciężką pracę mogą wypełnić tylko pustelnicy. Ojciec święty Jan Paweł II proponuje wierność zarówno „charyzmatowi Pawłowemu", jak i „Maryjnemu" („jasnogórskiemu"). W liście na 600-lecie Jasnej Góry i paulinów w Polsce z 9 sierpnia 1982 r. czytamy: „Najpierw upominamy was ojcowskim sercem, abyście śladem waszych przodków mieli na uwadze i przewidywali wymagania naszej epoki. Ale zarazem, byście nie odchodzili od pustyni, która karmiła, rozpalała miłością i ubogacała pobożność świętego Pawła. Nie odstępujcie od samotni ducha, medytacji i rozważania rzeczy wiecznych, bez czego wysycha źródło pobożności. Badajcie więc, umiłowani synowie, i pilnie studiujcie historię waszego Zakonu... Przeżyte przez Zakon jasne dni historii niech was uczą pogody i ciszy, dzięki której duch oderwany od spraw ziemskich pogrąża się w kontemplacji Boga. Wtedy bowiem duch sięgający w głębię Bożego prawa zapala pochodnię serca, użyczając innym światła. Podobnie jak ten, kto czerpie z krystalicznego źródła, podaje drugim wodę, której sam odczuwa pragnienie... Zakon wasz Świętego Pawła Pierwszego Pustelnika pierwotny swój charakter wywodzi od tego chwalebnego Męża, będącego dla was źródłem i wzorem doskonałej cnoty. W czasie prześladowania Kościoła udał się on na pustynię Egiptu i tam zamieszkał w samotności. Ten zaś rodzaj samotnego życia sprowadził na Świętego wielkie Boże łaski. Nie tylko bowiem ominęły go zgubne prześladowania, ale rozwiały się jak mgła niebezpieczne ułudy i miraże świata. Nadto, pełna milczenia samotność, wznosząc jego ducha do Boga, sprzyjała wrodzonej religijności i karmiła jego ducha widokiem nieskażonej przyrody. Życie pustelnicze dawało też okazję hartowania ciała, zwłaszcza przez pracę i poszukiwanie środków do życia, oraz sposobność do wyrażania wiary w Bożą Opatrzność". Oto ojcowskie przypomnienie papieża Jana Pawła II, który poleca łączyć w jedno te dwa pozornie wykluczające się charyzmaty: „Niech życie wasze będzie wypełnione modlitwą, bo przecież jesteście wedle ducha waszego Ojca, Zakonem modlitewnym, modlącym się. I niech życie wasze będzie wypełnione nieustanną posługą duszpasterską ludziom którzy do was przybywają" (przemówienie do paulinów 6.VI.1979).

Muszą paulini na nowo docenić rolę „pustyni" w swoim życiu, ale nie powinni jej utożsamiać z głuchą samotnością, z ucieczką od ludzi, od ich spraw i problemów, czy z izolacją od życia i potrzeb Kościoła. Trafne odczytywanie „znaków czasu" jako znamienny rys paulińskiej duchowości, nakazuje wraz z umiłowaniem pustyni połączyć bezinteresowny trud pracy w służbie ludowi Bożemu. Umiejętność lub przynajmniej gotowość tworzenia harmonijnej syntezy i łączenia pustelniczych tradycji z potrzebami apostolskimi Kościoła, wykazywał Zakon w ciągu całej swej historii.

„Jesteście Zakonem pustelniczym i chcecie nim pozostać - mówił do paulinów prymas Tysiąclecia ks. kard. Stefan Wyszyński — ale życie Zakonu Paulińskiego nie jest łatwe, bo swój ideał pustelniczy musicie wypełnić w jak najbardziej niesprzyjających warunkach, bo w takim po prostu młynie Bożym, jakim na przykład jest Jasna Góra" (3.V.1957). Natomiast w liście do kapituły generalnej z dnia 23 maja 1969 r. pisał protektor i konfrater Zakonu: „Zapewne, kapituła i cały Zakon zmagają się z zadaniami, zda się, wzajemnie się wyłączającymi. Jesteście Zakonem pustelniczym, to znaczy Zakonem, który chociaż pracuje nie na pustyni, lecz wśród nieograniczonych rzesz, to jednak ma w sobie i powinien wyrabiać umiłowanie samotności i ducha eremickiego. Dzisiaj on jednak inaczej wygląda. Nie ma już prawie pustych miejsc na globie. Dlatego ruch eremicki dzisiaj, to raczej wewnętrzne skoncentrowanie się każdego zakonnika w samym sobie i w poszukiwaniu bezpośredniego kontaktu z Bogiem, jakiego ongiś szukał wasz duchowy Patriarcha święty Paweł Pustelnik. Nie znajdzie się już dziś w świecie tak sprzyjających warunków, jak dawniej. Dlatego też formacja ducha pustelniczego musi wyglądać inaczej. Musi objawiać się wielkim umiłowaniem obcowania wewnętrznego z Bogiem, w szukaniu Go i łatwym korzystaniu ze wszystkich sposobności, jakie nastręczają się wśród waszej ciężkiej pracy, aby odnajdywać w samotności swojego Boga, łatwo do Niego wracać, wykorzystać każdą sposobność obcowania z Nim, unikać zbędnych rozproszeń i z Niego czerpać moc do dalszej drogi i pracy". Jakże to jest trafna interpretacja zachowania ducha św. Pawła Pierwszego Pustelnika we współczesnych naszych warunkach.

Konstytucje zakonne zaliczają praktykowanie kontemplacji Boga w samotności oraz umiłowanie modlitwy liturgicznej do podstawowych cech i zadań paulińskiej wspólnoty {por. art. 3). W tychże Konstytucjach czytamy w artykule 26: „Święty Paweł Pierwszy Pustelnik obcujący sam na sam z Bogiem, tradycja naszych Ojców, a przede wszystkim modlący się Jezus Chrystus i Jego Matka, zobowiązują nas do nieustannego obcowania z Bogiem".

Trzeba uwierzyć na nowo w wartość, sens i potrzebę modlitwy. Modlitwa winna stać się życiową potrzebą, a przede wszystkim wyrazem miłości względem Boga. Wypada też zaznaczyć, że Zakon stwarza warunki do realizacji tego ducha Pawiowego.

 

2. Cześć i nabożeństwo do św. Pawła Pierwszego Pustelnika.

 

W art. 32 Konstytucji Zakonu czytamy: „Współbracia powinni rozwijać w swej osobistej pobożności i w oddziaływaniu apostolskim nabożeństwa właściwe naszej rodzinie paulińskiej. Dlatego oprócz kultu maryjnego należy szczególnie pielęgnować nabożeństwo do św. Aniołów i św. Pawła I Pustelnika, patrona Zakonu, którego uroczystość obchodzimy wszyscy zarówno w naszych świątyniach, jak i domach zakonnych. W ten dzień ponawiamy także naszą profesję zakonną".

Najlepsze świadectwo o świętości Patriarchy paulinów złożył św. Antoni Pustelnik, który miał możność spotkania się z nim przed śmiercią. Św. Hieronim pisząc życiorys św. Pawła z Teb w oparciu o sprawdzone świadectwo uczniów św. Antoniego, ośmielił się go nazwać najsławniejszym i pierwszym spośród wszystkich pustelników. Kościół po stwierdzeniu - sposobem ówczesnego badania świętości i heroiczności cnót Pawła z Teb — uznał okazywaną mu cześć za słuszną i uroczystym aktem ogłosił go za Świętego. Miało to miejsce na synodzie rzymskim, odbytym pod przewodnictwem papieża Gelazego I w roku 494.

Miejsce uświęcone życiem św. Pawła przetrwało wieki i zostało otoczone szczególną czcią. Z biegiem czasu powstał tu nawet klasztor. Ciało św. Pawła, owinięte w płaszcz św. Atanazego, złożył św. Antoni do piaszczystej ziemi tuż obok pieczary, w której przepędził 90 lat życia na modlitwie. Zabierając zaś w spadku ze sobą tunikę Pawła, splecioną z palmowych liści, ku uczczeniu pamięci wielkiego Pustelnika i jego świętości, przyodziewał się nią dwa razy tylko w ciągu roku: w uroczystość Zmartwychwstania Pańskiego i Zesłania Ducha Świętego. Dzień śmierci św. Pawła przypadł na 10 stycznia, lecz z racji obchodzonej oktawy Trzech Króli, został przeniesiony na 15 stycznia. Bóg jednak chciał, aby Czcigodne szczątki Pawła były otoczone należną czcią. Już w VI w. cesarz Justynian I na miejscu pieczary Pawłowej wybudował kościół i klasztor pod jego wezwaniem. W 1169 r. cesarz Emanuel przeniósł relikwie św. Pawła do Konstantynopola i umieścił w nowo zbudowanej świątyni poświęconej Bogarodzicy. W czasie wojen krzyżowych ok. 1240 r., za staraniem obywatela weneckiego Jakuba Lanzio, wielkiego czciciela św. Pawła, czcigodne relikwie zostały przewiezione do Wenecji i umieszczone w kościele św. Juliana męczennika. Tam pozostawały przeszło 140 lat to jest do roku 1381, kiedy to król węgierski Ludwik I, zawierając pokój z Wenecją, wśród warunków traktatu pokojowego, umieścił i ten, aby mu wydano relikwie św. Pawła Pierwszego Pustelnika.

Wśród wspaniałych uroczystości przewieziono święte szczątki do stolicy Węgier i złożono tymczasowo w królewskiej kaplicy, a później przeniesiono do naszego klasztoru św. Wawrzyńca pod Budą. Wkrótce król, biskupi i senatorowie oraz lud, wdzięczni św. Pawłowi za jego opiekę, ogłosili go uroczyście Patronem Węgier. Wierni, modlący się przy relikwiach Świętego Męża w specjalnie wybudowanej kaplicy, doznawali nadzwyczajnych łask i cudów. Sława św. Pawła ściągała do jego sarkofagu licznych pielgrzymów. Od pierwszych chwili zauważono, że wśród doznających łask za przyczyną św. Pawła, cieszyły się szczególnymi względami małe dzieci, które najczęściej przynosiły matki, aby polecić je opiece Świętego. Stąd powstał zwyczaj przyodziewania w białe habity paulińskie zwłaszcza małych chłopców na znak powierzenia ich szczególnej opiece św. Pawła. Do dziś został zachowany obrzęd błogosławienia dzieci w uroczystość św. Pawła. Poszczególne klasztory pilnie również zabiegały o to, aby mieć chociaż małe cząstki relikwii św. Pawła Patriarchy u siebie. Na skutek częstych najazdów tureckich, paulini zmuszeni byli ukryć relikwie św. Pawła wraz z pięknym sarkofagiem w zamku treńczyńskim, który niestety po zdobyciu przez Turków po roku 1526 został również zniszczony i spalony. Zachowały się tylko niewielkie szczątki relikwii, oddzielone od całości i przekazane do innych klasztorów. Nie ulega wątpliwości, że najgorliwszymi krzewicielami czci i nabożeństwa do św. Pawła byli zawsze jego duchowi synowie - paulini.

Od samego początku chrześcijaństwa w naszym kraju Św. Paweł miał swych naśladowców w życiu pustelniczym. Do nich należy m.in. pięciu braci męczenników, św. Andrzej Świerad i wielu innych. Lecz przede wszystkim cześć św. Pawła Pierwszego Pustelnika szerzyli paulini od chwili przybycia na Jasną Górę. O. Augustyn Kordecki wspomina w swej „Nowej Gigantomachii", że podczas cudownej obrony Jasnej Góry,- Szwedzi widywali na murach jasnogórskiej fortecy oprócz Bogarodzicy - siwowłosego starca św. Pawła, który swoją opieką i modlitwą otaczał miejsce powierzone straży swych duchowych synów.

Szczególnie jednak zaczęła się szerzyć cześć św. Pawła od czasu strasznej zarazy w 1708 r., która zbierała obfite żniwo. Wówczas w kościele Świętego Ducha w Warszawie zaczęto odprawiać nabożeństwa pokutno-przebłagalne i usilnie proszono o wstawiennictwo wielkiego Pokutnika św. Pawła, jak też ślubowano pieszą pielgrzymkę na Jasną Górę. Kroniki Zakonu podają, że gdy w całym kraju szalała zaraza, jednemu z mieszczan warszawskich ukazał się św. Paweł Pierwszy Pustelnik i zalecił podjęcie pokuty, podobnie jak kiedyś w Niniwie poszczono przez 40 dni. Wielu dzięki tej pokucie ocalało przed niebezpieczeństwem zarazy. Inicjatorem podjęcia pokutnej pielgrzymki pieszej na Jasną Górę był sam przeor klasztoru warszawskiego paulinów O. Innocenty Pokorski i gorliwy kurator Arcybractwa Pięciorańskiego Antoni Gromadzki. O. Innocenty Pokorski wspomina również o pieszej pielgrzymce poznańskiej z 1622 r. i toruńskiej, oraz o innych pielgrzymkach podjętych pod wpływem wizji św. Pawła Pierwszego Pustelnika. Na historycznym wotum miasta Warszawy, zarejestrowanym pod datą 2 lipca 1711 r., spośród wszystkich patronów wstawiających się do Matki Bożej Jasnogórskiej o uratowanie od zarazy, na pierwszym miejscu umieszczony jest nasz Patriarcha. Nie ulega wątpliwości, że pokutny charakter ślubowanej pielgrzymki warszawskiej wyrasta również w jakimś stopniu z duchowości naszego Patrona, który swoją postawą i swoim przykładem wzywa zawsze do autentycznej przemiany życia i pokuty. Duchowa przemiana może jedynie ocalić człowieka moralnie i duchowo zagrożonego. „Słowa poruszają i pouczają, ale tylko przykłady pociągają". To przysłowie i w tym przypadku znalazło swoje potwierdzenie, gdyż św. Paweł Pierwszy Pustelnik zawsze zachęca do naśladowania przykładu jego życia pokutniczego.

Paulini chcieli być zawsze pierwszymi naśladowcami i zarazem propagatorami kultu i nabożeństwa do św. Pawła Pierwszego Pustelnika. Ku jego czci budowali kościoły, stawiali najpiękniejsze kaplice i fundowali okazałe ołtarze w swych świątyniach. Postać św. Pawła umieszczali na frontonach kościołów, przyozdabiając je równocześnie wspaniałym herbem paulińskim, świadczącym również o powiązaniu z pustynią Pawłową. W klasztorach swoich, zwłaszcza w miejscach wspólnych spotkań, zawieszali artystycznie wykonane obrazy. Można też spotkać wspaniale wykonane polichromie o tematyce życia św. Patriarchy. Na jego cześć układali też paulini piękne hymny i pieśni. Codziennie do swego Patrona odmawiali specjalne wezwania litanijne. Przyjął się piękny zwyczaj, by na wzór św. Pawła - z gestem rozłożonych rąk -modlić się prywatnie, a nawet publicznie. Tradycja przekazała nam m.in. piękną modlitwę do św. Pawła Pierwszego Pustelnika, odmawianą przed spoczynkiem z rozłożonymi i podniesionymi rękami. Nekrolog zakonny przytacza konkretne i wspaniałe przykłady paulinów, którzy na wzór swego Patriarchy, umierali klęcząc z rękami rozłożonymi i podniesionymi na znak krzyża (tak umierał np. O.Stefan Kuczyński zmarły w 29 roku swego życia w Leśniowie 22 stycznia 1763 roku).

Specjalnego opracowania i omówienia wymagałby kult oddawany św. Pawłowi w liturgii, zwłaszcza, że paulini do XVI w. posiadali własne księgi liturgiczne - mszał i liturgię godzin. Wymaga to jednak żmudnego studium i ofiarnej pracy odpowiednio przygotowanych ludzi. Ponadto paulini w ciągu historii posługiwali się specjalnym modlitewnikiem i własnym ceremoniałem. Opracowanie np. formularza Mszy św. ku czci św. Pawła i liturgii godzin oraz odpowiedniego ceremoniału i modlitewnika paulińskiego, wymagało dłuższego czasu tak, aby kierując się zaleceniami i zasadami Soboru Watykańskiego II w tym względzie, nie zaprzepaścić przekazanego nam bogatego dziedzictwa, które trzeba było przecież ująć w nowej szacie słownej i teologicznej bardziej zrozumiałej dla dzisiejszego paulina. Trzeba również zauważyć, że nie tylko sami paulini - jako duchowi synowie - oddają cześć św. Pawłowi Pierwszemu Pustelnikowi. Wiele innych zakonów i nawet ludzi świeckich wzywa ufnie jego wstawiennictwa u Boga, a niektórzy z nich pragną naśladować jego ewangeliczny radykalizm życia bez reszty oddanego Bogu w maksymalnym zapomnieniu i wyrzeczeniu siebie.

W ciągu historii aż po dzisiejsze czasy nie brakowało też takich, którzy ten kult pragnęli osłabić, a nawet podważyć. Niektórzy, ulegając błędom pseudoreformacji, ośmielili się wyrzucić św. Pawła Pierwszego Pustelnika z katalogu świętych, z kalendarza liturgicznego, a nawet zaczęli podważać historyczność jego osoby. Już wówczas wysuwane wątpliwości zdecydowanie zostały obalone, zwłaszcza przez kardynałów Bellarmina i Baroniusza. Nie dziwi nas i to, że od czasu do czasu w historii Kościoła pojawiają się tacy ludzie, którzyby chcieli zniszczyć święte i zdrowe tradycje, bo im nie pasują do ich założeń czy osobistych postaw życiowych. Św. Paweł Pierwszy Pustelnik nie tyle potrzebuje dziś apologetów i obrońców, ile bardziej prawdziwych naśladowców. Zakon paulinów potrzebuje z pewnością ludzi światłych, rozważnych, mądrych, wykształconych, zaangażowanych w realizację posłannictwa, przedsiębiorczych i pełnych zdrowych inicjatyw. Najbardziej jednak oczekuje ludzie autentycznie świętych, prawdziwych naśladowców św. Pawła Pierwszego Pustelnika.

 

3. Historyczność św. Pawła Pierwszego Pustelnika w świetle tekstów p a try stycznych.

 

Św. Hieronim był bez wątpienia pierwszym pisarzem starożytności chrześcijańskiej, który przekazał nam wiadomości dotyczące osoby św. Pawła z Teb i w ten sposób przyczynił się bardzo do rozpowszechnienia Pawłowego stylu życia w Kościele. Wielu bowiem ludzi, z napisanego przez Hieronima „Żywotu św. Pawła Pierwszego Pustelnika" czerpało natchnienie i wzór dla swego życia.

Tę pierwszą biografię o św. Pawle z Teb napisał św. Hieronim prawdopodobnie po osobistym zetknięciu się z pustynią w latach 375-379 w okolicy małego miasta Chalcis, znajdującego się o sto pięćdziesiąt mil na południe od Antiochii. Hieronim spotkał się tam po raz pierwszy z licznymi pustelnikami, którzy zrobili na nim wspaniałe wrażenie. Ich surowe i prawdziwe pokutnicze życie wzbudziło w nim podziw i uznanie. Jak nas sam informuje, pustelnicy ci, często rozważali i dyskutowali pomiędzy sobą, kogo naprawdę należy uznać za „pierwszego" i prawdziwego pustelnika? Wszystkim też już dobrze był znany „Żywot św. Antoniego" Pustelnika, napisany przez św. Atanazego. Św. Antonii w opinii ogółu uchodził raczej za twórcę i propagatora życia monastycznego. Strygończyk powołując się na świadectwo zwłaszcza dwóch uczniów św. Antoniego — Amathasa i Makarego oraz na różne opinie i ustne przekazy, i zachowane tradycje, postanowił napisać - w języku łacińskim - żywot Pawła z Teb, ukazując go jako wzór doskonałego pustelnika. Dopiero przed swą śmiercią św. Paweł dotąd nieznany, został odnaleziony i zaszczycony odwiedzinami św. Antoniego. Z pewnością dzięki temu żywotowi, napisanego przez Hieronima, osoba św. Pustelnika z Teb, słusznie nazwanego „pierwszym" znana jest po dziś. Nikt nie powinien mieć uzasadnionych wątpliwości, co do treści samego dzieła, napisanego przecież przez autora o wielkim zmyśle krytycznym, który równocześnie władał po mistrzowsku i z wielką swobodą różnymi rodzajami literackimi. Wyrazem tego jego polotu literackiego mogą być różne opowiadania anegdotyczne i opisy przyrody. Przedstawiona jednak w tym małym dziele postać Pierwszego Pustelnika nie może budzić żadnych zastrzeżeń ani wątpliwości, gdyż jego głos w dyskusji i podjętej polemice na temat św. Pawła z Teb, zostałby odrzucony przez tych, którzy mieli inne opinie. Autor pisał to dzieło w klimacie pustyni, osobiście doświadczając zarazem jej wartości jak i surowości. W liście do Eustachium dzieli się tymi swoimi przeżyciami, udrękami i doświadczeniami pustyni. O popularności „Żywotu św. Pawła Pierwszego Pustelnika" świadczą po dziś, licznie zachowane rękopisy czyli tzw. kodeksy i to nie tylko w języku łacińskim, ale również greckim, koptyjskim, syryjskim, etiopskim i arabskim. Nie ulega też wątpliwości, że św. Hieronim napisał życiorys św. Pawła z Teb w języku łacińskim. Inne zaś zachowane rękopisy są raczej tylko tłumaczeniem jego dzieła z języka łacińskiego. Nie wyklucza się też możliwości, że obok relacji i opowiadań, autor „Żywotu św. Pawła z Teb" mógł skorzystać z jakichś źródeł pisanych, zwłaszcza z Pisma św. jak to czynili wszyscy pisarze chrześcijańscy. Niektóre opowiadania jak np. o kruku, który dostarczał codziennie Pawłowi chleba, o wilczycy i dwóch lwach oraz opis ukazania się fauna czy hipocentaura - mają miejsce również w innych żywotach pustelników i mnichów. Ich znaczenie jest raczej literacko-symboliczne i są raczej wymownymi znakami Bożej Opatrzności i nie należy ich rozumieć w dosłownym znaczeniu. Św. Hieronim jednak wielokrotnie w swych późniejszych pismach i dziełach potwierdza historyczność postaci św. Pawła z Teb, a nawet podejmuje polemikę z tymi, którzy mieli wątpliwości, że Paweł jest osobą historyczną, konkretną i realną. Wątpliwości te rodziły się najczęściej z cudowności opisanych w tym małym dziełku. Powieściowy charakter jego opowiadania a zwłaszcza opisy anegdotyczne przyrody a zwłaszcza pustyni spowodowały nawet u niektórych czytelników życiorysu wątpliwości co do rzeczywistego istnienia św. Pawła, którego św. Hieronim chciał ukazać jako wzór do naśladowania. Autor zdawał sobie z tego sprawę i dlatego w innym życiorysie tj. w „Żywocie św. Hilariona" zwraca się zdecydowanie przeciwko tym wątpiącym o istnieniu św. Pawła z Teb. Pisze on tak: „Z tego to powodu także i ja... wyrażam pogardę względem głosów oszczerców, którzy kiedyś uwłaczając mojemu Pawłowi, teraz być może będą uwłaczać również Hilarionowi; krytykując życie pustelnicze pierwszego, a drugiemu zarzucając aktywność, insynuując, iż ten, który żył zawsze w ukryciu, nie istniał, a ten kto był widziany przez wielu, nie zasługuje na szczególną uwagę. To samo czynili dawniej także ich przodkowie-faryzeusze, którym nie podobało się zarówno pustelnicze życie Jana Chrzciciela i jego posty jak i tłumy, które otaczały Pana i Zbawcę oraz jego pokarmy i napoje. Ja jednak przyłożę rękę do zamierzonego dzieła i zatkawszy sobie uszy, ominę sycylijskie psy". Ta zdecydowana odpowiedź świadczy dobitnie o przekonaniu św. Hieronima co do historyczności św. Pawła Pierwszego Pustelnika. Zdaje sobie sprawę i o tym informuje czytelnika, że czerpał on wiadomości z różnych opowiadań, które w pewien sposób nabierały cech nadzwyczajnych prawie legendarnych. „Co innego jest jednak chwalić Zmarłego w ogólnie przyjęty sposób, a co innego opisywać jego konkretne cnoty". Chciał przez to stwierdzć, że opis literacki pozwala mu na pewną swobodę, ale to nie powinno rodzić wątpliwości co do konkretnego życia św. Pawła z Teb.

Dzieło Hieronima spotkało się od razu z ogromnym wzięciem u współczesnych mu odbiorców. Żadne z jego dzieł nie było tak często przedrukowywane ani też nie miało tak wielu sławnych wydawców. Powodów popularności tego dzieła należy dopatrywać się chyba w tym, że w owym czasie istniało ogromne zapotrzebowanie na tego rodzaju gatunek literacki żywotu św. Pawła. Dlatego też w wyżej wspomnianym „Żywocie św. Hilariona" wystąpił święty Hieronim przeciwko tym, którzy „uwłaczają św. Pawłowi z Teb", krytykując jego życie pustelnicze, zarzucając bezpodstawnie, że ten „który żył w ukryciu - nie istniał".

Na wielu innych miejscach w swoich dziełach broni św. Hieronim historyczności św. Pawła z Teb, żeby jego literacki opis pełen polotu literackiego nie przysłonił realnej i rzeczywistej postaci św. Pustelnika.

W swoim liście X pisanym [377-78 r.] do stuletniego starca imieniem również - Pawła zamieszkałegc_w mieście Concordia w pobliżu Akwilei, dedykuje mu swój żywot „jeszcze starszego Pawła" z Teb. Cały list jest entuzjastyczną pochwałą długiego życia, które jest owocem cnót oraz prezentacją przesłanego dziełka o św. Pawle, który powinien być, wzorem do naśladowania życia oddanego bez reszty kontemplacji Boga. Św. Paweł z Teb - w zamiarze Hieronima — powinien być dla starca Pawła z Concordia prawdziwym Mistrzem.

W innym liście XXII (o zachowaniu dziewictwa) adresowanym do młodej Eustochii (383-84), córki sławnej matrony rzymskiej Pauli i senatora Toskocjusza wspomina św. Pawła Pustelnika. Pisze on tak: „Zdaję sobie sprawę w tym momencie, że pisząc o dziewicach potraktowałem dość powierzchownie mnichów, dlatego to przejdę obecnie do opisu trzeciego sposobu życia, do tych, których zwą anachoretami, którzy to wychodzą z klasztorów i udają się na pustynię zabierając ze sobą jedynie chleb i sól. Twórcą tego rodzaju życia był Paweł, a propagatorem Antoni i - jeślibym sięgnął dalej - księciem Jan Chrzciciel". W powyższym fragmencie Hieronim raz jeszcze ukazuje, że św. Paweł Pustelnik był inicjatorem życia pustelniczego, zaś św. Antoni - największym propagatorem tego stylu życia. Hieronim najbardziej chwali trzeci rodzaj życia ascetycznego — życie pustelnicze, którego twórcą był Paweł, a rozpowszechnił je Antoni. Ten sposób życia, zapoczątkowany przez Pawła z Teb, może i powinien służyć Eustochii jako doskonały wzór życia całkowicie oddanego Bogu.

Podobnie w liście z 955 r. (LVIII), napisanym do Paulina z Noli, który wraz ze swą żoną Terazją poświęcił się praktykowaniu życia ascetycznego i dobroczynności, ukazuje na przykład życie św. Pawła z Teb. Zarówno Paulinów jak i Terazji, która z żony stała się raczej jego siostrą duchową — ukazuje Hieronim ideał życia mniszego i ascetycznego. Z tego to powodu wymienia „książąt naszego stanu" — tzn. autorów życia pustelniczego. Tak jak inne stany mają swoich protagonistów, tak też i anachoreci powinni naśladować przykłady swoich poprzedników. Pisze on: „Każdy stan ma swoich przewodników... My zaś mamy w naszym stanie za przywódców Pawła, Antoniego, Hilariona, Makarego...".

W kolejnym liście pisanym w 404 r. do dziewicy Eustochii (CVIII) po śmierci jej matki Pauli, św. Hieronim wychwala jej surowy styl życia, zaznacza równocześnie że chciała ona naśladować życie pustelnicze praktykowane przez Pawła i Antoniego. Właśnie owa „pustelnia Antonich i Pawłów" została wybrana i zaproponowana przez Hieronima jako wzór życia poświęconego Bogu, który starała się i chciała praktykować Paula.

W trzeciej części Kroniki („Chronicon") zapoczątkowanej przez Euzebiusza z Cezarei św. Hieronim wspomina również św. Pawła z Teb. Pisze on że: „Mnich Antoni w wieku stu pięciu lat umiera na pustelni. Miał on zwyczaj opowiadać osobom do siebie przychodzącym o niejakim Pawle Tebańczyku, mężu niezwykle świętym, którego śmierć opisałem w krótkim dziełku". Ten fragment Kroniki jest bardzo ważnym tekstem, aczkolwiek św. Paweł Pustelnik wspomniany został w nim niejako ubocznie, ponieważ Hieronim raz jeszcze potwierdza, że napisał osobno Vita S. Pauli, ponadto ustala datę śmierci Antoniego i wreszcie podkreśla, że Antoni był wielkiem krzewicielem kultu św. Pawła.

Znając datę śmierci Antoniego w 356 roku, w wieku 105 lat, a także wiedząc, że on odwiedził i pogrzebał ciało Pawła mając 90 lat, możemy wyznaczyć prawdopodobną datę śmierci Pawła na rok 341.

Autorzy pogańscy pisali biografie o swoich sławnych mężach i niekiedy oszczerczo przeciwstawiali ich chrześcijanom jako ludziom niewykształconym, „głupim", słowem - uważali oni naśladowców Chrystusa za ludzi o bardzo niskiej kulturze. Hieronim postanowił przeciwstawić się temu i zniweczyć ataki pogan na chrześcijaństwo. W związku z tym napisał w latach 392-93 również dzieło o chrześcijańskich mężach sławnych i szlachetnych. W ostatnim rozdziale tego dzieła, autor pisze także o sobie samym i daje wykaz swych dzieł, umieszczając na pierwszym miejscu „Żywot św. Pawła Mnicha (Pustelnika)".

Na podstawie tego fragmentu możemy jeszcze raz stwierdzić, że „Żywot Pawła Pustelnika" został napisany przez Hieronima jako jego pierwsze dzieło literackie, ponieważ Autor, wymieniając swoje dzieła, zachowuje porządek chronologiczny.

Przytoczone fragmenty z dzieł św. Hieronima są potwierdzeniem, że Hieronim był wielkim czcicielem św. Pustelnika z Teb i zarazem broni jego historyczności.

Nie ulega też wątpliwości, że osoba Pawła z Teb weszła na trwałe do tekstów patrystycznych. Jest w tym też wielka zasługa św. Hieronima.

Poniżej przytoczymy teksty innych jeszcze ojców Kościoła, odnoszące się do osoby św. Pawła z Teb, które są świadectwem nieprzerwanej tradycji patrystycznej, według której Paweł z Teb był Pierwszym Pustelnikiem i jako taki stał się przykładem i wzorem życia dla wielu ascetów. Nie był to jednak wzór wyidealizowany, czy fikcyjny ale jak najbardziej konkretny i realny.

Historyczność Pawła była poddawana w wątpliwość zwłaszcza w czasach reformacji. Przyczyniły się do tego głównie dwa czynniki: cudowności opisane w dziełku napisanym przez Hieronima oraz odkrycie jeszcze innych żywotów św. Pawła zredagowanych w różnych językach różniących się od „Żywotu św. Pawła" ułożonego przez Hieronima. Różnice te - jak się okazało - są tylko pozorne. Całą późniejszą, długą dyskusję na temat pierwszeństwa „Vita S. Pauli" Hieronima przed innymi żywotami, można streścić w ten sposób, że Hieronim jest bez wątpienia pierwszym autorem „Żywotu św. Pawła" w języku łacińskim. Dzieło to zostało przełożone potem na język grecki i z tej wersji sporządzono prawdopodobnie kolejne tłumaczenia na język koptyjski, syryjski, etiopski i arabski. Prawie wszystkie teksty patrystyczne ukazują Pawła z Teb w podobny sposób, jak to uczynił Hieronim w „ Vita S. Pauli".

Niektórzy Ojcowie Kościoła w swoich dziełach wspominają również o pewnym Pawle, ale nie ukazują go, jak to uczynił św. Hieronim, który widział w nim Pierwszego Pustelnika. Z pewnością chodzi tu o zupełnie innego Pawła, który również istniał, ale rzeczywiście nie można go w żaden sposób utożsamiać - z tym Pawłem, który był inicjatorem życia pustelniczego, księciem, mistrzem i wodzem pustelników.

Dla ilustracji warto przytoczyć wypowiedzi — innych Ojców Kościoła odnoszące się również do osoby św. Pawła z Teb, które zależą od św. Hieronima i są świadectwem nieprzerwanej tradycji patrystycznej, według której Paweł z Teb był Pierwszym Pustelnikiem.

Jan Kasjan, jeden z najwybitniejszych pisarzy w Galii w V w. znał dobrze życie pustelnicze, gdyż przebywał wśród mnichów egipskich i palestyńskich. Stawia on wysoko życie anachoretów, którzy naśladowali pierwszych pustelników i określa ich stan jako „wspanialszy", Swoje wzory do naśladowania odnajduje w świętych mężach Starego Testamentu, takich jak Eliasz czy Elizeusz, a w Nowym Testamencie Jan Chrzciciel.

Sw. Paweł Pustelnik zostaje wspomniany zarówno w części poświęconej cenobitom (wiodącym życie wspólnotowe) jak i anachoretom. Oba te fragmenty należą do trzeciej części dzieła Collationes, napisanych w latach 428-429.

Oto fragment jego wypowiedzi Jana Kasjana dotyczącego cenobitów: „Był to jedynie najstarszy rodzaj mnichów, który nie tylko pod względem czasu, lecz także i łaski jest pierwszym. Trwał on przez wiele lat w sposób nienaruszony aż do czasu opata (raczej: mistrza starca) Pawła lub Antoniego. Także i obecnie aż do tej pory możemy widzieć jego ślady w różnych cenobiach"...

Inny fragment dotyczący anachoretów: „Z tej liczby mężów doskonałych i - że tak się wyrażę - z wielce płodnego korzenia zrodziły się także kwiaty i owoce świętych anachoretów. Święty Paweł i święty Antoni, których trochę wcześniej wymieniłem, uważani są za inicjatorów tej formy życia, którzy nie byli powodowani bojaźnią czy też wadą niecierpliwości, lecz pragnieniem doskonalszego postępu i Boskiej kontemplacji i z tego powodu pogrążali się samotnie w pustyni. Jest to prawdziwe, chociaż wydaje się, że ten pierwszy z nich udał się na pustynię w czasie prześladowania, aby uniknąć zasadzek swoich własnych krewnych". Jan Kasjan nazywa anachoretami tych ludzi, którzy żyją w ukryciu jak św. Paweł z Teb.

W tym fragmencie dotyczącym anachoretów czytamy, że do czasu Pawła i Antoniego istnieli wyłącznie cenobici. Dopiero pod wpływem Pawła i Antoniego i za ich przykładem utworzył nowy rodzaj życia ascetycznego - anachoreci. Jan Kasjan opiera się w swej opinii nie tylko na tradycji łacińskiej ale także egipskiej, gdyż sam spędził wiele czasu w Egipcie i poznał dobrze tamtejsze życie monastyczne. Przytacza on również przyjętą już tradycję, że twórcą życia pustelniczego był św. Paweł z Teb i św. Antoni.

Podobnie Sulpicjusz Sewer w Dialogach opowiada, że podczas swojego pobytu w Egipcie ok. 400 roku Postumian odwiedził miejsce, w którym żył św. Paweł z Teb. Pisze on tak: „Odwiedziłem dwa klasztory św. Antoniego, które jeszcze i dziś są zamieszkiwane przez jego uczniów. Dotarłem także do miejsca, w którym żył św. Paweł Pierwszy Pustelnik. Widziałem morze Czerwone, pasmo góry Synaj, której wierzchołek sięga prawie nieba i w żaden sposób nie można się do niego dostać".

Fragment tej wypowiedzi potwierdza, że postać Pawła z Teb, ukazana przez Hieronima jest postacią historyczną.

Jak już powiedzieliśmy, od momentu ukazania się „Vita S. Pauli" znaleźli się tacy, którzy - po przeczytaniu tego dziełka - uważali, że Paweł z Teb nigdy nie istniał. Jak wspomina Baroniusz w swoich Rocznikach Kościelnych także reformatorzy zaczęli negować historyczność opowiadania Hieronimowego. Uczeni zeszłego stulecia jednak i prawie wszyscy współcześni przyjmują, że św. Paweł był postacią historyczną. Dzieło Hieronima traktują jako nowelę literacką lub powieść, w której historyczna postać św. Pawła Pustelnika ukazana została w sposób literacki, ozdobiona wieloma dziwnymi i fikcyjnymi opowiadaniami, stanowiącymi charakterystyczne cechy tego rodzaju literackiego.

Podobnie jak Sulpicjusz Sewer w 1716 r. nawiedził to miejsce również Claudio Sicardi S.I. i opisał widok klasztoru św. Pawła Pierwszego Pustelnika, zbudowanego tam, gdzie spędzał swe życie przez 90 lat św. Pustelnik. Opis Claudio Sicardiego zgadza się z relacją Postumiana.

Sydoniusz Apolinary w V w. w swoich Carmina wspomina o tunice Pawiowej podarowanej Antoniemu. Tym samym jest również świadkiem tradycji, zgodnie z którą Paweł z Teb uważany jest za mistrza Antoniego i jako taki — za inicjatora życia pustelniczego.

W dekrecie gelazjańskim w V w. znajdujemy wyraźne potwierdzenie, że św. Hieronim jest autorem żywotu św. Pawła Pierwszego Pustelnika. Dlatego żywot ten zostaje z szacunkiem przyjęty do ksiąg kościelnych, a przez to nie jest ani apokryfem ani pismem heretyckim czy też utworem wykorzystywanym przez heretyków.

Izydor z Sewilii pisząc dzieło o Kościelnych obowiązkach wspomina wielkich zwiastunów i prekursorów życia pustelniczego Izajasza, Eliasza, Jana Chrzciciela i wielkich Ojców Egiptu, wśród których na pierwszym miejscu znajduje się Paweł z Teb. Pisze on m.in. „następnie zaś pojawili się wspomniani przywódcy tego sposobu życia: Paweł, Antoni, Hilarion, Makary i inni Ojcowie, których przykładem święty stan mniszy żywił się na całym świecie". Ta wypowiedź właśnie jest wyrazem tradycji patrystycznej, zgodnie z którą św. Paweł z Teb był inicjatorem życia pustelniczego i poprzez dzieła Izydora, ostatniego Ojca Kościoła Zachodniego, wchodzi ona do myśli średniowiecza.

Z powyżej przytoczonych fragmentów pism Ojców Kościoła wynika jasno, że począwszy od Hieronima tradycja pa-trystyczna uważa św. Pawła z Teb za inicjatora życia pustelniczego i sławi go jako wodza i mistrza wszystkich pustelników.

Po tych wstępnych uwagach wypada się zapoznać z treścią „Żywotu św. Pawła z Teb", którego św. Hieronim nazwał pierwszym i najsławniejszym pustelnikiem, inicjatorem i mistrzem życia prawdziwe pustelniczego.

Nie ulega wątpliwości, że dzieło św. Hieronima ma wybitnie charakter dydaktyczny i jest redagowane w podobnym charakterze literackim jak niektóre księgi Pisma św. Czytelnik winien zwrócić uwagę nie tylko na dane biograficzne św. Pawła z Teb ale również na cele, które przyświecały autorowi. Wyraża je zwłaszcza wyraźnie w ostatnim fragmencie swego dzieła. Dla św. Hieronima życie pustelnicze przedstawiało wielką wartość i dlatego postanowił po zbadaniu opinii - zabrać głos pisząc „Żywot św. Pawła" Pustelnika z Teb.

 

4. Żywot św. Pawła Pierwszego Pustelnika w/g św. Hieronima.

 

1)          Wielu miało często wątpliwości co do tego, kto zapoczątkował życie pustelników (mnichów) na pustyni1. Jednicofając się daleko w przeszłość przyznawali początki Eliaszowi i Janowi (Chrzcicielowi). Jednakże Eliasza uważamyza proroka wyższego od pustelnika (mnicha), Jan zaś zacząłprorokować, zanim się urodził (był bowiem według opinii Jezusa „więcej niż prorokiem"). Inni zaś, na czym zdanie ogółusię opowiada, twierdzą, iż pierwszy Antoni2 ten stan obrał,co częściowo jest prawdziwe. Nie tyle on bowiem pod tymwzględem wyprzedził, co raczej wszystkich zachęcił do obrania tego (pustelniczego) stanu. Amatas zaś i Makary3 uczniowie Antoniego, z których pierwszy pochował ciało swego mistrza, twierdzą i teraz, że pewien Tebańczyk to zapoczątkował, choć nazwa (pustelników) nie od niego pochodzi. Za tymzdaniem i my się opowiadamy. Inni znowu mówią o tym, coim się spodoba i tak, że on (Paweł) mieszkał w podziemnejpieczarze, od stóp włosami porośnięty i wymyślający wieleinnych rzeczy nie do wiary o czym mówić byłoby stratą czasu.Ponieważ .te opowiadania były bezwstydnym kłamstwem,zdaje się, iż zbijać ich nie potrzeba. A że o Antonim już pogrecku i po rzymsku (po łacinie)4 wiele troskliwie zostało pamięci przekazane, postanowiłem coś napisać o początku ikońcu Pawła, raczej dlatego, iż o tym nie pisano, niż polegając na swym uzdolnieniu. Co się zaś tyczy środkowego okresużycia i jakie znosił zasadzki szatanów, o tym nie wie żadenczłowiek.

2)          Za prześladowania Decjusza5 i Waleriana6, podczasktórego Korneliusz7 w Rzymie, Cyprian8 w Kartaginie ponieśli męczeństwo, szczęśliwie krew przelawszy, ta groźnaburza sprawia, że wiele kościołów w Egipcie i w Tebaidzie9zaludniło się pustelniami. Chrześcijanie pragnęli wtedy zginąć od miecza za imię Chrystusa. Jednakże podstępny wrógtakie cierpienia wymyślał, aby raczej zabić ich dusze, niż ciała. Tak, iż jak mówił Cyprian, który sam został umęczony:„Tych, którzy pragnęli umrzeć, nie wolno było zabijać10. Abyjego (cesarza) okrucieństwo lepiej było znane, dla pamięcipodaję dwa przykłady.

3)        Męczennika, trwałego w wierze, którego nie pokonałykolce i rozpalone żelaza, kazał miodem posmarować i zezwiązanymi w tył rękami położyć, gdy słońce niezmiernie paliło, aby zginął od ukąszeń much ten, którego przedtem niepokonały rozżarzone żelaza. Pewnego młodzieńca, będącegow kwiecie wieku, kazał zaprowadzić do bardzo pięknegoogrodu. Tam wśród białych lilii, czerwonych róż płynął strumyk, którego wody mile szemrały, a powiew wiatru poruszałłagodnie liście drzew. Tam położono go na wysłanym pierzemłożu. Aby się nie mógł poruszyć obwiązano go wieńcami zkwiatów. Gdy wszyscy odeszli, przystąpiła do niego pięknanierządnica i poczęła pieszczotliwie obejmować jego szyję i -rzecz wstrętna nawet w słowach — drażnić go1 l aby podnieconego żądzą zmysłową podporządkować sobie w bezwstydnym zwycięstwie. Co uczynić i jak się odwrócić? — ŻołnierzChrystusa nie wiedział. Kogo nie zwyciężyły katusze, pokonała żądza. Jednakże za natchnieniem niebios, pogryzłszy język, wypluł go w twarz tej, która go całowała. I tak uczuciezmysłowe, zostało pokonane wielkim bólem.

4)        Gdy się to wszystko działo, w dolnej Tebaidzie mieszkał wraz ze swą siostrą mężatką Paweł. Jego rodzice jużumarli, pozostawiając znaczny majątek. Miał lat około szesnastu, był biegły w naukach greckich i egipskich12, miał łagodne usposobienie; gorąco kochał Boga. Gdy burza prześladowania wybuchła, usunął się do bardziej oddalonej i ukrytejmiejscowości. Do czego jednak żądza złota nie pobudzi ludzkiego serca13. Mąż siostry zamierzył wydać tego, którego powinien był ukrywać. Nie powstrzymały go od występku jakzwykle bywa, ani łzy żony, ani pokrewieństwo, ani myśli, iżBóg z góry wszystko widzi. Udał się do Pawła, zaopiekowałsię nim; do okrucieństwa posługiwał się przywiązaniem.

5)        Gdy bardzo rozumny młodzieniec zdał sobie z tegosprawę, uciekł w góry na pustynię, aby tam doczekać końcaprześladowania. Z czasem jednak konieczność zamienił nadobrowolną chęć i powoli szedł coraz dalej, niekiedy zatrzymywał się, aż wreszcie często to czyniąc, znalazł górę skalistą, a u jej stóp wielką pieczarę, którą zamykał kamień. Pojego usunięciu a ludzie mają chęć poznać to, co ukryte, tym silniej badając, ujrzał wewnątrz wielkie podwórze. Na nim pod otwartym niebem rozwijała swe gałęzie stara palma, osłaniając strumyczek jak najczystszej wody. Zaledwie wypłynął przez maleńki otwór, a ziemia, z której się wydostał, z powrotem w siebie go wchłaniała. Były tam również dość liczne mieszkania, a w nich zardzewiałe kowadła i młoty, których używano do bicia pieniędzy. W tym miejscu, jak podają pisma egipskie, był (ongi) warsztat, gdzie bitą fałszywą monetę w czasie, gdy Kleopatra złączyła się z Antoniuszem14.

6)          Upodobawszy sobie to miejsce, jakby przez Boga muofiarowane, spędził tam całe życie na modlitwie i samotności.Pokarmu i odzienia dostarczała mu palma. Aby się komuś niewydało niemożliwe, świadczę się Jezusem i Jego świętymianiołami, iż w tej części pustyni, która łączyła Syrię z Sarace-nami15 znałem i znam mnichów, z których jeden w celi pustelniczej zamknięty przez lat trzydzieści, żywił się chlebem jęczmiennym i mętną wodą. Drugi zaś w starej cysternie, po sy-ryjsku zwanej Gubbą, codziennie spożywał tylko pięć suchych fig. Za niemożliwe wydaje się tym, którzy nie wierzą,iż dla wierzących wszystko jest możliwe16.

7)          Lecz wracam do tego, od czego rozpoczęłem. Gdy jużsto trzydzieści lat błogosławiony Paweł wiódł na ziemi niebiańskie życie, a dziewięćdziesięcioletni Antoni przebywał winnej pustelni, przyszło temuż do głowy, jak sam był zwykleopowiadać, iż nie ma na pustyni takiego, który by był tak jakon doskonały. A oto, gdy w nocy spoczywał, było mu okazane, jest dalej inny, o wiele odeń lepszy i że winien się wybrać,aby go zobaczyć. Zaraz o świcie czcigodny starzec, podpierając laską słabe członki, wyruszył w drogę, nie wiadomodokąd.

W południe słońce żarem paliło, ale nie zaniechał dalszej drogi. „Wierzę, powiedział, memu Bogu, iż ukaże mi swego sługę, jak mi to przyobiecał". Na tym urwał, bo ujrzał potwora, pół człowieka, pół konia, któremu fantazja poetów dała nazwę hipocentaura. Skoro go zobaczył, umocnił swe czoło zbawiennym znakiem krzyża. „Hej - powiedział do niego, gdzie w tych stronach przebywa sługa Boży". Na to ów, zgrzytając, nie wiem, czy raczej wymruczał czy wypowiedział i mając twarz straszliwie włosiem okrytą, usiłował łagodnie coś wyrazić i podniósłszy prawicę, wskazał upragnioną drogę. Potem z szybkością ptaka przebiegł otwartą równinę i zniknął z oczu zdziwionemu pustelnikowi. Nie wiem, czy to szatan, aby go przestraszyć, taką przybrał postać, czy też pustynia, jak zwykła to czynić, płodna w tak potworne zwierzęta i takie rodzi zwierzę.

8) Oczywiście zdumiony Antoni, zastanawiając się nad tym, co zaszło, wyruszył w dalszą drogę. Niebawem wśród kamienistej doliny ujrzał niskiego wzrostu człowieka z wykrzywionym nosem, z rogami na czole, a dolna część jego ciała kończyła się kozimi nogami. Na ten widok Antoni, jak dobry żołnierz, uchwycił tarczę wiary i pancerz nadziei. Jednakże wspomniane stworzenie zaofiarowało mu dar na drogę, owoc palmy (daktyla), jak zadatek pokoju. Spostrzegłszy to, Antoni przystanął i zapytał owego, kim jest. Taką otrzymał odpowiedź: Jestem śmiertelnym, jednym z tych, których pogaństwo, zwiedzione różnymi błędami, czci, nazywając faunami, satyrami, zmorami17. Jestem wysłany przez mych towarzyszy. Prosimy, abyś się za nami wstawił do wspólnego Pana, a dowiedzieliśmy się, iż przybył ongi dla zbawienia świata, i na całą ziemię rozległ się głos jego18. Na te słowa twarz starca, wędrowca, obficie zalała się łzami. Wylał je, jako wspaniały objaw radości, jaką pałało jego serce. Cieszył się oczywiście z chwały Chrystusa i zguby szatana; zarazem dziwił się, iż mógł zrozumieć owego mowę i uderzywszy laską w ziemię, tak powiedział: „Biada ci, Aleksandrio19, iż za Boga czcisz potwory. Biada ci, nierządne miasto, w którym szatani z całego świata się zgromadzili. Co teraz powiesz? Bestie mówią o Chrystusie, a ty zamiast Bogu, cześć oddajesz potworom"! Zanim skończył, owo rogate stworzenie j ak ptak odleciało. Aby ktoś nie sądził, iż wierzyć w to nie można, wiadomo w całym świecie, co się zdarzyło za rządów Konstan-cjusza20. Przyprowadzono do Aleksandrii podobnego do opisanego żywego człowieka i stał się on widowiskiem dla całego ludu. Potem jego zwłoki, nasolone, aby pożarem słońca nie uległy rozkładowi, posłano do Antiochii21, aby je cesarz widział.

9)  Lecz dalej o tym, co zamierzałem. Widział tylko śladyzwierząt i wielki obszar pustyni. Nie wiedział, co ma czynić,dokąd skierować swe kroki. Już drugi dzień minął. Jedno mupozostało, ufać, iż Chrystus nie może go opuścić. Drugą nocspędził w ciemnościach na modlitwie. Ledwie nieco zaświtało, zobaczył w pobliżu wilczycę, jak dysząc z pragnienia,wczołgała się w jakiś otwór u stóp góry. Śledził ją oczyma, agdy zwierzę się oddaliło, zbliżył się do pieczary i począł się wniej rozglądać. Jednakże ciekawości nie zaspokoił, bo z powodu ciemności niczego nie mógł zobaczyć. Lecz jak Pismomówi: „W miłości nie ma bojaźni22, wszedł do pieczarywstrzymując oddech, jak doświadczony badacz, powoli idąc,często przystawał i nadstawiał ucha, czy nie usłyszy jakiegogłosu. Wreszcie wśród groźnych nocnych ciemności z dala ujrzał światło. Szybko do niego biegnąc, potrącił kamień, cowywołało hałas. Na ten głos błogosławiony Paweł zamknąłotwarte drzwi i zasuwą je umocnił. Wówczas Antoni padł udrzwi i do godziny szóstej23, a i dłużej prosił, aby mu wejśćpozwolono. Tak mówił: „Wiesz, kim jestem, skąd i dlaczegoprzybyłem. Wiem, iż nie zasługuję na to, aby cię widzieć, jednakże nie odstąpię, zanim cię nie zobaczę. Zwierzęta przyjmujesz, dlaczego człowieka odpędzasz? Szukałem i znalazłem. Pukam, aby mi otworzono. Jeśli tego nie uproszę, umręu drzwi twoich; z pewnością trupa pochowasz. Tak mówił iuparcie na swym miejscu pozostawał. Na to bohater takąkrótką (od Pawła) otrzymał odpowiedź24. „Nikt nie prosigrożąc, nikt łzami nie obraża. I dziwisz się, że cię nie przyjmuję, skoro przybyłeś, aby umrzeć". I śmiejąc się Pawełotworzył wejście. Po otwarciu obaj, obejmując się pozdrowilisię swym imionami; wspólnie dziękowali Panu.

10)  Po udzieleniu świętego pocałunku, Paweł usiadłszy,taką z Antonim nawiązał rozmowę: „to ten, którego szukałeśz takim trudem; słabe są jego członki i rozwichrzone jegosiwe włosy. Widzisz człowieka, który wnet prochem się stanie. Ponieważ jest prawdą, że miłość wszystko znosi, opowiedzmi, proszę, co z ludźmi się dzieje; czy w starych miastachwznoszą nowe budowle, kto światem teraz rządzi, czy są jeszcze tacy, którzy się trzymają szatańskich błędów? W czasie rozmowy widzą kruka, który usiadł na gałązi drzewa i z niej spokojnie ku nim zleciał i przed ustami zdziwionych cały chleb położył. Po jego odlocie Paweł powiedział: „Oto łaskawy i miłosierny Pan obiad nam przysyła. Już przez sześćdziesiąt lat otrzymuję stale połowę chleba, jednakże na przybycie twoje Chrystus swoim żołnierzom podwoił miarę żywności".

11)          Po złożeniu więc dziękczynienia Panu obaj usiedli naskraju czystego jak kryształ źródła. Tu nawiązał się spór, ktoma chleb podzielić; trwał przez cały dzień, prawie do wieczora, Paweł powołał się na obowiązek gościnności, Antoni sięopierał, wiek uwzględniając. Wreszcie uradzono, iż każdy zprzeciwnej strony chleb uchwyci i będzie go do siebie ciągnąć, aż jego część w jego rękach pozostanie. Następnie przechyliwszy się, nieco wody ze źródła się napili i złożywszyfanu ofiarę chwały, noc spędzili na czuwaniu. Gdy dzień ziemi został przywrócony, błogosławiony Paweł tak powiedziałdo Antoniego: „Wiedziałem, iż dawno mieszkałeś w tych krainach; wiedziałem od dawna, iż Bóg obiecał mi cię za towarzysza. Ponieważ już zbliżył się dzień mego zgonu, a zawszepragnąłem rozstać się z tym życiem, a być z Chrystusem25, poukończeniu biegu (mego życia) pozostaje mi korona sprawiedliwości. Ciebie Pan przysłał, abyś pochował moje ciało i ziemię oddał ziemi26.

12)          Na te słowa Antoni zapłakał i wzdychając, prosił (Pawła), aby go nie opuszczał i na tę drogę wziął go ze sobą natowarzysza. Na to ów: „Nie powinieneś tego szukać, co jesttwoim lecz co cudzym dobrem. Byłoby ci lepiej, abyś porzuciłbrzemię ciała i szedł za Barankiem, lecz wypada abyś bracipouczał swym przykładem. Dlatego proszę, idź, o ile ci to trudne nie będzie, przynieś mi płaszcz, jaki otrzymałeś od biskupa Atanazego27, abyś nim owinął moje ciało".

Jednakże nie dlatego błogosławiony Paweł o to prosił, aby mu bardzo na tym zależało, czy gnijące jego ciało będzie odziane, czy bez odzieży, skoro przez czas tak długi tylko połączonymi liściami palmy się przyodziewał, lecz chciał odchodzącego uchronić od smutku, jaki mu jego śmierć by sprawiła. Gdy zdumiony Antoni o Atanazym i jego płaszczu usłyszał, widząc w Pawle jakby Chrystusa i czcząc w jego

piersiach Boga, nie śmiał nic odpowiedzieć, lecz płacząc ucałował jego oczy i ręce i wybrał się w powrotną drogę do klasztoru, który potem zajęli Saraceni. Jednakże jego nogi nie mogły dotrzymywać kroku jego duchowi. Lecz choć słabe ciało postami i starczymi laty było złamane, jednakże duch jego zwyciężył starość.

13)          Wreszcie zmęczony, ledwie dysząc, wrócił do swegomieszkania. Zabiegli mu dwaj jego uczniowie, którzy od dawna mu służyli. Tak doń powiedzieli: „Gdzie tak długo przebywałeś, ojcze?" „Biada mi grzesznikowi, odrzekł, bo kłamliwie imię mnicha noszę. Widziałem Eliasza, widziałem Janana pustyni i widziałem z całą prawdą Pawła w raju". Zamknąwszy usta, bijąc się ręką w piersi, wyniósł płaszcz z celi.Gdy go uczniowie prosili, aby obszerniej im opowiedział, cozaszło, odrzekł: „Jest czas milczenia i czas mówienia"28.

14)          Potem wyszedł i nic nie spożywszy, udał się w tę samą,jaką przybył drogę. Tego pragnął, tego chciał zobaczyć, kuktóremu jego oczy, wszystkie myśli były skierowane. Lękałsię bowiem, co rzeczywiście się stało, iż w jego nieobecnościPaweł odda Chrystusowi należącego do Niego ducha. A gdyjuż drugi dzień zajaśniał i pozostało jeszcze trzy godziny drogi,ujrzał Pawła, lśniącego śnieżną bielą, jak otoczony rzeszą anio-łów, chórem proroków i apostołów, unosił się do nieba29. Natychmiast padł twarzą na ziemię, piaskiem posypał sobie głowę ipłacząc, wzdychając powiedział: „Dlaczego Pawle, mnie opu-szczasz? Czemu odchodzisz, nie pożegnawszy się ze mną? Takpóźno cię poznałem, tak szybko się oddalasz".

15)          Później opowiadał błogosławiony Antoni, iż z takąszybkością przebiegał resztę drogi, że leciał jak ptak. I słusz-nie. Skoro wszedł do pieczary, ujrzał bezduszne ciało ze zgię-tymi kolanami, w postaci stojącej, ze wzniesionym rękami. Wpierwszej chwili sądził, iż Paweł żyje i z nim się też modlił.Nie słysząc jednak żadnych zwykłych westchnień modlącegosię, z płaczem go pocałował i zrozumiał, że nawet trup zmar-łego w takiej usłużnej postawie modli się do Boga, dla którego wszystko żyje.

16)  Owinąwszy więc zwłowki, wyniósł je na zewnątrz,śpiewając hymny i psalmy według chrześcijańskiego zwyczaju. Martwił się Antoni, iż nie ma motyki, aby mógł ziemię wykopać. Zastanawiał się, wiele do głowy przychodziło mu pomysłów i tak powiedział: „Jeśli wrócę do klasztoru, to droga zajmie cztery dni. Jeśli tu zostanę, to nic nie pomogę. Niech więc umrę, Chryste, jak przystało, obok twego bojownika; niechaj padłszy, oddam ostatnie tchnienie ". Gdy tak w duchu rozważał, przybiegły z głębi pustyni dwa lwy z rozwianymi na szyjach grzywami. Na ich widok zrazu się przeraził, lecz wzniósłszy ponownie swą myśl do Boga, stał nieustraszenie, jakby widział gołębie. Owe zaś lwy, wprost biegnąc, stanęły u zwłok błogosławionego starca i wywijając ogonami, położyły się u jego stóp i poczęły straszliwie ryczeć, tak im można było poznać, że jak mogą go opłakują. Następnie w pobliżu zaczęły nogami ziemię wydrapywać, na wyścigi piasek wyrzucać i wykopały otwór, mogący pomieścić jednego człowieka. Zaraz potem, jakby domagając się nagrody za podjętą pracę, poruszając uszami, ze zgiętym karkiem przybiegły do Antoniego i lizały jego ręce i nogi. Zrozumiał, iż proszą o błogosławieństwo. Niezwłocznie, wielbiąc Chrystusa za to, iż zwierzęta odczuwają istnienie Boga, tak powiedział: „Panie, bez którego skinienia i liść z drzewa nie zleci, ani jeden wróbel na ziemię nie spadnie30, daj im to, co uważasz za wskazane". Skinąwszy ręką, rozkazał im, aby się oddaliły. Skoro odbiegłszy, ugiął swe starcze ramiona pod ciężarem zwłok świętych, złożył je w otworze i jak zwykle zebrawszy ziemię grób usypał. Gdy następny dzień zaświtał, aby pobożny spadkobierca miał coś z tego, co zmarły bez testamentu pozostawił, zabrał tunikę, jaką ten na kształt kosza z liści palmowych sobie sporządził. I tak wróciwszy do klasztoru, w należytym porządku opowiedział o wszystkim braciom. W uroczyste dni Paschy i Zesłania Ducha Świętego przyodziewał zawsze tunikę Pawła.

17) Chcę, kończąc książeczkę, zapytać tych, którzy nie znają swych dziedziczonych majątków, którzy swe domy marmurami zdobią, a swe ziemskie dobra, jak na sznurze mają zawiązane31, czy temu ubogiemu starcowi czegokolwiek kiedy brakowało? Pijecie z pucharów ozdobionych perłami, on zadość czynił potrzebom natury, czerpiąc wodę zgiętymi dłońmi. Wy tuniki przetykacie złotem, a on nie ma takiego odzienia, jakie miał najnędzniejszy z waszych sług. A i na odwrót dla owego biedaka niebo jest otwarte, a was ozłoconych piekło przyjmie. On szatę Chrystusa, choć ubogi, zachował, a wy jedwabiami przybrani utraciliście Jego szatę. Paweł spoczywa, przykryty marnym prochem, aby zmartwychwstać dla chwały, a was przygniatają ciężkie kamienne grobowce, które wraz z wami ulegną spaleniu. Zlitujcie się, proszę, zlitujcie się przynajmniej nad swymi bogactwami, które tak miłujecie! Dlaczego i swych zmarłych chowacie, owiniętych w złociste szaty? Dlaczego pycha i podczas smutku i łez nie zanika? Czy ciała bogaczy tylko w jedwabiach mogą się rozkładać.

18) Błagam cię, ktokolwiek to czytasz, abyś pamiętał o Hieronimie, grzeszniku. Gdyby mu Pan dał do wyboru, to o wiele bardziej wybrałby tunikę Pawła z jego zasługami, niż purpurę królów z karami jakie ich czekają.

 

{tłumaczył O. Władysław Szołdrski CSSR)

 

 

PRZYPISY:

 

1.        Dla Hieronima słowo monachos oznaczało przede wszyskim pustelnika por. List do Heliodora (14, 6).

2.        Antoni, por. Atanazy, Wita Antoni PG 26, 835-976 wersja łacińskaw tł. Ewagriusza bp Antiochii PL 73, 125-170.

3.        Amathas i Macarius por. L. Schade BKV, 1914 a.5.

4.        Aluzja do tłumaczenia łacińskiego Żywotu Antoniego; por. przypis2 oraz O znakomitych mężach 125.

5.        Decjusz, cesarz wiatach 249-251.

6.        Walerian, cesarz w latach 253-259.

7.        Korneliusz, pap. zm. 253.

8.        Cyprian, bp Kartaginy zm. 258.

9.        Tebaida, za czasów Dioklecjana zajmowała Górny Egipt od Memfis doElefantyny. 

10.           por. Cyprian, Listy, Warszawa 1969, s. 161 (PSP I).

11.           Dosłownie: manibus attrectare virilia.

12.           Czy to znaczy, że znał j. grecki i koptyjski? Antoniusz (Atanazy PG28, 944) znał tylko j. koptyjski, pisać nie umiał. Być może tylko dlatego i podtym względem Paweł przewyższał, zdaniem Hieronima, Antoniego.

13.           Wergiliusz, Eneida 3, 57.

14.           Antoniusz po odnowieniu triumwiratu w 37 r. odesłał swoją żonęOktawie, siostrę Oktawiana do Rzymu i połączył się z Kleopatrą, ostatnią królową Egiptu. Oboje odebrali sobie życie po zwycięstwie Oktawiana nad Antoniuszem w 31 r. p.n.e.

15.         Saraceni, nazwa plemiona na północy Arabia Felix.

16.         Mk9, 22.

17.         por. Augustyn, De Civitate Dei 25, 23.

18.         Rz 10, 18.

19.         Aleksandria, miasto portowe w delcie Nilu, założone przez Aleksandra Wielkiego, stolica Egiptu ptolemejskiego i rzymskiego.

20.         Konstancjusz Chlorus, ojciec Konstantyna Wielkiego, cesarz rzymskiwiatach 293-306.

21.         Antiochia, na Orontesem, dzisiaj Antakiya, szczególnie rozbudowane miasto na cesarzy Galliena i Dioklecjana.

22.         U 4, 18.

23.         Godzina 12 w południe według naszej rachuby czasu.

24.         Wergiliusz, Eneida, 2, 650; 6, 672.

25.         Flp 1, 23.

26.         por. Cyceron. Tuscul. 3, 25.

27.         Atanazy, bp Aleksandrii zm. 373.

28.         Koh3, 7.

29.   Podobnie Antoni widzi duszę pustelnika Ammona unoszącą sięw niebo (PG 26, 929).

30.         Mt 10, 29.

31.         por. Tertulian, De cultu feminarum 9.


 

III. BISKUP BARTŁOMIEJ Z PECS UTWORZYŁ PIERWSZĄ WSPÓLNOTĘ PUSTELNIKÓW NA WĘGRZECH

 

Do powstania Zakonu paulinów przyczynił się bardzo Bartłomiej biskup Pecs (Pięciu Kościołów). Biskup Bartłomiej żywił wyjątkowo serdeczny stosunek do tych pustelników, którzy przebywali na terenie jego diecezji i żyli w lasach Patacs. Sam urodzony we Francji, był uprzednio benedyktynem i należał do sławnego na cały świat opactwa Cluny. Przybył na Węgry w towarzystwie drugiej żony króla Andrzeja II Jolany Burgundzkiej. Czterokrotnie jeździł do Hiszpanii jako królewski poseł i odbywał pielgrzymkę do słynnego wówczas grobu św. Jakuba w Compostelli skąd chciał przenieść kult św. Apostoła na Węgry. Wkrótce został biskupem Pięciu Kościołów (Pecs). Przejęty gorliwością pasterską zapragnął włączyć pustelników do pracy apostolskiej i wydobywszy ich niejako z ukrycia, postawić na świeczniku. Dlatego na górze Uróg w lasach Patacs, które podlegały jego biskupiej władzy, zbudował w 1225 r. kościół i klasztor pod wezwaniem św. Jakuba i zgromadził w nim w jedną wspólnotę dotychczas rozproszonych pustelników. Przydzielił im też odpowiednie środki utrzymania oraz ułożył krótką regułę wspólnego życia zakonnego. Często i chętnie sam przebywał w towarzystwie pustelników i wspierał ich dobrymi radami, jako doświadczony kiedyś zakonnik pełnił wobec nich zarazem funkcję przełożonego. Swoją diecezją kierował w latach 1219-1252, w końcu rezygnując z biskupstwa powrócił znowu do Cluny, gdzie zmarł po upływie jednego roku. Stare nasze źródła zakonne uważają klasztor ufundowany przez biskupa Bartłomieja na górze św. Jakuba w Pecs za pierwszy klasztoT pustelników św. Pawia Pierwszego Pustelnika.

Biskup Bartłomiej zapalony reformistycznymi ideałami nadał swoim braciom bardzo prostą regułę jako zbiór podstawowych norm i rad. Ta pierwsza wspólnota widocznie spełniała położone w niej nadzieje, skoro biskup Bartłomiej często tam przebywał, a zrezygnowawszy z pasterzowania w diecezji nadal zamieszkiwał w klasztorze założonym przez siebie i wśród swoich braci.

Reguła Bartłomieja biskupa Pięciu Kościołów, napisana w formie krótkiego listu, ma z pewnością duże znaczenie pod względem wartości ustawodawczej. Wytycza bowiem i określa elementy istotne prawnego bytu nowej społeczności i kładzie pierwsze zręby pod jego strukturę ideowo-prawną. Za kronikarzem Zakonu O. Andrzejem Eggererem przytaczamy tekst reguły biskupa Bartłomieja:

„Bartłomiej z woli Bożej Biskup Pięciu Kościołów Pustelnikom w Patacs pozdrowienie.

Najmilsi Bracia moi niech razem żyją wspólnie w swych domach. Niech życie prowadzą skromne i umiarkowane utrzymując się z pracy rąk i z dochodów. Z pobożnością uczęszczać będą do kościołów. Habit mają nosić ubogi i prosty, odpowiedni do swego stanu. Pilnie przestrzegać będą kanonów i dekretów Ojców. Niech się umiejętnie przykładają do zdobywania cnót i pobożności. Niech się okazują dla drugich nie tylko ludźmi nienagannymi, ale przykładnymi. Aby w ten sposób mogli ofiarować Bogu miłą i przyjemną służbę: nie tylko przez swoje postępowanie osobiste, ale przez nawrócenie i zbawienie tych, którym serca zechcą się skruszyć dzięki ich napomnieniom.

Zabierając się do tego rodzaju postępu naprzód, niech wszystkie swoje ćwiczenia, jak modły, medytacje, czytania, czuwania, posty, wysiłki woli, prace ręczne, postawę zewnętrzną i wewnętrzną, niech kierują do tego celu: by w ten sposób prostą drogą zmierzać do miłości i łatwiej osiągnąć smak wiecznej mądrości. A wszystko to — z pomocą Pana naszego Jezusa Chrystusa, który niech raczy pocieszać ich we wszystkich czynach pokutnych. Amen".

Życie pustelników w świetle tej pierwszej reguły przedstawia się bardzo prosto. Większą część dnia mają oni spędzić przy pracy fizycznej. Poza tym powinni uczęszczać na wspólne modlitwy do kościoła, mieszkać wspólnie w domach, nosić proste i skromne odzienie, zachowywać pilnie dekrety i kanony, troszczyć się o postęp w cnotach. Mają być zorientowani na apostolstwo, polegające na dawaniu dobrego przykładu oraz pouczaniu i upominaniu drugich.

W regule tej przejawia się wyraźnie duch benedyktyński, którym to duchem był ożywiony biskup Bartłomiej. W nowej sytuacji pustelnicy zostali zobowiązani do realizacji - oprócz rad ewangelicznych czystości i ubóstwa - także i posłuszeństwa. Władzę najwyższą w tym jedynym wówczas klasztorze sprawował początkowo sam biskup, a z czasem został wyznaczony lub wybrany przez społeczność braci z tytułem przeora brat Antoni, a po jego śmierci brat Jan.

Linię zapoczątkowaną przez biskupa Bartłomieja kontynuował jego następca -biskup Achilles a po nim biskup Władysław. Zatroszczył się on o zapewnienie młodej wspólnocie niezbędnych warunków materialnego utrzymania i uposażenia. Gdy po biskupie Achillesie został Władysław, a po przeorze Antonim - brat Jan; ten za przykładem swego poprzednika wniósł sprawę w 1252 r. potwierdzenie dotychczasowego uposażenia klasztoru. W nowym dokumencie, jako akcie prawnym biskup nazywa oficjalnie członków klasztoru św. Jakuba „braćmi Zakonu św. Pawła Pierwszego Pustelnika". Ta pierwsza wspólnota wzbogaciła się o nowe ośrodki życia monastycznego.

 

IV. BŁOGOSŁAWIONY EUZEBIUSZ Z OSTRZYHOMIA - ORGANIZATOREM I PROWINCJAŁEM ZAKONU BRACI PUSTELNIKÓW ŚW. PAWŁA PIERWSZEGO PUSTELNIKA.

 

Na tej samej ziemi węgierskiej, na górze Pilis powstał w niedługim czasie drugi klasztor paulinów. Jego założycielem w 1250 r. był Euzebiusz kanonik z Ostrzyhomia.

Decydującą rolę przy powstaniu i założeniu Zakonu Paulinów odegrał przede wszystkim błogosławiony Euzebiusz z Ostrzyhomia.

Wprawdzie posłannictwo Zakonu, jego charakter, duchowość i działalność duszpasterska kształtowały się w ciągu wieków ale sam początek wycisnął swoiste i niezatarte rysy na jego obliczu. Dziś już nie ulega wątpliwości, że największy wpływ na kształtowanie charakteru i duchowości miał błogosławiony Euzebiusz. Słusznie więc poprzez pokolenia uważany jest za Mistrza, Organizatora a nawet „Założyciela" paulinów. Tradycja zakonna przekazała nam o nim bardzo skromne wiadomości. Wiemy przecież, że najstarsze źródła, dotyczące początków historii Zakonu, zostały na skutek najazdów tureckich zniszczone. Ustne przekazy tradycji zakonnej zadecydowały o tym, że późniejsi kronikarze zakonni poświęcają swemu Ojcu i Mistrzowi wiele uwag. Bez błog. Euzebiusza nie da się dziś wyjaśnić i zrozumieć początków naszego Zakonu. Każdy, kto interesuje się Zakonem Paulinów pyta o związki ze św. Pawłem Pierwszym Pustelnikiem. Po uzyskaniu wyjaśnień pyta dalej - to w końcu kto jest waszym założycielem i zakonodawcą? Wiemy, że nie jest łatwo na to pytanie odpowiedzieć jednoznacznie i precyzyjnie, gdyż początki naszego Zakonu są nietypowe i inne niż np. benedyktynów, franciszkanów, dominikanów i innych zakonów. Gdyby błog. Euzebiusz był naszym założycielem w ścisłym słowa znaczeniu - to powinniśmy się nazywać raczej „euzebianie" niż paulini. Widzimy więc, że nasze początki nie są zwyczajne i typowe jak to ma miejsce w innych zgromadzeniach. Przyjęło się mówić, że Euzebiusz był tylko organizatorem Zakonu paulinów, gdyż o jego duchowości i charakterze zadecydowali także sami pustelnicy, którzy z inspiracji Euzebiusza utworzyli wspólnotę - pierwszą społeczność paulińską. Ci pierwsi bowiem paulini, którzy za staraniem błogosławionego Euzebiusza utworzyli rodzinę zakonną, wnieśli do nowej społeczności zakonnej jako pustelnicy -przede wszystkim wielkie umiłowanie kontemplacji Boga w samotności prowadząc nadal surowy tryb życia, wyrażający się w realizowaniu chrześcijańskiej pokuty. Błogosławionemu Euzebiuszowi udało się uratować i zachować te wartości w nowym stylu życia klasztornego. Ubogacił je jeszcze innymi jak np. wprowadzeniem modlitwy liturgicznej. Jest sprawą bezdyskusyjną, że błog. Euzebiusz odegrał zasadniczą rolę przy tworzeniu się duchowości i charakteru Zakonu paulinów. Stąd płynie zainteresowanie jego osobą. Pytają ludzie kim był ten Euzebiusz, którego paulini chcą nazywać „błogo sławi onym " ?

Euzebiusz urodził się około 1200 r. w Ostrzyhomiu (Esz-tegom, Grań) na Węgrzech. Za jego czasów Ostrzyhom było siedzibą królów i stolicą Węgier. Z tej racji górowało nad innymi miastami bogactwem i przepychem życia. Euzebiusz pochodził ze sławnej szlacheckiej, a może nawet arystokratycznej rodziny spokrewnionej z domem królewskim. Niektórzy nawet przypuszczają, że jego ojciec był wyższym urzędnikiem królewskiego dworu.

Szlachetni rodzice troskliwie wychowali swego syna przekazując mu żywą wiarę w Boga, autentyczną pobożność i chrześcijańskie zwyczaje. Już jako młodzieniec Euzebiusz przejawiał szczególne zamiłowanie do samotności, z zapałem oddawał się zdobywaniu wiedzy, unikał zabaw i niebezpiecznych rozrywek. Już od dzieciństwa dawał niemałe dowody prawości swego charakteru. Uważał za rzecz niewłaściwą zaczynać swój młodociany wiek od zabaw, rozrywek, żartów, ucztowania pamiętając, że „dobrze jest dla człowieka, gdy dźwiga jarzmo od swojej młodości" (Lm 3, 27).

Historycy wyjątkowo podkreślają ten rys jego charakteru, że bardziej interesowały go książki niż zabawy i więcej miłował życie szlachetne, czyste i niewinne i wiedzę niż światowe rozrywki. Rodzice zadbali o gruntowne wykształcenie swego syna i wysłali go do słynnej szkoły katedralnej w Ostrzyhomiu, założonej za króla św. Stefana w 1028 r., znanej z wysoko rozwiniętej kultury śpiewu.

Siedem sztuk wyzwolonych wprowadzało go w poznawanie wszelkich tajemnic. Polubili go nauczyciele — kanonicy, a wśród nich słynny Jakub Scholastyk. Podobała się im jego pilność w słuchaniu wykładów, ujmowało ich skupienie z jakim modlił się i śpiewał w bazylice katedralnej. Dotkniętą pożarem bazylikę ostrzyhomską odbudował wspaniale arcybiskup Job. Zapewne jaśniała wspaniałym blaskiem i przepychem. Z dziedzińca przez ozdobną bramę wspartą na ośmiokątnych filarach z sałzburskiego marmuru wchodziło się do wspaniałego wnętrza królewskiej katedry. W niej bardzo często rozbrzmiewał nabożny śpiew młodego Euzebiusza.

Euzebiusz w stosunkowo młodym jeszcze wieku uzyskał gruntowne wykształcenie humanistyczne, które zapowiadało mu osiągnięcie wysokiej kariery w jego życiu. Ze względu na swoje zdolności i zamiłowania, a jeszcze bardziej z racji swego szlacheckiego pochodzenia, czystości obyczajów i szczególnej niewinności młodzieńczego serca — zwrócił na siebie uwagę swoich wychowawców, którzy zachęcali go do kontynuowania studiów filozoficzno-teologicznych w szkole przy-katedralnej. Wyświęcony został na kapłana. Nie zdziwi nas fakt, że motropolita ostrzyhomski zaliczył go do grona kanoników katedralnych. Przyczyniło się do tego nie tylko jego wykształcenie lecz wzorowe życie i szlacheckie pochodzenie. Jako kapłan i zarazem kanonik z wielkim namaszczeniem i pobożnością sprawował Mszę św. i rozmiłowany był w liturgii. Ci, co na niego patrzyli, budowali się jego gorliwością pasterską. Lecz on osobiście uczył takiej filozofii i mądrości życia - jak pisze O. Grzegorz Gyóngyósi — która zyskiwała

aprobatę; uznanie upodobanie bardziej u Boga niż u ludzi. Nie uszczęśliwiały go ani godność kościelna, ani wiedza, ani pieniądze, majątek czy władza. Swoje dochody rozdawał biednym. W głębi jego serca dojrzewało coraz bardziej umiłowanie samotności i kontemplacji Boga. Z gorliwością oddawał się modlitwie, medytacji, nie zaniedbując nadal gruntownego studium. Chętnie pouczał nieumiejętnych, pocieszał strapionych, a potrzebującym przychodzi z pomocą. Był jednak człowiekiem wielkiej pokory i skromności i unikał celowo własnego rozgłosu. Jako członek kapituły ostrzyhomskiej troszczył się o szczególny kult Bogarodzicy, czczonej jako „Wielka Pani i Patronka Węgier". W głównej absydzie bazyliki katedralnej w Ostrzyhomiu poświęconej Najświętszej Maryi Pannie znajdował się wykonany w mozaice piękny obraz przedstawiający św. Stefana króla węgierskiego. Monarcha ofiaruje Bogarodzicy swoją koronę i wypowiada znamienne słowa zawierzenia siebie i królestwa: „przyjmij i pokieruj moim królestwem, o słodka Panno Maryjo!" Ta scena tak często oglądana musiała głęboko zapisać się w świadomości i w sercu młodego kanonika.

Dom kanonika Euzebiusza był zawsze gościnnie otwarty. Wśród tych, którzy przekraczali jego progi byli przede wszystkim biedni i potrzebujący. Przybywali też do niego pustelnicy żyjący w pobliskich górach i lasach. Pustelnicy ci żyli z jałmużny i z pomocy innych lub też ze sprzedaży tego, co sami zrobili w pustelniach. Pustelnicy nawiedzając miasto Ostrzyhom chętnie przychodzili do kanonika Euzebiusza. Wiedzieli bowiem, że jest on kapłanem świątobliwym, człowiekiem wielkiej wiedzy i rozwagi i dlatego szukali u niego porad duchowych. Euzebiusz wszystkich pustelników podejmował skromnym a gościnnym posiłkiem. Nawiązał z nimi bardzo żywy i serdeczny kontakt i zaczął się pilnie interesować ich życiem. Pod wpływem tych spotkań i rozmów z nimi sam zapragnął życia pustelniczego. Był jednak człowiekiem rozsądnym i nie zamierzał podejmować nagłych i nieprzemyślanych decyzji. Euzebiusz oczekując na pozwolenie swego ordynariusza metropolity ostrzyhomskiego usilnie modlił się o to, aby nie ulegał złudzeniom, ale poszedł za autentycznym wezwaniem Boga. Najbliżsi przyjaciele i znajomi, dowiedziawszy się o jego zamiarze, usiłowali go za wszelką cenę odwieść od podjęcia decyzji wyboru życia pustelniczego. Jedni przerażali go, że ulega egoistycznym zamierzeniom i podejmuje życie bezczynne, chociaż jako kanonik ma tyle wspaniałych okazji i szans, by świadczyć innym pomoc i dobro. Inni z kolei chcieli go powstrzymać przed ryzykowną decyzją podjęcia życia pustelniczego, tłumacząc mu, że nie ma odpowiedniego zdrowia ani stosownych sił do tak surowego życia. Euzebiusz pilnie wsłuchiwał się w krytyczne oceny i postanowił w modlitwie szukać ostatecznego rozwiązania, aby dobrze odczytać i realizować plan Boży względem samego siebie. Przekonany wewnętrznym światłem Ducha Świętego o słuszności dokonanego wyboru nie dał się już nikomu odciągnąć od zamiaru zostania pustelnikiem i pozostał niewzruszony w pragnieniu naśladowania życia pustelników. Kiedy zapragnął urzeczywistnić swój zamiar spadły na kraj wielkie nieszczęścia. W 1241 r. najechali na Węgry Tatarzy burząc i niszcząc miasta i wioski. Euzebiusz zmuszony był odłożyć swój zamiar i schronił się przed Tatarami początkowo na zamku ostrzyhomskim a potem w jakiejś pustelni.

Gdy przeminęła nawałnica tatarska w 1246 r. Euzebiusz postanowił zrezygnować z kanonii ostrzyhomskiej i innych godności kościelnych, prosząc metropolitę ostrzyhomskiego arcybiskupa Stefana Vancsay późniejszego kardynała w Pra-enester. Postanowił on udać się na pustynię i tam prowadzić żywot na wzór św. Pawła Pierwszego Pustelnika. Arcybiskup pobłogosławił Euzebiuszowi i prosił go, by na pustyni modlił się za niego, za diecezję i ojczyznę. Wówczas na ręce swego arcypasterza przekazał godność kanonicką i związane z nią beneficium. Następnie Euzebiusz, rozdawszy cały swój własny majątek ubogim, odszedł z kilkoma towarzyszami na samotność i osiadł w pobliskich lasach góry Pilis na terenie archidiecezji ostrzyhomskiej niedaleko Szanto, w pobliżu potrójnej groty zamieszkałej niegdyś przez innych pustelników. Tu pozostał i zaczął prowadzić życie surowe i całkowicie oddane Bogu. Sława jego świętości i mądrości rozchodziła się na najbliższe okolice. Coraz większa liczba ludzi przybywa do niego do pustelni, aby posłuchać jego nauk i duchowych rad. Zaczyna się wokół niego gromadzić wielu uczniów, zachwyconych takim stylem życia. Pierwszym z nich był Benedykt, młodzieniec o nieprzeciętnych walorach, drugim zaś Stefan. Obydwaj później, po śmierci swego mistrza, objęli zarząd nad wspólnotą pustelników tak bogobojnie żyjących. Pustelnicy żyli oddzielnie w różnych grotach i jaskiniach, oddawali się modlitwie, rozmyślaniu i pracy. Z pewnością życie pustelnicze stwarzało wyjątkowe pomyślne warunki do kontemplacji Boga i przebywania z Nim „sam na sam". Pozbawiało jednak ono pustelników wielu innych pomocy duchowych.

Światły kapłan Euzebiusz, dla którego jedynie Pan Bóg był najważniejszy, łatwo zorientował się ze spotkań z pustelnikami o ich duchowych potrzebach. Zrozumiał też, że samotność pustelnicza, jakkolwiek jest łaską i wielką szansą, to jednak pozbawia eremitów wielu innych wartości. Z biegiem czasu przyłączało się do Euzebiusza wielu różnych pustelników, dlatego poczuł się odpowiedzialny, aby wyjść naprzeciw ich zapotrzebowaniom duchowym. Historycy wspominają o tym wydarzeniu, że gdy Euzebiusz zastanawiał się nad tymi problemami i modlił w porze nocnej miał jakieś widzenie. Ukazały mu się płomyki ognia, przypominające ogniste kule lub gwiazdy, które rozbiegły się po puszczy, „jak iskry po ściernisku" (Por. Mdr 3, 7) i powoli słabły. Gdy następnie zgromadziły się w jedno miejsce i zlały w jedną wielką kulę ognistą, przypominającą słońce, tak wspaniale rozjaśniły puszczę, że nocne ciemności musiały ustąpić. Ponadto ta kula ognista nie paliła i nie wyrządzała szkody, tylko oświecała i ocieplała.

Pouczony tym widzeniem czy wizją mistyczną, zrozumiał Euzebiusz, że jeśli nawet małe płomyki zjednoczone w jeden wspólny płomień, w jedno świetlane ognisko - dają taki skutek, to podobnie też pustelnicy, żyjący dotychczas oddzielnie i w rozproszeniu, gdy zgromadzą się w społeczność klasztorną, swoją świętością, przykładem, nauką i pracą będą jak słońce jaśnieć w Kościele i wzajemnie będą się oświecać i zachęcać do gorliwszej służby Bogu.

Idąc za głosem wewnętrznym Boga, Euzebiusz postanowił opuścić swoją umiłowaną samotność i skupić pustelników w jedną wspólnotę. Zebrał wszystkich pustelników żyjących dotychczas oddzielnie w najbliższych pustelniach i postanowił razem z nimi wybudować klasztor i kościół pod wezwaniem Św. Krzyża, w którym zgromadził dość dużą liczbę żyjących dotąd w rozproszeniu eremitów. Następnie uzyskawszy pozwolenie od metropolity ostrzyhomskiego zorganizował dla nich jako kapłan Mszę św. i wspólną liturgię, oraz wprowadził zwyczaj wspólnego odmawiania psalmów na wzór kanoników św. Augustyna. Taka była geneza powstania klasztoru Św. Krzyża w 1250 r., który w przyszłości miał się stać kolebką Zakonu paulinów.

Powstał on z inicjatywy Euzebiusza, uważanego zawsze, zwłaszcza przez paulinów węgierskich, za Fundatora, Założyciela, Organizatora, Mistrza i Ojca Zakonu.

Nie ulega też wątpliwości, że bogata osobowość duchowa Euzebiusza zadecydowała wybitnie o charakterze i profilu duchowości Zakonu paulinów. Historycy Zakonu usiłują też odpowiedzieć na pytanie, dlaczego Euzebiusz zbudował pierwszy klasztor i kościół pod wezwaniem Świętego Krzyża? Czas zniszczenia i doznanych cierpień, jakie sam przeżywał w czasie najazdu tatarskiego, przybliżyły go wyjątkowo do znaku Krzyża Chrystusowego jako symbolu zbawienia i nadziei. Przede wszystkim jednak surowość życia pustynnego nakazywała mu zbliżyć się do Chrystusa Ukrzyżowanego. Podobnie też zgromadzeni przez Euzebiusza pustelnicy żyli tajemnicą Krzyża Chrystusowego. Dlatego przez długi okres czasu nazywano przecież paulinów „pustelnikami (eremitami) Św. Krzyża ". Stąd wziął się ten wspaniały zwyczaj, że we wszystkich klasztorach najpiękniejszy ołtarz budowano na cześć Św. Krzyża. Natomiast drugi w kolejności był zawsze fundowany ołtarz poświęcony Bogarodzicy. Tak więc założony przez Euzebiusza klasztor w 1250 r. stał się obowiązującym wzorcem dla innych. Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że Euzebiusz, który już jako kanonik kapituły ostrzyhomskiej wyróżniał się szczególną czcią do Bogarodzicy, Patronki Węgier wśród swoich współbraci propagował Jej kult pokory i skromności wymawiał się od nałożonej na jego godności i okazanego mu zaufania. Euzebiusz oświadczył, że po to opuścił wszystkie godności kościelne, aby mógł swobodnym sercem służyć Bogu. Wolałby bardziej słuchać innych, ale jeśli jest taka Wola Boża, to będzie przy współpracy ze współbraćmi chętnie im służył. Nie chcąc się jednak sprzeciwiać wyraźnej woli swych współbraci postanowił z pokorą przyjąć odpowiedzialność za dalsze losy nowej społeczności zakonnej. Kiedy powierzono mu zarząd nad zjednoczonymi wspólnotami i nadano tytuł „prowincjała", ten skromny i pokorny Euzebiusz, chcąc uniknąć chwały przysługującej założycielowi Zakonu i wiążącej się z tym sławy, postanowił wyznaczyć na Patrona Zakonu św. Pawła Pierwszego Pustelnika. Tę propozycję przyjęto z wielką radością, gdyż członkowie nowej społeczności zakonnej jako dawni pustelnicy byli szczególnymi naśladowcami i czcicielami sławnego Pustelnika z Teb św. Pawła Egipcjanina. Od 1250 r. przyjęto wspólną nazwę „Braci Pustelników św. Pawła Pierwszego Pustelnika".

Euzebiusz w charakterze przełożonego nowej wspólnoty zakonnej wziął udział w synodzie ostrzyhomskim w 1256 r. o czym świadczy złożony pod protokółem synodu własnoręczny jego podpis w języku łacińskim jako „prowincjała Braci św. Pawła Pierwszego Pustelnika".

Do połączonych klasztorów pod zarządem Euzebiusza z biegiem czasu dołączały się jeszcze inne wspólnoty pustelników, które kierowały się dotąd przepisami i regułami nadanymi im najczęściej przez diecezjalnych biskupów. Te nowe wspólnoty zakonne aczkolwiek zespolone razem pod jednym wspólnym przełożonym, rządziły się jednak różnymi przepisami. Nie posiadały bowiem jeszcze wymaganego przez ówczesne prawo kościelne zatwierdzenia Stolicy Apostolskiej. Sobór Laterański IV (1215 r.) postanowił, aby nowopowstające wspólnoty zakonne miały zawsze aprobatę papieża. Euzebiusz nie lubił jednak spraw niejasnych. Pragnąc okazać należne posłuszeństwo Kościołowi, udał się z kilkoma braćmi zakonnymi w tej sprawie do Rzymu (1262 r.), by prosić papieża Urbana IV o zatwierdzenie nowego Zakonu i nadanie mu reguły św. Augustyna. Został on, dzięki wstawiennictwu Tomasza z Akwinu, życzliwie przyjęty na audiencję przez papieża Urbana IV. Zresztą Euzebiusz, przybywszy do Rzymu, uprzednio odwiedził św. Tomasza i prosił go o radę i pomoc w tak trudnym zadaniu. Św. Tomasz pochwalił zamiary Euzebiusza i obiecał popierać jego sprawę przed papieżem. Ponadto omówił z nim problemy nowgo Zakonu, udzielił wiele cennych wskazówek i towarzyszył Euzebiuszowi podczas zaplanowanej audiencji. Papież Urban IV przychylnie ustosunkował się do przedłożonej prośby, ale polecił uprzednio zbadać czy nowy Zakon posiada wystaraczające uposażenie? W tym celu upoważnił biskupa Pawła z Veszprem, by rozpoznał faktyczny stan majątkowy Zakonu i jeśli uzna go za wystarczający winien - w imieniu Stolicy Apostolskiej - nadać paulinom regułę św. Augustyna. Tymczasem biskup Paweł, po dokładnym rozpoznaniu sytuacji nie mógł stwierdzić, że paulini mają już wymagane i dostateczne uposażenie materialne, odłożył akt erekcyjny na czas późniejszy, nadając im od siebie specjalną regułę życia klasztornego.

Jakkolwiek na ostateczne zatwierdzenie papieskie trzeba było jeszcze poczekać, to jednak istnienie Zakonu przez formalne powiadomienie Stolicy Apostolskiej stało się już bezspornym faktem. Dlatego ta audiencja Euzebiusza u papieża, utrwalona w ikonografii zakonnej, miała ogromnie doniosłe znaczenie dla przyszłej egzystencji Zakonu. Wprawdzie sukces Euzebiusza nie był pełny, ale ogromnie doniosły dla przyszłości rodziny paulińskiej. Bracia Pustelnicy św. Pawła Pierwszego Pustelnika byli bardzo ubodzy i nie dysponowali wystarczającymi środkami materialnymi, wymaganymi przez regułę św. Augustyna. Dlatego zatwierdzenie papieskie nastąpiło dopiero w 1308 roku już po śmierci Euzebiusza, ale zaprezentowanie nowej społeczności zakonnej Stolicy Apostolskiej ostatecznie zadecydowało, że Zakon pozostający już dotąd pod szczególną opieką Stolicy Świętej, mógł się prawidłowo rozwijać zgodnie z wolą Kościoła.

Euzebiusz był przede wszystkim zatroskany o stan duchowy swoich braci, budując ich słowem i przykładem swego życia. Ilekroć wizytował jakiś klasztor, tylekroć zachęcał swoich współbraci do coraz większej gorliwości, przekazując im różne i bardzo praktyczne rady duchowe. Z tego powodu współbracia go bardzo cenili i darzyli wyjątkowym zaufaniem. Zresztą Euzebiusz miał ogromnie szlachetny charakter i usposobienie nacechowane rozwagą, spokojem, pobożnością, miłością i sprawiedliwością. Przeczuwając jakby intuicyjnie zbliżającą się śmierć, powrócił z wizytacji innych klasztorów na początku 1270 r. z powrotem do klasztoru Św. Krzyża, aby się przygotować na to doniosłe ale i decydujące spotkanie z Panem. Przygotowawszy się do śmierci, przyjął święte sakramenty. Następnie zawezwał do siebie swoich współbraci i zachęcał ich do umiłowania samotności z Bogiem, praktykowania ducha pokuty, zachowania rad ewangelicznych czystości, ubóstwa i posłuszeństwa, oraz wzywał do wzajemnej miłości i wspaniałomyślnego pójścia za Chrystusem. Troszcząc się .o dalsze losy Zakonu, zachęcał braci, aby jeszcze przed jego śmiercią wybrali następcę, który pełniłby funkcję przełożonego. Zgodnie z życzeniem współbracia wybrali jednomyślnie na prowincjała (przełożonego) brata Benedykta, najwierniejszego ucznia Euzebiusza.

Wybór ten spotkał się z pełną aprobatą kończącego swe życie prowincjała, który ze spokojem umierał, ufając w pomyślny rozwój Zakonu. Zmarł 20 stycznia 1270 r. mając niespełna lat siedemdziesiąt, w dwudziestym czwartym roku swego życia pustelniczo-zakonnego, w dwudziestym roku pełnienia posługi przełożonego.

Późniejszy historyk Zakonu O. Grzegorz Gyóngyósi w oparciu o przekazanie źródła tradycji zakonnej pisze, że Euzebiusz umierał z pełną świadomością, z uśmiechem na twarzy, z oczyma skierowanymi ku niebu, wypowiadając najświętsze imiona Jezusa i Maryi.

Po śmierci Euzebiusza w całym Zakonie zapanował smutek i żal z racji odejścia do Pana tak dobrego Ojca i Założyciela. Został on - zgodnie z życzeniem - pochowany przy klasztorze Św. Krzyża. Współbracia pocieszali się wzajemnie, że Euzebiusz nawet i po śmierci zatroszczy się o nich i będzie ich wspierał swoim wstawiennictwem u Boga. Zmarł przecież w powszechnej opinii wielkiej świętości. Zgodnie z przewidywaniem, po jego śmierci nastąpiły kolejne akty prawne potwierdzające istnienie Zakonu.

Najstarsze źródła historyczne pisząc o Euzebiuszu używają takich określeń jak: „święty", „błogosławiony". Lud węgierski oddawał mu od dawnych czasów cześć, chociaż nikt nie zabiegał u Stolicy Apostolskiej, by oficjalnie go zaliczyła do grona błogosławionych. Jako „błogosławionego" przedstawiają go obrazy i rzeźby głównie w XVI — XVIII wieku, a literatura węgierska szczególnie paulinów zdecydowanie podkreśla jego kult. Pomimo kasaty Zakonu Paulinów na Węgrzech jego kult wciąż się ożywia. Obecnie, w jednej z dzielnic Budapesztu powstaje nowy kościół pod wezwaniem błogosławionego Euzebiusza. Kardynał Laszlo Lekai, prymas Węgier arcybiskup metropolita ostrzyhomski pragnąc odrobić zaległości historii, po zebraniu odpowiedniej dokumentacji zwrócił się do Stolicy Apostolskiej z prośbą, by zezwoliła na oficjalny i publiczny kult błog. Euzebiusza.

Od kilku już lat w dniu 20 stycznia w rocznicę śmierci błog. Euzebiusza naszego Ojca gromadzą się w bazylice katedralnej Najświętszej Maryi Panny w Ostrzyhomiu lub w Budapeszcie w katedrze św. Stefana nasi ojcowie paulini, żyjący jak niegdyś pustelnicy w rozproszeniu, by wraz z Prymasem Węgier, kanonikami katedry, duchowieństwem i ludem Bożym wielbić Boga i wypraszać sobie łaski przez orędownictwo błog. Euzebiusza. Zwykle ks. Prymas wygłasza okolicznościowe przemówienie, przybliżające postać błog. Euzebiusza współczesnym ludziom. Do modlitw i starań naszych współbraci węgierskich, którzy z utęsknieniem czekają na połączenie ich we wspólnotę za pośrednictwem błog. Euzebiusza - dołączają również swe modlitwy w dniu 20 stycznia wszyscy paulini wraz z ludem Bożym w swoich kościołach i klasztorach.

To prawda, że paulini wierni tradycji swych dawnych ojców, podobnie jak kartuzi nie podejmowali starań o beatyfikację czy kanonizację swoich współbraci. Dlatego nie należy się dziwić, że chociaż po śmierci błog. Euzebiusza nie brakowało licznych cudów jako znaków potwierdzających jego heroiczną świętość, to jednak jego współbracia powodowani troską o zachowanie jego ducha pokory i skromności, celowo je zamilczali i nie chcieli przekazać potomnym. Ten niepisany zwyczaj odnosi się zresztą również do innych świątobliwych mężów naszego Zakonu, których nie brakowało w naszej historii. Zdarzało się przecież niekiedy, że celowo ukrywali doczesne szczątki (relikwie) świątobliwych paulinów, czczonych najczęściej przez lud jego błogosławionych, aby pozostać do końca wiernym tej niepisanej tradycji, przekazanej przez dawnych ojców. W czasach współczesnych istnieje wyjątkowe zapotrzebowanie na wzory osobowe, któreby szczególnie zachęcały do naśladowania. Euzebiusz jako założyciel Zakonu zasługuje na to, aby go ukazać wszystkim tym, którzy idąc za Chrystusem chcą również naśladować tych, którzy odważnie poprzez swoją postawę, przykład i duchowość wyznaczyli nam właściwą drogę do Boga i określili nasze posłannictwo i miejsce w Kościele. Dlatego Kapituła Generalna Zakonu z 1984 r. wezwała wszystkich paulinów, by w myśl soborowego „powrotu do źródeł" lepiej poznawali swoją duchowość, minione dzieje i bogate tradycje Zakonu. Zwracała ona przede wszystkim uwagę na potrzebę większej popularyzacji kultu głównego Współzałożyciela paulinów, to jest błog. Euzebiusza z Ostrzyhomia.

 

V. UDZIAŁ BISKUPÓW W POWSTANIU ZAKONU

 

Stosownie do ówczesnego prawodawstwa powstawanie i rozwój nowych społeczności zakonnych uzależnione było od władzy ordynariusza miejsca. Tylko biskup ordynariusz miejsca mógł pozwolić na powstanie nowej rodziny zakonnej i od niego był uzależniony dalszy jej rozwój zanim nie uzyskają przywileju egzempcji i nie uzależnią się bezpośrednio od Stolicy Apostolskiej. Węgierscy pustelnicy, zbierający się w poszczególnych diecezjach, w celu zorganizowania nowego Zakonu - zależeli początkowo od biskupa, który mógł im dawać pierwsze przepisy czyli reguły. Skąpe są dane historyczne dotyczące formowania się i pierwszego okresu dziejów tej nowej społeczności zakonnej, która z zebranych w jedno pustelników - stała się na Węgrzech kolebką Zakonu św. Pawła Pierwszego Pustelnika.

Oprócz reguły biskupa Bartłomieja historycy Zakonu przytaczają dwie inne jeszcze reguły, stanowiące dalsze ogniwo rozwoju prawodawstwa zakonnego i to zarówno pod względem ideologicznym, jak i przede wszystkim prawnym. Jak już wiemy papież Urban IV ustosunkował się pozytywnie do przedłożonej przez błog. Euzebiusza prośby, popartej przez św. Tomasza z Akwinu. Specjalnym jednak pismem zobowiązał biskupa Pawła, ordynariusza diecezji Veszprem, kanclerza królowej na Węgrzech do zbadania stanu rzeczy, a jeśli znajdzie wystarczające uposażenie Zakonu winien - w imieniu Stolicy św. - nadać paulinów regułę św. Augustyna. Niestety, biskup Paweł wraz z kapitułą po pilnym zbadaniu stanu rzeczy - nie znalazł na razie dostatecznego uposażenia, przynajmniej na terenie swojej diecezji. Dlatego postanowił odroczyć jeszcze zatwierdzenie nowej społeczności zakonnej i oficjalne nadanie jej reguły św. Augustyna. Tymczasem zaś sam nadal im nową, obszerniejszą nieco regułę, mającą być -jak sam zaznacza - uzupełnieniem pierwszej (biskupa Bartłomieja) zwłaszcza w sprawach dotyczących liturgii godzin i postów, o których nie wspomina tamta. Reguła biskupa Pawia precyzyjnie normowała praktykę postną, ustalała sposób sprawowania liturgii godzin według brewiarza augustiańskiego, używanego wówczas przez kanoników we wszystkich kościołach katedralnych na Węgrzech. Dalej reguła normowała obsadzanie urzędu prowincjała. Miał on być wybierany czasowo i przedstawiany do zatwierdzenia biskupowi. Reguła zobowiązywała ponadto, aby dwóch braci z każdego klasztoru corocznie udawało się na synod diecezjalny; wszyscy zaś bracia winni przyjmować i przestrzegać statuty tychże synodów.

Reguła biskupa Andrzeja, jako końcowy etap tego pierwszego okresu formowania się i ustalania prawodawstwa Zakonu - przed jego oficjalnym zatwierdzeniem i nadaniem mu reguły św. Augustyna, stanowi cenny dokument, świadczący o stopniu i kierunku dokonanego już rozwoju ustawodawstwa nowej społeczności i jest zarazem wyrazem ducha ożywiającego tę społeczność w pierwszym okresie jej dziejów.

Wszystkie te reguły, które dochowały się do naszych czasów w rękopiśmiennych i drukowanych kronikach zakonnych dzięki starym manuskryptom O. Grzegorza Gyóngyosi - stanowią cenny materiał porównawczy nie tylko z pierwszymi Konstytucjami paulinów, do których w niezmienionej formie weszły, ale również z ówczesnym prawodawstwem Kościoła powszechnego, z którego - obok dawnych tradycji pustelniczych - wiele zaczerpnęły do swoich ustaw. Wydaje się dziś pożyteczne i celowe przytoczenie kolejnych dwóch reguł biskupa Pawła i biskupa Andrzeja z Eger, tak ważnych dla początków ustawodawstwa paulińskiego:

 

1. Reguła Pawła biskupa Veszprem

 

Reguła ta, na bazie ustaw reguły biskupa Bartłomieja, stanowi dalsze ogniwo rozwoju prawodawstwa zakonnego i to zarówno pod względem ideologicznym, jak i przede wszystkim - prawnym. W ideologii nowej wspólnoty precyzuje ona środki uświęcenia członków (liturgiczna służba Boża, umartwienia, posty), a w jej organizację prawną wprowadza wiele elementów nowych, które zostały zaczerpnięte z ustaw ogólnokościelnych (wybór nowych przełożonych, właściwości ich urzędów, obecność zakonników na synodach diecezjalnych i przestrzeganie uchwał tychże synodów).

Przyjrzyjmy się teraz bliżej treści tej reguły. Biskup Paweł na wstępie jej podaje powód, dla którego ją pisze. Wspomina mianowicie, że bł. Euzebiusz wraz z przeorami i grupą braci zwrócił się do papieża Urbana IV o nadanie zakonowi reguły św. Augustyna. W odpowiedzi na to papież zlecił mu mandat, aby najpierw stwierdził na ile paulini posiadają odpowiednie warunki do jej zachowania, a gdy je uzna za wystarczające, by w imieniu Stolicy Apostolskiej nadał im ową regułę. Jak już wiemy biskup Paweł stwierdził, iż nie znalazł wystarczających warunków i oczekiwanej reguły nie nadał. I chociaż zauważył ich ubóstwo, to jednak po przekonsultowaniu całej sprawy z własną kapitułą, na mocy wspomnianej władzy, postanowił, aby pustelnicy nadal kontynuowali swoje życie eremickie w domach, w których obecnie się znajdują, owszem, z tego, co już posiadali, mieli składać odpowiednią daninę i inne świadczenia na rzecz biskupa diecezjalnego z miejsc, w których przebywali.

Reguła precyzowała następujące problemy: normowała praktykę postną, która obowiązuje: od Wszystkich Świętych aż do Adwentu (wolno spożywać nabiał tylko raz dziennie); od I Niedzieli Adwentu do Bożego Narodzenia (wyłącznie posiłki wielkopostne spożywane tylko raz dziennie). Przepis ten nie stosuje się do niedziel, kiedy mogą jeść dwa razy dziennie. Nie dotyczy on również chorych i słabowitych, którzy w razie potrzeby, za zezwoleniem przełożonego mogą spożywać posiłki mięsne; poczynając od Bożego Narodzenia do Siedem-dziesiątnicy (mogą spożywać trzy razy dziennie potrawy mięsne); od Siedemdziesiątnicy aż do Środy Popielcowej (wolno jeść tylko raz dziennie nabiał); od Wielkanocy do Wszystkich Świętych (trzy razy w tygodniu mięso).

Oprócz postów reguła ustalała też sposób odprawiania liturgii brewiarzowej. Nakazywała mianowicie odmawianie brewiarza augustiańskiego, używanego wówczas przez, kanoników we wszystkich kościołach katedralnych na Węgrzech. Dalej reguła normowała obsadzanie urzędu prowincjała. Miał on być wybierany czasowo i przedstawiany do zatwierdzenia biskupowi. Reguła nakazywała ponadto, aby dwóch braci z każdego klasztoru corocznie udawało się na synod diecezjalny; bracia winni przyjmować i przestrzegać statuty tychże synodów.

Ważność tej reguły polega także i na tym, że wymienia ona istniejące wówczas klasztory paulińskie na terenie diecezji Veszprem. Zakazuje jednocześnie pomnażania nowych domów oraz przyśpiesza proces gromadzenia się pustelników przez obłożenie karą ekskomuniki tych wszystkich, którzy, nosząc pustelniczy habit, żyją poza wymienionymi w regule klasztorami.

Za kronikarzem Zakonu O. Andrzejem Eggererem przytaczamy tekst reguły w wersji polskiej:

Paweł z łaski Bożej biskup Veszprem, kanclerz dworu królowej węgierskiej - wszystkim wiernym Chrystusa pozdrowienie! Niniejszym pismem podajemy do powszechnej wiadomości, że umiłowani synowie, prowincjał i inni przeorowie oraz bracia eremici różnych miejscowości naszej diecezji, przystąpili do stóp Ojca Świętego Urbana, z łaski Bożej Biskupa Rzymskiego z prośbą, aby mianowicie zechciał im nadać regułę św. Augustyna. Pragną bowiem przejść do jej zachowywania -przechodząc z pustelniczego do klasztornego sposobu życia. Jego Świątobliwość przychylając się łaskawie do ich próśb, polecił nam swym pismem udzielić im powagą apostolską tę że regułę, byleby jednak posiadali środki konieczne do utrzymania, aby ją mogli zachowywać, o ile byśmy to uznali za rzecz słuszną - oczywiście bez naruszenia cudzego prawa.

My zatem pragnąc spełnić ze czcią polecenia najwyższego Pasterza i Ojca, rozpoczęliśmy staranne dochodzenie w tej sprawie. Lecz ani osobiście ani przez pośrednictwo innych osób nie mogliśmy stwierdzić, że bracia mają wystarczające uposażenie, wymagane do nadania wspomnianej reguły. Dlatego po naradzeniu się z naszą Kapitułą i zasięgnięciu rady - zezwalamy - powagą jak wyżej - aby bracia służyli Panu w życiu pustelniczym w domach, w których obecnie przebywają jako w prawomocnych wspólnotach; z zachowaniem jednak dziesięcin i innych praw należnych biskupowi diecezjalnemu z miejsc, gdzie przebywają.

Nie istnieją jakieś pozostawione przez dawnych Ojców normy dotyczące sprawowania służby Bożej, zachowania postów, przestrzegania obserwy i karności, powszechnie obowiązujące pustelników. Przeto, aby dowolna rozmaitość tychże norm nie naruszała jedności i więzi miłości inspirowanej przez Boga, ani też nie osłabił jej „nieprzyjazny człowiek za-siewający kąkol" zatem następujące obowiązują przepisy, które bracia przyrzekli zachować:

1.            Od uroczystości Wszystkich Świętych do Bożego Narodzenia będą praktykować post, korzystając jednak z nabiału raz na dzień aż do Adwentu; za wyjątkiem słabych ichorych, którzy za pozwoleniem przeora mogą nawet spoży-wać mięso według potrzeby. Od Bożego Narodzenia do Siedemdziesiątnicy będą spożywać mięso trzy razy w tygodniu.Od Siedemdziesiątnicy do Środy Popielcowej będą znowujeść nabiał raz na dzień, nie spożywając w ogóle mięsa. OdWielkanocy zaś aż do uroczystości Wszystkich Świętychbędą spożywać mięso trzy dni w tygodniu.

2.            Odnośnie do służby Bożej, powinni zachować ten samporządek, jakiego przestrzegają zwyczajnie kanonicy kated-ralni, według reguły św. Augustyna.

3.            Prowincjała wybranego czasowo - powinni przedsta-wić biskupowi diecezjalnemu do zatwierdzenia.

4.            Każdego roku obowiązani są posyłać na synod biskupidwóch braci z każdego domu, aby mogli przyjąć i zachowy-wać zbawienne wskazania i uchwały (statuty) synodu.

5.            Nie mogą pomnażać miejsc swego zamieszkania; nazwy zaś tych miejscowości są następujące: wyspa Pilup św.Heleny, Keókuth św. Marii Magdaleny, Bakony św. Jakuba, Ideksith btog. Elżbiety, Bodochun wyspa św. Emeryka w pobliżu Eórmenyes, Elek św. Marii Magdaleny, Szakachi św. Dominika.

Ci zaś, którzy znaleźli się w innych miejscowościach naszej diecezji w stroju wymienionych wyżej braci, podlegają odtąd ekskomunice. Działo się to Roku Pańskiego 1263.

 

2. Reguła Andrzeja biskupa Eger

 

Wybrany w 1290 r. na urząd prowincjała br. Stefan, zgodnie z przepisami reguły biskupa Pawła-, udał się do arcybiskupa Ostrzyhomia Lodomeriusa, aby uzyskać jego potwierdzenie. Aprobatę uzyskał, lecz pojawił się wówczas nierozstrzygnięty dotąd problem odnośnie luźno żyjących pustelników, którzy nie byli inkardynowani do żadnego z istniejących klasztorów na terenie archidiecezji ostrzyhom-skiej. Nie dotyczyła ich żadna z omawianych reguł, gdyż miały one moc tylko w odniesieniu do terytorium diecezji podległej danemu biskupowi. Pustelnicy i paulini, żyjący w archidiecezji ostrzyhomskiej, podobnej reguły nie posiadali. Z tego to powodu prowincjał Stefan udał się do arcybiskupa ostrzyhomskiego Lodomeriusa, który udzielił aprobaty dla klasztorów leżących na terenie jego archidiecezji.

Podobny problem dotyczył klasztorów znajdujących się w diecezji Eger. W celu załatwienia tej sprawy, prowincjał Stefan wyznaczył br. Wawrzyńca, przeora konwentu św. Krzyża, który bez większych trudności uzyskał aprobatę u biskupa Andrzeja w formie odrębnej reguły.

Reguła biskupa Andrzeja stanowi cenny dokument, który świadczy o stopniu i kierunku rozwoju ustawodawstwa młodego Zakonu i jest pomnikiem ducha ożywiającego tę społeczność w początkowym okresie jego dziejów. Określa już szczegółowo życie wspólne i jego główne przejawy, wspomina wyraźnie o dalszych istotnych elementach życia zakonnego (nowicjat, śluby), precyzuje bliżej władzę przełożonych i stosunek członków do osób obcych, sankcjonuje wreszcie ustawodawstwo zakonu szczegółowymi karami.

Przyjrzyjmy się bliżej tej regule. Na wstępie biskup Andrzej informuje, że br. Wawrzyniec w imieniu swoim, prowincjała Stefana oraz innych przeorów, przedstawił mu konstytucje z przywileju Lodomeriusa, arcybiskupa Ostrzyhomia, prosząc, aby zatwierdził i uprawomocnił je powagą swojego przywileju. W tej sytuacji postanawia, co następuje:

Andrzej z Bożego zmiłowania biskup Eger-wszystkim przez Boga umiłowanym zakonnikom, prowadzącym życie pustelnicze i przebywającym w jakichkolwiek grotach i samotniach w tej prowincji, pozdrowienie i ojcowskie błogosławieństwo!

Słabość ludzkiej kondycji, godna nagany, narażona na zło i skłonna do złego czyli z natury zwodnicza - z powodu swobodnego życia braci - zwykła oziębiać miłość wzajemną i osłabiać siłę zakonnej karności. Niektórych zakonników odciąga ona od wartości posłuszeństwa, i za poduszczeniem nieprzyjaciela rodzaju ludzkiego - i usiłuje ich zepchnąć w przepaść nieposłuszeństwa.

Z tej racji pozostaje nam ograniczyć, obdarować i ująć tę karność zakonną licznymi środkami ostrożności, mianowicie normami dawnych Ojców, niby węzłami nie do zerwania.

Według bowiem potocznego przysłowia: „węzeł wielokrotnie spleciony z trudnością się rozwiązuje".

Dlatego też umiłowany przez nas Brat Wawrzyniec przeor klasztoru św. Krzyża w pobliżu Ostrzyhomia, w zastępstwie i w imieniu Brata Stefana, przeora prowincjalnego i innych przeorów Zakonu, zwracając się do nas, przedłożył nam normy czyli regułę zakonną — w oparciu o przywilej Lodomeriusza, arcybiskupa ostrzyhomskiego Kościoła i wiecznego właściciela (hrabiego) tegoż miejsca.

Brat Wawrzyniec prosił nas usilnie i z szacunkiem, abyśmy zechcieli powagą naszego przywileju owe normy i przepisy reguły ratyfikować, zaaprobować, zatwierdzić i utrwalić, podobnie jak to uczynił Arcybiskup Ostrzyhomski.

Uznaliśmy więc za rzecz słuszną załączyć brzmienie norm i przepisów reguły w niniejszym piśmie, oto w tych słowach: W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Amen.

Reguła ustanowiona przez Arcybiskupa Ostrzyhomskiego:

1. Aby bracia zgodnie mieszkali w domu; posiadali tylko własność wspólną; pokarm i odzież otrzymywali od swojego przeora, zgodnie z możliwościami ich domów.

2.             Przeor powinien zadbać, aby profesi zobowiązali siędo życia wspólnego, mieli dwie lub trzy tuniki, a zimą kożuch(podczas noszenia go, ma być przykryty tuniką, peleryną lubpłaszczem); również płaszcze i kożuchy, jeżeli ich na to stać;trzewiki, sandały, buty i skarpety oraz łóżka, zgodnie z możli-wościami i tym, co przystoi zakonnikom; koszul nie powinniposiadać; inne rzeczy konieczne i odzież, o ile o nie poproszą.

3.             Odnośnie do snu Reguła zarządzała, iż przeor powi-nien spać z braćmi we wspólnej sypialni; nikomu nie wolnospać poza dormitorium i nikt z braci nie powinien mieć wła-snej celi poza wspólną sypialnią z wyjątkiem chorych; spaćnależy iść po Komplecie; na spoczynek kładą się bracia w tunice, szkaplerzu oraz w obuwiu.

4.             Nowicjusze: przez rok powinni trwać na próbie; poroku, jeżeli chcą pozostać, mają złożyć profesję; jeżeli zaśchcą odejść, mogą to uczynić.

5.    Sprawę posiłków Reguła normowała następująco:przeor i bracia mają spożywać posiłki w jednym refektarzu;po posiłku powinni wszyscy opuścić refektarz, oprócz usługujących; usługujący mają jeść przy drugim stole; przeor madostawać te same potrawy, co i inni bracia; jeśli jakiemuśbratu przyjaciele lub znajomi przyślą przysmaki, to mają onebyć rozdzielona na wszystkich.

6.              Odnośnie do rozporządzania rzeczami Reguła postanawiała: nie wolno żadnemu bratu niczego bez pozwoleniaprzeora przyjmować lub dawać, pożyczać lub zamieniać; jeśli by brat coś bez pozwolenia dał albo otrzymał, albo pożyczył, czy też zamienił powinien to wyznać na kapitule -względnie winni to uczynić jego współbracia - i ma być za tomocno wychłostany.

7.              Porządek w refektarzu Reguła określa następująco: zarówno przy pierwszym jak i przy drugim stole obowiązujebraci milczenie; przeor jednak może mówić przy stole jak i winnych odpowiednich czasach; po skończonym posiłku bracia mają iść do kościoła, odmawiając psalm „Zmiłuj się nademną, Boże"; bracia (starsi i młodzi) mają usługiwać sobieprzez tydzień do stołu; wszystkie naczynia, bracia drugiegostołu, mają zebrać razem i złożyć w wyznaczonym miejscu.

8.  Reguła normowała także rekreacje: mają się one odby-wać w wyznaczonym miejscu, po Nieszporach; podczas tychrekreacji należy rozmawiać o Bogu i świętych; przed Kom-pletą, na dany znak, bracia mają się zejść, ażeby się napić, jeśli by co mieli.

9.   Odnośnie do chorych Reguła ustalała: chorzy mająmieć specjalny dom, w którym mają leżeć i spożywać pokarmy; chory przeor ma być także umieszczony w infirmerii ra-zem z innymi braćmi, jedząc i pijąc to samo, co i inni chorzy;chorymi w sposób szczególny ma się opiekować wyznaczonyusługujący, który powinien nad nim i nimi czuwać dniemi nocą.

10.                Odnośnie do kapituł domowych Reguła zarządzała:aby nikt nie ważył się na kapitule sprzeczać, krzyczeć, względnie przerywać przeorowi, chyba że oskarżając siebie lub innych; każdy może odpowiadać na pytanie; bracia na tej kapitule mają przyjąć biczowanie, na odpuszczenie swoich win,odkrywając ciało do pasa; mają pobożnie słuchać zachęt alboupomnień wygłaszanych przez przeora; przeor ma ich rozgrzeszać, na mocy władzy danej przez biskupa, po prywatnym wyznaniu win lub przez spowiedź powszechną.

11.                Kontakty z osobami świeckimi: nie wolno braciombez pozwolanie wychodzić na zaproszenie świeckich; bez pozwolenia nie wolno przyjmować jakiejkolwiek odzieży; gdyby wykryto, że ktoś z braci ma coś na własność, to ma być sro-dze ukarany na kapitule i pościć przez 40 dni o chlebie i wo-dzie; gdyby zaś nie chciał pokutować, ma być ekskomuniko-wany i wyłączony z klasztoru; nie wolno bez pozwolenia i bezsocjusza udawać się do domu rodziców; ci zaś, którzy idą tamz pozwoleniem, powinni wrócić w terminie wyznaczonymprzez przeora; gdyby zaś przedłużyli swój pobyt, powinni oskarżyć się na kapitule, za co mają być srodze wychłostanii pościć o chlebie i wodzie przez trzy dni.

12.                Sprawę włóczęgostwa Reguła rozwiązywała nastę-pująco: nikomu z braci nie wolno opuścić domu, w którymzłożył profesję, bez pozwolenia przełożonych; przeorom niewolno bez pozwolenia prowincjała albo jego zastępców,względnie bez pisma, przyjmować brata, który opuścił swój klasztor; jeśli brat pragnie przenieść się do innego domu i ma na to pozwolenie przeora tego domu, do którego zamierza się przenieść, może to uczynić jedynie po uzyskaniu pozwolenia prowincjała albo jego zastępcy; wykraczający w tym względzie (zarówno przeorowie ia&itaacia^mg^&fńs fńeposlrasshi, zbuntowani, włóczący się, albo zatrzymujący się bez zgody przełożonych w miejscach nieodpowiednich dla zakonu pustelniczego, mają być, na mocy władzy udzielonej w niniejszej Regule, ukarani przez prowincjała bądź jego zastępców karą interdyktu i ekskomuniki; gdyby ten rodzaj-kary nie przyniósł skutku, to wyżej wymienieni przełożeni, na mocy tej samej władzy, mogą niepoprawnego ująć i więzić tak długo, aż zacznie pokutować; włóczędzy mają być ujęci i uwięzieni względnie pozbawieni habitu, gdyby nie mieli odpowiedniego miejsca, albo - jako usuniętym z zakonu - należy im obciąć kaptury.

  

VI. ZATWIERDZENIE ZAKONU PRZEZ STOLICĘ APOSTOLSKĄ

 

Przez blisko wiek czasu paulini rządzili się wyżej omówionymi regułami. Ponieważ były one wydane przez biskupów diecezjalnych, miały moc prawną tylko na terenie podległym jurysdykcji danego biskupa. Ograniczały przeto możliwości rozwoju Zakonu poza granicami tychże okręgów kościelnych. Perspektywy rozwoju mogła zapewnić jedynie reguła zaaprobowana i nadana przez Stolicę Świętą, co równało się zatwierdzeniu zakonu przez najwyższą władzę w Kościele,

Regułę taką oraz zatwierdzenie otrzymali paulini w 1308 roku w związku z przybyciem na Węgry kard. Gentilisa de Monte Florido, legata „a łatere" papieża Klemensa V. Kardynał ten nadał zakonowi regułę św. Augustyna dekretem „Qui saecularia", wydanym w Budzie 13.XII.1308 r.

Samo nadanie paulinom reguły św. Augustyna, wspólnej wielu ówczesnym zakonom, nie decydowało jeszcze o przemianach i rozwoju. Konieczne były szczegółowe przepisy postępowania, czyli Konstytucje. Na ich ułożenie potrzebne było pozwolenie Stolicy Świętej. Z prośbą o udzielenie takiego pozwolenia zwrócił się do kard. Gentilisa prowincjał Wawrzyniec. Legat udzielił takiego pozwolenia dekretem „Devotos Ecclesiae filios", wydanym w Budzie w styczniu 1309 r.

Dekret ten był nie tylko pozwoleniem na ułożenie Konstytucji, wraz z zastrzeżeniem, by one nie sprzeciwiały się w niczym istocie reguły św. Augustyna, ale wydaje się, że było też w nim zawarte pośrednio i potwierdzenie tychże Konstytucji. Zawierał się w nim bowiem zakaz czynienia jakichkolwiek zmian na przyszłość jak tylko dla słusznej przyczyny i to wyłącznie na kapitule generalnej. Kapituła ta zebrała się w piątek w oktawie Zesłania Ducha Świętego 1309 r. pod przewodnictwem prowincjała Wawrzyńca, w klasztorze św. Wawrzyńca koło Budy, gdzie znajdowała się ówczesna siedziba prowincjała. Wspomniany wstęp do Konstytucji mówi także o tym, że kard. Gentilis zezwolił na ułożenie tychże Konstytucji na kapitule generalnej.

Zatwierdzenie Zakonu przez kard. Gentilisa nie okazało się jednak wystarczające. Paulini zmuszani byli nadal do płacenia dziesięcin i do uczestniczenia w synodach diecezjalnych. Aby ten problem rozwiązać, prowincjał Wawrzyniec, po uzyskaniu aprobaty kapituły zakonnej, postanowił zwrócić się w tej sprawie wprost do Stolicy Apostolskiej, aby ta potwierdziła decyzje swego legata. O pomoc w załatwieniu tej sprawy zwrócił się prowincjał Wawrzyniec do Karola I, króla Węgier, który ją poparł i to z niemałym skutkiem.

Efektem mediacji królewskiej była bulla papieża Jana XXII „Per sancte contemplationis studium", wydana w Awinionie w 1328 r. W Bulli tej papież jeszcze raz uroczyście ponowił nadanie zakonowi reguły św. Augustyna, pozwolił na wybór generała, zwolnił paulinów z obowiązku płacenia dziesięcin z ziem i winnic, które uprawiali własnymi rękami, a także z obowiązku uczestnictwa w synodach diecezjalnych. Doniosłość tego dokumentu polegała także na tym, że papież zatwierdził tu uroczyście paulinów, jak wskazują na to słowa bulli, nie tylko dla Węgier ale i w innych krajach.

Bulla ta w nieznanych okolicznościach zaginęła. Jej brak zauważył generał Mikołaj. Zwrócił się przeto do papieża Klemensa VI o zrobienie kopii z regestrów papieża Jana XXII. Klemens VI bullą „Provisionis nostrae", wydaną w Awinionie 19. VII.1342 r., sporządził odpis zaginionej bulli i uwierzytelnił jej odpis. Uzyskanie dotychczasowych przywilejów i definitywnej aprobaty Zakonu, nie zamknęło jeszcze ust wielu mało życzliwym ludziom. Kronikarz Zakonu zauważa, że mimo wszystko znalazło się wielu takich, którzy krytykowali i negowali dokument papieża Jana XXII oraz jego wierzytelny odpis. Aby temu położyć kres, generał Trystian wysłał odrębnych braci w poselstwie do papieża Urbana V, przebywającego w Awinionie. W odpowiedzi na ich wątpliwości papież wydał bullę „Vestrae devotionis sinceritas" z 1364 r., stwierdzając w niej, że zwrócono się do niego, aby potwierdził i odnowił nadanie paulinom reguły św. Augustyna oraz, aby uczynił to samo w odniesieniu do innych przywilejów nadanych Zakonowi przez papieża Jana XXII. Papież bullą tą zadość uczynił powyższym prośbom paulinów.

Tymczasem przywileje wyżej omówione nie rozwiązały jeszcze nabrzmiałej opozycji wśród duchowieństwa węgierskiego, którym aprobata nie wydawała się faktyczną. By przeciąć raz na zawsze zastrzeżenia, generał Piotr prosił króla Ludwika o interwencję w tej sprawie. Skutek był ewidentny. Król interweniował w sprawie Zakonu u papieża Urbana V, który wydał nową bullę „Apostolicae servitutis" w dniu 14.III.1368 r., potwierdzając w niej wszystkie przywileje dane zakonowi wraz z regułą św. Augustyna.

Był to ostatni dokument papieski, który ukonstytuował prawne istnienie Zakonu i zamknął też usta jego opozycjonistom na zawsze. Nadana przez Stolicę Apostolską w 1308 r. reguła św. Augustyna przyczyniła się do kształtowania duchowości paulińskiej już u początków istnienia Zakonu. Stawiając na czele norm i przepisów przykazanie miłości Boga i bliźniego św. Prawodawca Augustyn, uznawany powszechnie za teologa miłości i patrona chrześcijańskiego humanizmu, wpływał przez wieki na duchową postawę paulinów ubogacając w ten sposób nasze dziedzictwo w nowe wartości. Reguła św. Augustyna należy do najważniejszych dokumentów monastycyzmu zachodniego ze względu na wpływ, jaki wywarła na prawodawstwo zakonne. Została ona napisana przez biskupa Hippony prawdopodobnie w latach 391-402. Precyzując wyraźnie zasadnicze wymagania, reguła św. Augustyna nie określa bliżej form działalności; zaleca umiarkowany ascetyzm, ma nastawienie bardzo praktyczne. Te właśnie cechy nadają jej elastyczność i umożliwiają zastosowanie w różnych męskich i żeńskich społecznościach zakonnych. Obecnie według reguły św. Augustyna żyje około 150 zgromadzeń zakonnych. Życie zakonne według św. Augustyna powinno być odtworzeniem stylu życia gminy jerozolimskiej opisanej w Dziejach Apostolskich. Dlatego w swej regule zwraca uwagę na takie wartości jak: miłość, jedność, ubóstwo, modlitwa wspólna i indywidualna, śpiew, post, czystość serca, upomnienie i przebaczenie win, religijna lektura (potrzeba biblioteki), autorytet i obowiązki przełożonych, władza jako służba, posłuszeństwo i zachowanie przepisów zakonnych.

Poniżej zamieszczamy dwie wersje reguły św. Augustyna, którą nasz Zakon otrzymał. Pierwsza wersja przyjęta tradycyjnie i przeznaczona jest już od dawna do użytku Zakonu paulinów. Drugi zaś przekład został dokonany przez ks. Marka Starowieyskiego na podstawie bardzo dobrego wydania dokonanego przez O. Augustyna Trape. W obydwóch wersjach nie dostrzega się jakiejś zasadniczej różnicy treściowej poza odmienną szatą słowną, innym ułożeniem niektórych fragmentów tekstu i numeracji.

 

VII. REGUŁA SW. AUGUSTYNA

 

1) Reguła św. Augustyna biskupa z Hippony Doktora Kościoła dla użytku Zakonu św. Pawła Pierwszego Pustelnika (wersja tradycyjna, tłumaczenie dokonane w 1930 r.),

 

O miłości Boga i bliźniego, o jedności serc i wspólności rzeczy

 

1. Przede wszystkim, bracia najmilsi, należy miłować Boga, następnie bliźniego, ponieważ są to przykazania zasadniczo nam dane. Te są więc przepisy, które wam, w klasztorze żyjącym, zachowywać nakazujemy. Nasamprzód, ponieważ w tym celu zgromadziliście się w jedno, by jednomyślnie trwać w pokoju i zgodzie, miejcie duszę jedną i jedno serce w Bogu. I nie nazywajcie czegokolwiek swoją własnością, ale miejcie wszystko wspólne a przełożony niech udziela każdemu z was pokarm i odzienie, nie wszystkim w równej mierze, gdyż nie wszyscy jednakowo zdrowi jesteście, lecz raczej według potrzeby każdego. Tak bowiem czytacie w Dziejach Apostolskich, że było im wszystko wspólne i rozdawano każdemu ile komu było potrzeba (Dz. Ap. IV. 32, 35). Ci którzy posiadali jakieś mienia na świecie, z chwilą wstąpienia do klasztoru niech pragną szczerze, aby ono było wspólną własnością. Ci zaś, którzy nic nie posiadali, niech nie szukają w klasztorze tego, czego na świecie mieć nie mogli; jednakże, czego domaga się ich słabość, udzielić im potrzeba, choćby ubóstwo ich w świecie takie było, że nawet swych koniecznych potrzeb zaspokoić nie mogli. Niech wszakże nie uważają się za szczęśliwych dlatego, iż znaleźli pożywienie i odzienie, jakiego nie mogli mieć na świecie.

 

O pokorze

 

2.   Niech nie podnoszą karku, że obcują z tymi, do któ-rych na świecie przystąpić by nie śmieli; lecz w górę niechserca wznoszą, ziemskich marności i próżności nie szukając,by klasztory nie stały się pożyteczne dla bogatych nie zaś dlaubogich, jeśliby bogaci ćwiczyli się tam w pokorze, a ubodzynadymali się pychą. Również i ci, którzy zdawali się byćczemś na świecie, niechaj nie mają w pogardzie braci swoich,którzy do tego świętego zgromadzenia przybyli z ubogiegostanu; raczej niech się starają chlubić nie z godności bogatych rodziców, lecz z towarzystwa ubogich braci. I niech sięnie wynoszą, jeśli do wspólnego życia coś ze swych dóbr przynieśli: ani też ze swych bogactw niech się nie pysznią dlatego,że zamiast ich używać na świecie, udzielili je klasztorowi.Każda bowiem inna nieprawość tkwi w złych uczynkach isprawia, że są takiemi, pycha zaś czyha nawet na dobre, byje zepsuć: i cóż pomoże dawać hojne jałmużny biednym isamemu stawać się ubogim, jeśli biedna dusza dumniejsząsię staje przez pogardzanie bogactw, aniżeli była wtedy,gdy je posiadała? Wszyscy tedy jednomyślnie i zgodnie żyjcie; i czcijcie nawzajem W sobie Boga, którego staliście sięświątyniami.

 

O modlitwie i brewiarzu

 

3.   Na modlitwy z pilnością uczęszczajcie w godzianchi czasach wyznaczonych. W oratorjum niechaj nikt niczeminnem się nie zajmuje, jak tylko tem, na co zostało przeznaczone i od czego swą nazwę wzięło; a jeśliby czasem niektórzyzapragnęli w wolnej chwili poza godzinami wyznaczonymitam się pomodlić, nie powinni im przeszkadzać ci, którzybychcieli tam co innego robić. Gdy w psalmach i hymnach modlicie się do Boga, miejcie to w sercu, co ustami wymawiacie;i nie śpiewajcie nic, prócz tego, co do śpiewu jest przeznaczone; co zaś nie jest do tego przeznaczone, śpiewanem być niepowinno.

 

O poście i posiłku

 

4.   Ciało wasze poskramiaj cie postami oraz wstrzemięźliwością w jedzeniu i piciu, o ile zdrowie na to pozwala. Kiedyzaś kto pościć nie może, to jednak poza godziną posiłku niechnic nie spożywa, chyba że jest chory. Od chwili przyjścia dostołu, aż do powstania słuchajcie uważnie, bez hałasu i Roz-mów tego, co według zwyczaju jest wam czytane, aby nie tylko same usta brały pokarm, ale i uszy posilały się słowemBożym.

 

O trosce względem chorych

 

5.   Jeśli ci, którzy wskutek dawniejszego życia są słabi,inaczej są traktowani w pożywieniu, nie powinno to sprawiaćprzykrości ani wydawać się niesprawiedliwem tym, którychinny sposób życia uczynił silniejszymi. Ani też niech ich zaszczęśliwych nie uważają dlatego, że otrzymują lepsze odży-wianie; ale raczej niech się cieszą, że są zdrowszymi od tamtych. A chociaż tym, którzy przybyli do klasztoru z lepszegostanu, udziela się czegoś z pożywienia, odzienia, pościeli iokrycia, czego innym silniejszym, a dlatego szczęśliwszymnie daje się; rozważyć powinni ci, co tego nie otrzymują, jakwielką ofiarę musieli zrobić tamci ze swego dawniejszegosposobu życia, przechodząc do obecnego, chociaż do skromnego stołu tych, którzy są fizycznie silniejsi, przystosować sięjeszcze nie zdołali. Ani też nie powinni chcieć wszyscy otrzy-mywać to, co niektórym się udziela, ponieważ to się czyni niecelem ich wyróżniania, lecz dla przyjścia z pomocą ich słabości; by nie powstała ta obrzydliwa przewrotność, że w kla-sztorze ludzie z wyższych sfer, ile mogą, pacują nad sobą, aze stanu niższego troszczą się o życie wygodne. A jako chorzypowinni mniej przyjmować pokarmu, aby nie pogorszyć stanu zdrowia, tak znów po chorobie należy tak dbać o nich, byjak najprędzej przyszli do siebie, chociażby nawet z najwięk-szego ubóstwa do klasztoru przybyli; ze względu bowiem naobecną chorobę potrzebnem dla nich jest to, co dla bogatychze względu na dawny sposób życia. Lecz po odzyskaniu pier-wotnych sił niech powracają do dawnego szczęśliwego try-bu życa, który o tyle więcej przystoi sługom Bożym, o ile namniejszem poprzestają; ażeby ich już ozdrowiałych nie trzymało dogadzanie sobie tam, dokąd chorych zaprowadziła konieczność. Niechaj tych za bogatych uważają, którzy w znoszeniu ubóstwa są wytrwalsi. Lepiej jest bowiem mniej potrzebować, aniżeli wiele posiadać.

 

O odzieniu i o zewnętrznym zachowaniu się

 

6. Odzienie wasze niech nie będzie okazałe, ani nie pragnijcie podobać się z szat, lecz z dobrych obyczajów. Gdy wychodzicie - razem idźcie, a kiedy przyjdziecie - dokąd szliście, razem pozostajcie. W chodzeniu, staniu, odzieniu i we wszystkich ruchach waszych niech nie będzie nic takiego, coby mogło kogoś zgorszyć, lecz tylko to, co przystoi świętości waszego stanu. Wzrok wasz, choć padnie na jaką niewiastę, na żadnej go nie zatrzymujcie. Nie zakazuje się wam bowiem, gdy wychodzicie, widzieć niewiasty; lecz pożądać, albo chcieć być od nich pożądanym to wielkim jest grzechem. A nie tylko przez samo dotykanie i uczucie, lecz również przez spojrzenie pożądaną bywa i pożąda lubieżność niewiast. I nie mówcie, że serca wasze są czyste, jeśli oczy macie niewstydliwe; gdyż niewstydliwe oko jest zwiastunem nie-wstydliwego serca. A gdy wzajemnem spojrzeniem, choć usta milczą, porozumieją się serca nieczyste i przez pożądliwość ciała mają upodobanie w zobopólnej łubieżności; to, chociaż ciała wolne są od brzydkiej zmazy, czystość ginie w obyczajach. Ten zaś, który wpatruje się w niewiastę i ma upodobanie, gdy ona na niego spogląda, niech nie myśli, że nikt tego nie widzi, zaprawdę widzą go ci, o których nawet nie przypuszcza, aby go mogli widzieć. Lecz oto ukrywa się i nikt go nie widzi; cóż zrobi z owym Wszystkowidzącym, przed którym nic ukryć się nie może? Czyliż to, że On widzi z tem większą roztropnością, im cierpliwszy jest w karaniu, ma być dowodem, że zła nie widzi? Jemu tedy niech się boi niepodobać mąż świątobliwy, a nie będzie chciał grzesznie podobać się niewieście; niechaj myśli, że On wszystko widzi, a nie będzie pragnął grzesznie patrzeć na niewiastę. Przez Niego bowiem zalecona jest w tej sprawie bojaźń, skoro napisano jest: „Obrzydliwym jest dla Pana ten, który zastanawia swe oko" (przyp. XXVII, 20). Gdy więc jesteście w kościele lub

gdziekolwiek indziej, gdzie jednocześnie są niewiasty, strzeżcie nawzajem waszej czystości. Bóg bowiem, który mieszka w was, będzie także w ten sposób strzegł was przez was samych.

 

O upominaniu braterskim

 

7. Jeżeli tę, o której mówię, pożądliwość oczu w kimkolwiek z was spostrzeżecie, natychmiast go upomnijcie, aby poczęte zło nie zwiększyło się, lecz w zarodku zostało stłumione. Jeżeli zaś zauważycie, że i po upomnieniu, albo innego dnia to samo czyni, to ktobykolwiek to dostrzegł ma o nim jako o zranionym na duszy donieść przełożonemu; wprzód jednak trzeba ten występek przedstawić komuś drugiemu lub nawet trzeciemu, by świadectwem dwóch lub trzech winowajca mógł być przekonany i z odpowiednią surowością ukarany. I nie sądźcie, że źle czynicie, gdy tak postępujcie. Owszem, stajecie się daleko winniejszymi, jeśli dopuszczacie, że bracia wasi, których mogliście przez wyjawienie ze złej drogi zawrócić, giną przez bojaźliwe milczenie. Jeśliby bowiem brat twój miał wrzód na ciele i chciał go ukryć, bojąc się przecięcia, czyż nie byłbyś okrutnym zamilczając o tem, a miłosiernym wyjawiając? Jakoż daleko bardziej winieneś wyjawić ranę dszy, by nie sprowadziła zgnilizny serca. Lecz zanim powiecie o tem innym, którzyby go mogli, gdyby się zapierał, o winie przekonać, trzeba wpierw, jeśliby przez was upomniany nie chciał się poprawić, donieść o nim przełożonemu, a być może, że skarcony tajemnie, poprawi się i nikt o tem wiedzieć nie będzie. Jeżeliby zaś zapierał się, wówczas trzeba przed nim postawić innych, by już wobec wszystkich mógł być strofowany i nie przez jednego świadka, lecz przez dwóch lub trzech o winie przekonany. Przekonany zaś winien, stosownie do orzeczenia miejscowego lub nawet wyższego przełożonego, ponieść w celu poprawy odpowiednią karę; jeśliby jej przyjąć nie chciał, to chociażby sam nie wystąpił, niech będzie z waszego zgromadzenia usunięty. I to również nie dzieje się z surowości, lecz z troskliwości o innych, by przez gorszący wpływ nie zgubił wielu.

A to, co powiedziałem o niewpatrywaniu się w niewiasty, należy również pilnie i wiernie zachować przy wyjawianiu, strofowaniu, donoszeniu, przekonywaniu i karaniu innych grzechów, z miłością ku osobm, a z nienawiścią ku występkom. Ktoby zaś tak daleko zaszedł w złem, iżby potajemnie odbierał od kogo listy lub jakiekolwiek podarunki, to jeśli sam dobrowolnie się przyzna, należy mu przebaczyć i modli.ć się za niego. Jeśliby zaś został schwytany na tym występku i o winie przekonany, wtedy według orzeczenia wyższego lub miejscego przełożonego należy go surowo ukarać.

 

O występku tych, co na własność jaką rzecz sobie zatrzymują

 

8. Szaty wasze miejcie na jednem miejscu pod opieką jednego brata lub dwóch, albo tylu, ilu ich potrzeba do wytrze-pania tychże, by mole takowych nie niszczyły; a jako pożywienie bierzecie z jednej spiżarni, tak odziewajcie się z jednej szatni. I jeśli to jest możliwem, nie zwracajcie uwagi, jakie wam dają odzienie, stosownie do pory roku, czy to samo otrzymujecie, któreście założyli, czy też inne, które drugi brat nosił, byleby każdemu to dano, co mu jest potrzeba. Jeżeli zaś powstają stąd między wami spory i szemrania i uskarża się kto, że gorsze otrzymał ubranie, aniżeli przedtem miał, i sądzi, że mu to ubliża, iż nie jest tak przyodziany, jak drugi brat; wówczas poznajcie z tego, ile wam nie dostaje w tej świętej wewnętrznej szacie duszy, jeżeli o odzienie ciała spory czynicie. Kiedy jednak uwzględnianą jest wasza słabość i otrzymujecie to, coście złożyli, na jednem wszakże miejscu i pod wspólnym dozorem miecie oddane rzeczy. Tak, zaiste, aby nikt dla siebie o nic się nie troszczył, lecz cała troska wasza niech będzie o dobro ogólne i to z daleko większą zapobiegliwością i gorliwszą ochotą, aniżeli robilibyście to dla siebie. Miłość bowiem, o której napisano, że nie szuka swego (1 Kor. XIII, 5), tak się ma rozumieć, że wspólne dobro przenosi nad własne, nie zaś własne nad wspólne. I dlatego wiedzcie, że im więcej troszczyć się będziecie o wspólne dobro, aniżeli o własne, tem więcej postąpiliście w doskonałości; aby we wszystkiem, czego używa przemijająca potrzeba, górowała zawsze trwająca miłość. Z tego wynika, że gdy ktoś nawet z rodziny swoim bądź synom, bądź krewnym w klasztorze zostającym, da jakieś odzienie lub cokolwiek innego z rzeczy koniecznych, nie może być to przyjmowane skrycie, lecz ma być oddane przełożonemu i wcielone do wspólnego dobra, aby mogło być udzielane temu, komu będzie potrzebne. Jeśliby zaś kto rzecz sobie daną ukrywał, ma być jako złodziej ukarany.

 

0  praniu odzienia, kąpieli, o zaopatrywaniu innych potrzeb braci

 

9. Odzienie wasze niech będzie prane według uznania przełożonego, albo przez was samych, albo przez praczy, lecz tak aby zbytnie upodobanie w czystości szat nie zbrudziło duszy. Kąpiel, gdy tego wymaga słabość ciała, nie powinna być odmawianą. Jeśli lekarz kąpiel zaleci, trzeba ją brać bez szamrania, tak, że chociażby kto nie chciał tego zrobić, na rozkaz przełożonego winien dopełnić tego czego domaga się zdrowie. Gdyby zaś kto chciał wziąć kąpiel, a przypuszczalnie nie byłaby mu ona pożyteczną, nie należy zadośćczynić jego chęci; niekiedy bowiem to, co dogadza naturze, wydaje się pożytecznem, choć w rzeczywistości jest szkodliwem. Na-koniec, jeśli sługa Boży skarży się, że jakiś ukryty ból mu dolega, bez powątpiewania należy temu wierzyć; jednak,gdy zachodzi wątpliwość, czy do usunięcia go skutecznem jest to, co dogadza naturze, wówczas trzeba poradzić się lekarza.

Do kąpieli, lub dokądkolwiek iść potrzeba, niech nie idzie was mniej niż dwóch lub trzech. A ten, który ma potrzebę dokądkolwiek pójść, winien iść z tymi, których mu przełożony wyznaczy. Troska o chorych jako też po chorobie potrzebujących lepszego odżywiania, lub nawiedzonych słabością choćby i bez gorączki, ma być powierzona jednemu z braci, który sam dla każdego niech prosi ze spiżarni, co uzna za odpowiednie. Ci zaś, którzy spiżarnią, szatnią lub bibliotekę zawiadują, niechaj bez szemrania służą braciom swoim. O książki należy prosić w oznaczonej godzinie dnia, poza którą jeśli kto prosić będzie, nie otrzyma. Ci, którzy mają pieczę nad odzieżą i ubraniem, niech nie zwlekają z dostarczeniem takowych tym, którzy o nie prosić będą.

 

O proszeniu przebaczenia i odpuszczaniu uraz z miłości.

 

10.   Sprzeczek zaś żadnych nie miejcie, albo jak najprę-dzej je kończcie, by gniew nie przeszedł w nienawiść i zeźdźbła belki nie uczynił, a duszy nie zamienił w mężobójcę.Tak bowiem czytacie: „Kto nienawidzi brata swego, mę-żobójcą jest (1 Jan III, 15). Ktobykolwiek złorzeczeniemalbo przekleństwem, czy też zarzuceniem jakiego występkuobraził drugiego, niech pamięta, by starał się jak najprędzejnagrodzić zadośćuczynieniem to, w czem uchybił, a ten, któryzostał obrażony, ma bez ociągania się odpuścić. Jeśli zaśnawzajem jeden drugiego obraził, nawzajem powinni winęsobie odpuścić, dla modlitw waszych, które zaiste im częściejodbywacie, tem świętsze mieć je powinniście. Lepszy jest bowiem ów, który choć często się gniewa, jednak niezwłocznieprosi o przebaczenie tego, któremu przykrość wyrządził, aniżeli ten, który nieskory jest do gniewu, ale też z trudnościądaje się nakłonić do prośby o przebaczenie. Kto nie chce odpuścić bratu, niech wie, że jego modlitwa będzie bezowocna;kto zaś nigdy nie chce prosić o przebaczenie, albo nie z sercaprosi o nie, daremnie jest w klasztorze, choćby z niego nie zo-sał wydalony. Zatem strzeżcie się używania słów przykrych,a jeśli je wymówią usta wasze, nie ociągajcie się uleczyć ranytemu ustami, któremiście je zadali.

Kiedy zaś potrzeba karności zniewoli was do wypowiedzenia słów przykrych celem naprawy obyczajów, to cho-ciażbyście wiedzieli, żeście przekroczyli miarę w strofowaniu, nie wymaga się od was, abyście podwładnych prosili o przebaczenie, by przez zbytnią może pokorę nie została poderwana wasza powaga u tych, którzy mają być poddani; ale za to proście o przebaczenie Pana Najwyższego, który wie również z jaką serdecznością kochacie tych, których, być może, strofowaliście surowiej, niż było potrzeba. Nie ziemska bowiem, lecz duchowa winna być między wami miłość.

 

O posłuszeństwie należnem przełożonemu

 

11.   Przełożonemu bądźcie posłuszni jako ojcu, tem bardziej wyższemu zwierzchnikowi, który o was wszystkich mapieczę.

Aby wszystkie te przepisy były zachowane, lub gdyby coś zachowane być nie mogło, by nie zostało przez niedbalstwo zlekceważone, lecz z troskliwością sprostowane i poprawione, ciąży to przede wszystkim na przełożonym, który, gdyby na zaradzenie czemuś nie miał sposobu lub siły, winien to przedstawić zwierzchnikowi, mającemu największą u was powagę.

Przełożony zaś niech się nie uważa za szczęśliwego dlatego, że może rozkazywać, lecz raczej, iż może wam służyć z miłością. Przełożony niech będzie czcią otaczany wpośród was, sam zaś wobec Boga niech będzie podnóżkiem waszym. Niech daje z siebie wszystkim wzór dobrych uczynków (Tit. III, 7). Niech upomina niespokojnych, pociesza małodusznych, pokrzepia słabych, cierpliwym będzie dla wszystkich (1 Thes. V, 14), niech się kocha w zastosowaniu karności, lecz karę wymierza z bojaźnią. A chociaż jedno i drugie jest potrzebne, to jednak niechaj więcej pragnie, byście go kochali, aniżeli się bali; pamiętając zawsze, iż zdać ma za was rachunek przed Bogiem. Dlatego też litując się nie-tylko nad sobą, lecz także i nad nim, bądźcie coraz więcej posłusznymi, ponieważ im kto na wyższem wśród was jest stanowisku, w tem większem znajduje się niebezpieczeństwie.

 

0  ochotnem zachowaniu reguły, częstem jej odczytywaniu

 

12. Oby Bóg dał, abyście to wszytko zachowali z miłością, jako wielbiciele piękności duchowej, a przez dobre życie miłą woń Chrystusa wydający, już nie jako słudzy pod prawem, lecz jako synowie pod łaską utwierdzeni. Abyście zaś w tej książeczce, jako w zwierciadle przeglądać się mogli, by czasem przez zapomnienie nie było co zaniedbane, niech wam będzie czytana raz w tygodniu, a gdy spostrzeżecie, iż wypełniacie, co w niej napisane, oddajcie dzięki Bogu, Dawcy wszelkiego dobra; kiedy zaś zobaczy kto z was, że w czemś wykroczył, niech żałuje za przeszłość, a strzeże się na przyszłość, by wina została mu odpuszczona i by nie był kuszony. Amen.

 

2. Reguła św. Augustyna (druga wersja według krytycznego wydania O. A. Trape; przekład ks. Marka Starowieyskiego)1.

 

1.  1. A takie są przepisy, które nakazujemy spełnić wam,którzy postanowiliście żyć w klasztorze2.

2.           Podstawowym motywem, dla którego zgromadziliściesię, jest to, abyście jednomyślnie mieszkali w domu3 i mielijedno serce i jednego ducha skierowane ku Bogu. 

3.           A nie nazywajcie czegokolwiek własnym, ale niechwszystko będzie dla was wspólne i niech przełożony rozdziela każdemu z was pokarm i odzienie4, jednakże nie w sposóbrówny dla wszystkich, bo nie każdy z was jest tak samo zdrowy, lecz raczej każdemu tyle, ile potrzebuje. Tak bowiem czytacie w Dziejach Apostolskich, że „wszystko oni mieli wspólne i rozdzielano każdemu według jego potrzeb"5.

4.           Ci, którzy na świecie posiadali jakieś dobra, niechdobrowolnie przekażą je na wspólną własność.

5.           Ci zaś, którzy nic nie posiadali, niech w klasztorze nieszukają tego, czego nie mogli mieć będąc poza nim. Należy je-dnak udzielać ze względu na słabość tego, czego potrzebują,choćby nawet żyli poza klasztorem w takim ubóstwie, że nieznajdowali tego, co konieczne. Oni jednak niech nie uważająsię za szczęśliwych dlatego, że znaleźli pokarm i odzienie,którego poza klasztorem nie mogli znaleźć.

6.           Niech nie zadzierają głowy, dlatego że przyłączyli siędo tych, do których poza klasztorem nie ośmieliliby się nawetzbliżyć, ale niech wznoszą w górę swe serce i nie szukają pró-żnych rzeczy ziemskich6, aby przypadkiem klasztor nie stałsię pożyteczny jedynie dla bogaczy, a nie dla biednych, tojest: gdyby tylko w nim bogacze stawali się pokorni, NATO-miast ubodzy nadymali się pychą.

7.           Lecz z drugiej strony ci, którzy uważali, że mieli jakieśznaczenie w świecie7, niech nie pogardzają swoimi braćmi,którzy z biedy przyszli do tego świętego towarzystwa. Niechraczej starają chlubić się nie z godności bogatych rodziców,lecz z towarzystwa biednych braci. Niech nie wynoszą się, jeśli przynieśli wspólnocie cokolwiek ze swoich bogactw, aniniech się nie pysznią swoimi majętnościami, że je oddali klasztorowi zamiast cieszyć się nimi w świecie. Każda bowiem inna niegodziwość popycha do pełnienia złych czynów, pycha natomiast czycha na dobre uczynki, aby je zniszczyć. Na cóż więc zdało się rozdzielać dając ubogim8 i samemu stać się ubogim, gdy biedna dusza staje się bardziej pyszna pogardzając dobrami, niż wtedy, gdy je posiadała?

8. Wszyscy więc żyjcie jednomyślnie i nawzajem czcijcie Boga9, który w was jest, a którego staliście się świątynią10.

II.   1. Trwajcie na modlitwie11 w godzinach i w czasachokreślonych.

2.           W miejscu do modlitwy (oratorium) niech nikt nie czyni czego innego jak to, do czego zostało uczynione i od czegobierze nazwę, aby ci, którzy - mając akurat chwilę - czasuchcieliby się pomodlić poza godzinami oznaczonymi, nie doznali przeszkody przez to, że ktoś je użył do innego celu.

3.           Gdy modlicie się psalmami i hymnami, rozmyślajcie,w sercu o tym, co wypowiadacie głosem.

4.           I śpiewajcie tylko to, o czym czytacie, że trzeba śpie-wać; o czym natomiast nie napisane, że tego nie należy śpie-wać, tego nie należy śpiewać, tego nie śpiewajcie.

III.   1. Ciała wasze ujarzmiajcie postami i wstrzemięźli-wością w jedzeniu i piciu, na ile tylko zdrowie pozwala. Gdyjednak ktoś nie może pościć, niech nie je jakiegokolwiekjedzenia poza porami posiłków, chyba że jest chory.

2.             Od chwili gdy przystępujecie do stołu aż do momentu,gdy odeń powstaniecie słuchajcie bez hałasu i sporów tego, cowam wedle zwyczaju jest czytane; niech więc nie tylko waszeusta pożywają pokarm, ale także niech uszy pragną słowaBożego12.

3.             Jeśli ci, których poprzedni tryb życia uczynił deli-katnymi i dlatego otrzymują inny pokarm, to niech to nieoburza ani nie wydaje się niesprawiedliwe tym, których umo-cnił inny sposób życia. I niech nie uważają tamtych za szczę-śliwych, ponieważ mogą jeść pokarmy, których oni nie jedzą, ale raczej niech się cieszą, że mają siły, których inninie mają.

4.              A jeśliby tym, którzy przed przybyciem do klasztorużyli w wygodniejszych warunkach, dawano pokarmy, odzienie, posłania czy okrycia, których nie dano silniejszym, awięc będącym w szczęśliwszym położeniu, to ci ostatni, któ-rym nie dano, powinni rozmyślać, jak wielkiego przeskokudokonali tamci od swego życia świeckiego do zakonnego,a mimo to nie zdołali jeszcze osiągnąć prostoty życia silniejszych fizycznie. I nie wszyscy powinni pragnąć tego, czegowięcej od nich otrzymują nieliczni, i to nie dla ich uczczenia,ale dla ich potrzeby. Oby nie miało miejsca to zło nie do zniesienia, polegające na tym, że w klasztorze dawni bogacze pilnie nad sobą pracują, a dawni biedacy stają się delikatnymi.

5.              Zaiste, o ile chorzy potrzebują mniej pokarmu, abyciężej nie zapadli, to po powrocie do zdrowia tak powinni byćtraktowani, by jak najszybciej powrócili do siebie. A choćbynawet przyszli do klasztoru ze środowiska największej biedy,to niedawna choroba przyniosła im niemalże to, co bogaczomdawny sposób życia. Ale gdy odnowią dawne siły, niech wró-cą do swego szczęśliwego sposobu życia, który tym bardziejodpowiada sługom Bożym, im mniej wymagają. A gdy jużwyzdrowieli, niech z przyjemnością nie trzymają się wygód,które ich krzepiły jako chorych. Ci, którzy w znoszeniu ubó-stwa byli silniejszymi, niech uważają siebie za bogatszych;lepiej jest bowiem mniej potrzebować, niż więcej mieć13.

IV. 1. Niech nie będzie okazałe wasze odzienie, ani też nie starajcie się podobać waszymi szatami, ale waszymi obyczajami.

2.             Gdy wychodzicie, idźcie razem; gdy dochodzicie docelu, pozostawajcie razem.

3.             W waszym postępowaniu, w postawie, we wszystkichwaszych ruchach, niech nie będzie niczego, co mogłoby obra-żać wzrok kogokolwiek, ale niech będzie zgodne ze świętoś-cią, która wam przystoi.

4.             Choćby oczy wasze dotknęły przelotnie jakiejkolwiekniewiasty, niech nie spoczywają na żadnej z nich. Nie jestwam bowiem wzbronione widzieć kobiety, gdy wychodzicie,lecz pożądać ich lub być przez nie pożądanym, jest wielkim występkiem14. Bowiem nie tylko przez dotknięcie i przez uczynek, ale także przez spojrzenie przychodzi pożądanie i nawzajem budzi się ono w kobietach. Nie mówcie, że macie duszę skromną, jeśli macie oczy bezwstydne, bo bezwstydne oko jest zwiastunem bezwstydnego serca. A gdy serca bezwstydnym spojrzeniem zwiastują sobie nawzajem swoją bezwstydność, a nawet gdy język milczy i wedle pożądania ciała cieszą się wzajemnie cielesnym ogniem, wtedy ucieka sama czystość obyczajów, nawet jeśli ciała pozostają nietknięte nieczystym splugawieniem.

5.            Ten, który utwił swe oczy na kobiecie i cieszy się, żei ona je na niego skierowała, niech nie sądzi, że nie jest przezinnych widziany, gdy to czyni. Jest widziany i to przez tych,o których sądzi, że go nie widzą. Lecz choćby ukrył się i niebył widziany przez nikogo z ludzi, to co uczyni z Tym, któryz góry bada wszystko i przed którym nic się ukryć nie może?15.A może należy sądzić, że On nie widzi, ponieważ tym cierpliwiej patrzy, im bardziej jest mądry. Niech więc człowiek Bogu poświęcony lęka się tego, że przez chęć niewłaściwego podobania się kobiecie może Mu się nie podobać16. Należy (czę-sto) rozważać, że On wszystko widzi, aby nie pragnąć przyglądać się kobiecie w sposób niewłaściwy. W tej sprawie zaleca się bojaźń Bożą, gdyż napisano: „Obrzydliwością dlaPana jest ten, kto (z upodobaniem) się wpatruje"17.

6.            Gdy więc jesteście wspólnie w kościele lub w innymmiejscu, w którym znajdują się także kobiey, strzeżcie wzaje-mnie waszej skromności. Bowiem Bóg, w was mieszka18,a także i w ten sposób ustrzeże was przez was samych.

7.            Jeśli więc spostrzeżecie w kimkolwiek z was ową roz-pustę oczu, o której mówię, natychmiast upomnijcie go, abyrozpoczęta nie rozwijała się, ale została od razu poprawiona.

8.            Jeśli jednak jeszcze po upomnieniu ujrzycie, że znowuczyni to samo w tym lub owym dniu, ten, kto to dostrzegł,niech uzna go za rannego, który musi być wyleczony. Naj-pierw jednak należy go wskazać drugiemu, a nawet trzeciemu, aby zostać przekonany świadectwem dwu lub trzech iskarcony z właściwą surowością19. Was natomiast nie powinno się uważać za złośliwych, gdy to wyjawiliście. O wiele bardziej nie możecie się uważać za niewinnych, jeśli przez milczenie pozwoliliście im zginąć, bo wskazując mogliście ich wyleczyć. Gdyby bowiem brat twój miał na ciele ranę, którą chciałby ukryć, bo obawia się, by nie została uleczona, to czyż nie byłoby rzeczą okrutną, gdybyś milczał, a przejawem miłosierdzia, gdybyś ją ujawnił? O ile więc bardziej powinieneś to o nim wyjawić, aby w tak wielkim dla siebie niebezpieczeństwie nie gniło jego serce?

9.   Lecz jeśli napomniany nie zechciałby się poprawić, tonajpierw należy powiedzieć o nim przełożonemu, bo możepoprawi się w tajemnicy, bez ujawniania tego innym. Potemdopiero, jeśli nie zechciałby się poprawić, zostanie wskazanyinnym, którzy by go przekonali. Jeśliby odmówił jako niewinny, wtedy należy zebrać innych, aby mógł zostać upom-niany wobec wszystkich i to nie przez jednego świadka, aleprzez dwóch czy trzech20. Jeśli zaś został przekonany, to we-dle osądu przełożonego albo kapłana, od którego zależy, powinien zostać ukarany w celu poprawy. Jeśli zaś odmówiłbyznoszenia kary, niech zostanie wypędzony z waszej wspólnoty, nawet gdyby sam nie zechciał odejść. Nie jest to jednakczyn wynikający z okrucieństwa, ale z miłosierdzia, bo dziejesię to dlatego, aby przez zarażenie chorobą niosącą zagładę,innych nie zgubił.

10.               Także i to, co powiedziałem o niewpatrywaniu sięokiem (nieczystym), należy pilnie i wiernie zachowywać wynajdując, wykrywając, wskazując, udawadniając i karzącinne grzechy; z miłością jednak ku człowiekowi, a z nienawi-ścią ku grzechowi.

11.               Kto natomiast zaszedłby tak daleko w złu, że otrzymałby od jakiejś kobiety po kryjomu listy lub nawet naj-mniejsze podarki, jeśli to wyzna, niech mu będzie przebaczo-ne i niech się za niego modlą; jeśli zostanie przychwyconyi udowodnią mu to, ma zostać surowiej ukarany stosownie dozdania kapłana lub przełożonego.

V. 1. Szaty wasze trzymajcie w jednym miejscu i niech ma o nie pieczę jeden stróż, dwóch lub tylu, ile wystarczy dla ich wytrzepania, aby mole ich nie zniszczyły; i jak żywicie się z jednej spiżarni, tak też macie się przyodziewać z jednej westiarni. I jeśli to jest możliwe, nie troszcie się o to, jakie ubrania wam dadzą w zależności od pory roku, albo też czy otrzymacie to, które uprzednio oddaliście czy to, które przedtem używał inny brat, byleby tylko nie odmówiono nikomu tego, co jest mu potrzebne21. Jeśli zaś stąd powstają pomiędzy wami spory i waśnie22 i żaliłby się ktoś, że otrzymał gorsze niż to, co miał, i że jest rzeczą niewłaściwą, by odziewał się tak, jak inny brat, to zastanówcie się, ile wam brakuje w owym wewnętrznym ubiorze serca23, jeśli spieracie się tak o ubranie cielesne. Jeśli jednak ma być tolerowana wasza słabość, abyście otrzymywali tę samą odzież, którą oddaliście, to trzymajcie w jednym miejscu pod dozorem stróżów klasztornych to, co zdjęliście.

2.            W ten sposób również niech nikt nie pracuje dla siebie,lecz wszystkie wasze prace niech będą wykonywane dlawspólnego dobra, z większym staraniem i gorliwością, niżgdybyście to czynili sami dla siebie. Miłość bowiem, o którejzostało napisane, że „nie szuka swego"24, tak ma być zrozu-miana, że to, co wspólne, przekłada się nad to, co jest własne,a nie własne nad to, co jest wspólne. I poznacie, że im więcejpostąpiliście w doskonałości, tym bardziej będziecie przekła-dali sprawy wspólne nad wasze, aby gdzie chodzi o rzeczy konieczne, choć przemijające, górowało to jedno, co przetrwa:miłość25.

3.            Z tego zaś wynika, że jeśliby ktoś swoim synom albokrewnym przebywającym w klasztorze coś podarował: jakieśodzienie albo cokolwiek innego uważanego za konieczne, tonie powinien on przyjąć tego w tajemnicy, lecz oddać przeło-żonemu na dobro wspólnoty, a to zostanie oddane temu,komu jest to konieczne26.

4.            Szaty wasze, wedle osądu przełożonego, będą pranebądź przez was bądź przez praczy, aby dusza wasza nie uległa zbrudzeniu przez zbytnie pragnienie czystej szaty.

5.            Mycie ciała, szczególnie zaś gdy zachodzi koniecznośćze względu na chorobę, nie należy bynajmniej zakazywać;należy je myć bez szemrania z porady lekarza, aby nawet ten,kto nie chce tego czynić, czynił z nakazu przełożonego to, co potrzebne jest dla zdrowia, jeśliby zaś tego chciał, a nie jest mu to potrzebne, niech nie słucha swych pragnień, bo czasami uważa się za pożyteczne to, co jest przyjemne, choć przynosi szkodę.

6.           W końcu, jeśli sługa Boży cierpi na boleści ukryte,trzeba mu uwierzyć bez wahania, gdy mówi, że cierpirr Należyjednak poradzić się lekarza, jeśli się nie jest pewnym, czy dlauleczenia tego bólu odpowiada to, co sprawia przyjemność.

7.           Nie należy wychodzić w mniej niż dwóch lub trzech dołaźni ani też tam, gdzie trzeba pójść. Ani ten, który musi koniecznie gdzieś się udać, nie ma iść z tymi, z którymi samchce, lecz z tymi, z którymi przełożony mu nakaże.

8.           Troską o chorych czy też tych, którzy po chorobie powracają do zdrowia czy też o słabych, choćby nawet nie mieligorączki, ma być polecona jednemu, który sam ze spiżarniprosi o to, co uważa za potrzebne dla każdego.

9.           Ci, co mają pieczę o spiżarnię, o westiarnię czy o bi-bliotekę, niech służą swoim braciom bez szemrania.

 

10.                O książki należy prosić w określonej codziennie godzinie; ten, który prosił poza tymi godzinami, niech ich nieotrzyma.

11.                Ci, którzy mają pieczę o odzież i obuwie, niech niezwlekają, aby wydać je tym, którym są one konieczne.

VI. 1. Niech między wami nie ma sporów27; gdyby wybuchły, kończcie je jak najszybciej, aby gniew nie rozpalił się w nienawiść, a źdźbło nie urosło w belkę28i z duszy zrobiło mordercę. Tak bowiem czytacie: „Kto nienawidzi brata swego, jest mordercą"29.

2. Jeśliby ktokolwiek zranił drugiego obelgą, złorzeczeniem lub też pomówieniem o zbrodnię30, niech pamięta, aby jak najszybciej zadość uczynieniem zaleczył to, co uczynił; ten natomiast, który został obrażony, niech bez wahania odpuści. Jeśli jednak na wzajem się zelżyli, na wzajem mają sobie odpuścić winy ze względu na wasze modlitwy31, im są one częstsze, tym pobożniej powinny być odmawiane. Lepszym jest zaś ten, który, choć często ulega pokusie gniewu, jednak szybko prosi, by mu odpuścił ten, którego uznaje, że obraził, od tego, który wprawdzie rzadko ulega gniewowi, ale też trudniej skłania się do proszenia o przebaczenie. Ten zaś, kto nigdy o przebaczenie nie prosi albo też nie prosi z serca32, trwa w klasztorze niepotrzebnie, choćby stamtąd go nie wypędzano. Dlatego też starajcie się, by nie wymawiać twardych słów, a jeśli już zostały wymówione przez wasze usta, nie wstydźcie się tymi samymi ustami, które zadały ranę, przynieść i lekarstwo.

3. Gdy jednak konieczność utrzymania porządku zmusza was do wypowiedzenia twardych słów dla zganienia podwładnych i jeśli czujecie, że w nich przekroczyliście miarę, nie wymaga się*od was, abyście ich prosili o przebaczenie, aby wasz autorytet u tych, którzy mają być wam poddani, nie uległ obniżeniu przez zbyt wielką pokorę. Należy jednak prosić o przebaczenie Pana wszystkich, który wie z jaką życzliwością miłujecie tych, których może zbyt ostro zganiliście. Bo między wami powinna panować miłość nie cielesna, lecz duchowa.

VII. 1. Przełożonemu należy być posłusznym33 jako ojcu, zachowując należytą cześć, aby w jego osobie nie był obrażany Bóg34. Daleko więcej należy być posłusznym kapłanowi, który troszczy się o was.

2.            Do przełożonych w szczególny sposób należy troska,by to wszystko było zachowane, a jeśli coś nie zostałoby zachowane, nie powinien on z niedbalstwa pomijać tego milczeniem, lecz ma zadbać, by zostało poprawione i sprostowa-ne; z tym natomiast, co przekracza jego siły i możliwości,niech odniesie się do kapłana, który stanowi i u was najwyż-szy autorytet.

3.            Ten zaś, który jest waszym przełożonym, niech nie bę-dzie szczęśliwy dlatego, że przez swoją władzę panuje, leczdlatego, że służy w miłości35. Wobec was niech będzie wynie-siony czcią, wobec Boga natomiast, ze względu na Jego bo-jaźń, niech padnie do waszych stóp36. Wobec wszystkichniech daje przykład dobrych uczynków37, niech gani niespo-kojnych, niech pociesza lękliwych, niech przyjmuje chorych,niech będzie względem wszystkich cierpliwy38. Niech z miłością zachowuje karność, ale niech także wymaga szacunku. I chociaż jedno i drugie jest konieczne, niech przedkłada, aby być przez was kochany niż aby wzbudzać lęk, pamiętając zawsze, że przed Bogiem zda sprawę za was39.

4. Toteż okazując większe posłuszeństwo, zmiłujcie się nie tylko nad samymi sobą, ale przede wszystkim nad nim40, bo spomiędzy was, o ile stoi wyżej, o tyle znajduje się w większym niebezpieczeństwie.

VIII. 1. Mech Bóg da wam to, abyście to wszystko zachowywali z miłością, jako miłośnicy duchowego piękna41, wydający słodki zapach Chrystusowy42 pochodzący z waszego dobrego postępowania43, bo nie jesteście jako niewolnicy pod Prawem, ale jako wolni utwierdzeni w łasce44.

2. Abyście jednak nie zaniechali czegoś przez niedbalstwo, niech ta książeczka będzie czytana raz na tydzień dla przeglądania się w niej jak w zwierciadle45. A odkrywszy to, co zostało w niej napisane, składajcie dzięki Bogu szczodro-bliwemu, dawcy wszystkiego. Gdy jednak ktoś z was ujrzy, że mu czegoś brakuje, niech żałuje czynów przeszłych, niech wystrzega się aby grzech został mu odpuszczony i aby nie został wiedziony na pokuszenie46.

 

Porządek klasztoru

 

1.   Nade wszystko, bracia najmilsi, należy miłować Boga,a następnie i bliźniego, bo to są najważniejsze przykazania,jakie otrzymaliśmy47.

2.  Opiszemy, w jaki sposób mamy się modlić albo śpiewaćpsalmy. Tak więc w matutinum należy odmówić trzy psalmy:sześćdziesiąty drugi, piąty i osiemdziesiąty dziewiąty. W tercji najpierw trzeba odmówić jeden psalm z responsorium, następnie dwie antyfony, czytanie i modlitwę końcową (comple-torium); podobnie w sekście i w nonie. W nieszporach (lucer-narium) psalm odmówiony na sposób responsoryjny (psalmusresponsorius), cztery antyfony, znowu jeden psalm odmówio-ny na sposób responsoryjny, czytanie i modlitwa końcowa.W czasie stosownym, po nieszporach należy odczytać lekcje;wszyscy wtedy siedzą; po tym zaś należy odczytać psalmy, które wedle zwyczaju trzeba odmówić przed snem. Modlitwy nocne: w miesiącu listopadzie, grudniu, styczniu i lutym — dwanaście antyfon, sześć psalmów, trzy czytania; w marcu, kwietniu, wrześniu i październiku — dziesięć antyfon, pięć psalmów, trzy czytania; w maju, czerwcu, lipcu i sierpniu -osiem antyfon, cztery psalmy, dwa czytania.

3.             Należy pracować od rana do seksty; od seksty do nonyoddawać się studiom; na nonę trzeba zwrócić kodeksy, a poposiłku należy wykonać swoją pracę w ogrodzie czy tam,gdzie trzeba, aż do czasu nieszpór (lucernarii).

4.             Niech nikt nie uważa, że ma jakąś rzecz własną: czy toz ubrania czy w ogóle jakąkolwiek rzecz48, pragniemy bowiem wieść życie takie, jak Apostołowie.

5.             Niech nikt nie czyni czegokolwiek szemrząc, aby niezginął z wyroku podobnego temu, który dotknął szemrających (na pustyni)49.

6.             Należy być posłusznym z wiernością: po Bogu należyczcić swego ojca, przełożonemu zaś swojemu trzeba byćposłusznym tak, jak przystoi świętym.

7.             Siedząc przy stole należy milczeć i słuchać czytania.Jeśli zaś potrzeba czegokolwiek, przełożony ma o to zadbać.W sobotę i niedzielę, jak postanowiono, mogą używać winaci, którzy tego chcą.

8.             Jeśli ze względu na jakąś potrzebę klasztoru należyposłać braci, powinni iść pod dwóch. Poza klasztorem niechnikt nie je ani nie pije bez pozwolenia, nie jest to bowiem zgodne z porządkiem klasztoru. Jeśli należy wysłać braci, abysprzedali wyroby klasztoru, niech pilnie baczą, by nie czyniliczegokolwiek przeciw przykazaniom (regule), wiedząc, żeBoga gniewają w Jego sługach. Jeśli robią zakupy na potrzeby klasztoru, niech postępują starannie i wiernie jako słudzyBoga^.

9.             Niech u nich nie ma miejsca słowo „próżniactwo"51.Od rana należy zasiąść do swojej pracy. Po modlitwach tercjiniech ponownie idą do swej pracy. Niech nie stoją plotąc bajki, chyba że mówią o jakichś sprawach pożytecznych dla duszy. Siedząc przy pracy należy milczeć, chyba że sama konieczność pracy wymaga tego, aby ktoś mówił.

10.               Jeśli kto nie będzie starał się wypełniać tych rzeczyze wszystkich swoich sił z pomocą zmiłowania Bożego, i wupartości ducha będzie nimi pogardzał, a raz i drugi upom-niany nie poprawi się, niech wie, że będzie poddany przewi-dzianej karze klasztornej. Jeśli jego wiek na to pozwala, maotrzymać chłostę.

11.               Jeśli zaś będziecie zachowywać to wszystko wierniei pobożnie, osiągnięcie wielki pożytek i niemałą radość z wa-szego zbawienia. Amen.

 

PRZYPISY:

 

1.  W tekście „Reguła recepta" pierwsze zdanie brzmi: „Nade wszystko, bra-

cia najmilsi, należy miłować Boga, a następnie i bliźniego, bo to są najważniejsze przykazania, jakie otrzymaliśmy" i dopiero po nim rozpoczyna się Reguła: „ A takie przepisy...". To zdanie rozpoczyna Porz KL - por. niżej.

2.       Por. Ps 68/67/, 7 (Wulg.).

3.       Por. Dz 4, 32.

4.       Por. 1 Tm 6, 8.

5.       Dz4,32. 35.

6.       Por. Koi 3, In.

7.       Por. Ga 2, 2.

8.       Por. Ps 1123/111/, 9; Pk 18, 22; 1 Kor 13, 3; 2 Kor 9, 9.

9.       Por. Rz 15, 6. 

10.         Por. 1 Kor 3, 16; 2 Kor 6, 16; Koi 4, 2.

11.         Por. Rz 13, 12.

12.         Por. Am 8, 11.

13.         Por. Seneca, Epist. ad Lucill. 2, 6: „Non qui parum habet, sed qui plus cu-

pit, pauper est", natomiast III, 2; „Melius est enim minus egere, quam plus habere".

14.         Por. Mt 5, 28.

15.         Por. Prz24, 12.

16.         Por. Prz 12, 18.

17.         Prz27, 20, (LXX).

18.         Por. 1 Kor 3, 16; 2 Kor 6, 16.

19.         Por. Pwt 19, 15; Mt 18, 15-17; 2 Kor 13, 1; 1 Tm 5, 19.

20.         Por. punkt poprzedni.

21.         Por. Dz4, 35.

22.         Por. 1 Kor. 3, 2.

23.         Por. Tt 2, 3.

24.         1 Kor 13, 5.

25.         Por. 1 Kor 12, 31; 13,13. Myśl punktu 2 rozwinięta w „Deorficiis" Cicerona.

26.         „Reguła recepta" dodaje tu zdanie: „Jeśliby ktoś natomiast ukrywał jakąś

rzecz sobie daną, niech będzie skazany za kradzież".

27.         Por. 2 Tm 2, 24; Syr 28, 10.

28.         Por. Mt 7,3-5; Łk 6,41 n.

29.         U 3, 15.

30.         Por. Syr 29, 9.

31.         Por. Mt 6, 12.

32.         Por. Mt 18, 35.

33.         Por. Hbr 13, 17.

34.         Por. Łk 10, 16.

35.         Por. Łk 22, 25 n.; Ga 5, 13. 

35.          Por. Syr 3, 20.

36.          Por. Syr 3, 20.

37.          Por. Tt2, 7.

38.          Por. 1 Tes 5, 14.

39.          Por. Hbr 13, 17.

40.          Pr. Syr 30, 24.

41.          Por. Syr 44, 6.

42.          Por. 2 Kor 2, 15.

43.          Por. 1 Pt 2, 12; 3, 16.

44.          Por. Rz 6, 14-22.

45.          Por. Jk 1, 23-25.

46 Por. Mt6, 12 n.; Łk 11,4.

47.          Por. Mt 22, 37-40. Nr 1 stanowi zdanie pierwsze w „Regua recepta".

48.          Por. Dz 4, 32.

49.          Por. Lb 14, 1-37.

50 Por. Benedictus, Reg. 57, 4-6. 51. Tamże, 48, 1.


 

VIII. SZCZEGÓLNE CECHY DUCHOWOŚCI PAULINÓW - MARYJNOŚĆ ZAKONU

 

W gruncie rzeczy wszystkie wymienione reguły, świadczące o rozwoju ustawodawstwa młodego Zakonu kształtowały również zasadnicze i specyficzne cechy duchowości paułińskiej. Podobnie zresztą kolejne redakcje Konstytucji Zakonu podkreślają główne idee i ducha, który ożywiał pierwszych Paulinów. W ten sposób w ciągu historii Zakonu wypracował się zarówno powoli konkretny ideał naśladowania św. Pawła Pierwszego Pustelnika w zmieniających się wciąż warunkach życia jak i inne podstawowe cechy duchowości Paulinów.

Kongregacja Zakonników i Instytutów Świeckich zatwierdzając w dniu 26 sierpnia 1986 r. nowe Konstytucje -powagą samego Ojca św. Jana Pawła II zaznacza, że „Zakon św. Pawła Pierwszego Pustelnika... oddaje się pielęgnowaniu kontemplacji Boga w samotności, umiłowaniu modlitwy liturgicznej i realizowaniu pokuty...".

Przywołany skrótowo etap powstania Zakonu Paulinów ujawnił podstawowe cechy, które zadecydowały o charakterze i zadaniach tej wspólnoty zakonnej oraz stały się wyznacznikami jej duchowości. Będą się one przejawiać w dziejach Zakonu i kształtować jego członków w ciągu całej historii.

Pielęgnowanie kontemplacji Boga w samotności — jako pierwsza i podstawowa cecha paulińskiej duchowości została już omówiona z okazji podkreślenia związku Zakonu Paulinów ze św. Pawłem Pierwszym Pustelnikiem jako jego Patriarchą, Mistrzem i Patronem.

Pielęgnowanie modlitwy liturgicznej, a zwłaszcza liturgii godzin stanowi również jedno z głównych zadań powołania paulińskiego. Reguła biskupa Bartłomieja zobowiązuje zgromadzonych w klasztorze św. Jakuba pustelników, że „powinni uczęszczać na wspólne modlitwy do kościoła". Natomiast reguła biskupa Pawła z Yeszprem przypomina normy dawnych Ojców dotyczące sprawowania służby Bożej i ustala sposób odprawiania liturgii godzin. Nakazuje mianowicie odmawianie psalmów i hymnów według sposobu jak to czynią kanonicy katedralni. Błog. Euzebiusz z Ostrzyhomia po zorganizowaniu wspólnoty w klasztorze św. Krzyża, wystarał się u metropolity ostrzyhomskiego o pozwolenie na sprawowanie Eucharystii i liturgii dla członków tej wspólnoty. On też wprowadził zwyczaj wspólnego odmawiania psalmów na wzór kanoników św. Augustyna. Nie ulega wątpliwości, że „bracia pustelnicy św. Pawła Pierwszego Pustelnika" sprawowali modlitwę liturgiczną dnia już od 1250 r. Problem tej modlitwy podejmuje szczególnie reguła św. Augustyna nadana Zakonowi przez Stolicę Apostolską za pośrednictwem kardynała Gentilisa legata papieża Klemensa V. Czytamy w tej regule: „na modlitwy z pilnością uczęszczajcie w godzinach i czasach wyznaczonych... Gdy w psalmach i hymnach modlicie się do Boga, miejcie to w sercu, co ustami wymawiacie..." Reguła ta również w swej wersji oryginalnej i pierwotnej zamieszcza porządek dnia w klasztorze i podaje szczegółowe przepisy odmawiania (lub śpiewania) psalmów, hymnów, antyfon i czytań.

Paulini w ciągu wieków wytworzyli wspaniałą liturgię i opracowali własne księgi liturgiczne, zwłaszcza mszał i brewiarz. Dopiero po Soborze Trydenckim w związku z nową redakcją ustaw zakonnych - za sugestią Stolicy Apostolskiej — przyjęli i zaczęli używać rzymskie księgi liturgiczne.

Konstytucje zakonne w ciągu historii wielokrotnie na nowo redagowane, zawsze wiele miejsca poświęcają godnemu sprawowaniu liturgii, przypominając jednocześnie, że należy to — obok pielęgnowania kontemplacji w samotności - do głównych zadań powołania paulińskiego.

Praktyka pokuty jako udział w zbawczym wyniszczeniu Chrystusa oraz paulińska „teologia Krzyża" stanowi trzecią istotną cechę duchowości Zakonu.

Od samego początku wspólnota paulińska związała się z tajemnicą Krzyża, z rozpamiętywaniem Męki Pana Jezusa. Uczynił to w szczególny sposób błog. Euzebiusz, organizator wspólnoty św. Krzyża. To właśnie z tego powodu przez dłuższy okres Paulini byli nazywani „pustelnikami św. Krzyża".

Krzyż jest znakiem ofiary, poświęcenia, trudu - ale i zwycięstwa. Mówiąc o wyniszczeniu Chrystusa podkreśla zwykle potrójne jego formy. Jezus Chrystus, który do końca nas umiłował, przyjął postać Sługi, stał się Człowiekiem. Ponadto przyjął na siebie cierpienie i udręki, skazując się na ostatnie miejsce, tj. na haniebną śmierć na krzyżu. Wreszcie nie bał się przyjąć postaci chleba. Jezus Chrystus związał z doskonałą miłością - pot, zmęczenie, post, ciężką pracę, ubogie życie, cierpienie i swoje wyniszczenie.

Cały ruch pustelniczy związał się z wolą naśladowania Jezusa Chrystusa oraz z pragnieniem życia, radykalizmem ewangelicznym i surowością życia. Św. Paweł Pierwszy Pustelnik i pierwsi Paulini żyli wyjątkowo tajemnicą Krzyża i przez surowość życia, posty, czuwania, trudy oraz dobrowolnie przyjęte wyrzeczenia chcieli się jak najbardziej upodobnić do Chrystusa Ukrzyżowanego i wziąć udział w Jego wyniszczeniu. W Konstytucjach paulińskich znajdujemy wiele wypowiedzi na temat współpracy z Jezusem Chrystusem. Do tych zasadniczych przejawów życia pokutnego należą: umartwienie ciała przez post i wstrzemięźliwość, karność zakonna, praktyka rad ewangelicznych, wymogi życia wspólnotowego, ciężka praca fizyczna, studium, praca duszpasterska i naukowa, znoszenie przeciwności życiowych, dolegliwości, braków i niewygód. Paulin nie powinien lękać się nawet nowych form pokuty, które niesie współczesne życie, aby nie ulec pokusie konformizmu życiowego i wpływom cywilizacji konsumpcyjnej. Realizacja ducha pokuty i jej praktyka należy do istotnych cech duchowości paulińskiej i stanowi zasadnicze zadanie Paulinów, Potwierdza to zadanie wspaniałe dziedzictwo Zakonu, jego chlubne tradycje i ustawy zakonne.

W oparciu o „Teologię Krzyża" zakonnicy pulińscy dawali zdecydowane świadectwo nawet w najtrudniejszych momentach swoich dziejów, jak np. w czasie najazdów tureckich, w okresie pseudoreformacji i kasaty. Wyrazem tej „teologii Krzyża" są liczne kościoły, ołtarze i kaplice oraz bogata ikonografia paulińska, poświęcona Chrystusowi Ukrzyżowanemu. Potwierdzają to również ufundowane stacje Drogi Krzyżowej, zwłaszcza przy sanktuariach maryjnych. Bywały okresy w Kościele, że Paulinów wraz z kartuzami zaliczano do najsurowszych zakonów.

W powszechnym przekonaniu ludzi Paulini zaliczani są do zakonów najbardziej maryjnych. Przeświadczenie to umacnia, zwłaszcza w ostatnim stuleciu, coraz bardziej wzrastająca rola jasnogórskiego sanktuarium zarówno w Polsce jak i w całym katolickim świecie. Najnowsze Konstytucje wprowadzają osobny rozdział o maryjnym charakterze i posłannictwie Zakonu, zatytułowany: „Maryja w życiu Zakonu". To, co od stuleci było prawem niepisanym, stało się stosunkowo niedawno przedmiotem ustaw zakonnych.

Narastająca wciąż i rozwijająca się w Zakonie tradycja kultu maryjnego na pewno ewolucyjnie dojrzewała do tego, aby ją przyjąć oficjalnie jako cenny element dziedzictwa Zakonu i zasadniczą cechę paulińskiej duchowości. Zdrowe tradycje kultu i pobożności maryjnej stanowiące dzisiaj dziedziczną własność Zakonu Paulinów są wyrazem równocześnie bardzo dawnych ale i wciąż nowych zacieśniających się więzi Zakonu z Maryją. Ta maryjna duchowość jest również wyrazem synowskiej wdzięczności za wszelkie dobro, które otrzymywała wspólnota paulińska dzięki Jej pośrednictwu i macierzyńskiej opiece. Maryjność Zakonu została m.in. wyrażona w zwięzły sposób już w trzecim artykule Konstytucji, charakteryzującym podstawowe cechy duchowości paulińskiej. Szczególny kult Bogarodzicy, wyrażający się głównie w naśladowaniu Maryi w dziele własnego uświęcenia i w działalności apostolskiej został wymieniony jako istotna cecha paulińskiej wspólnoty. Stolica Apostolska zatwierdzająca Konstytucje Zakonu pismem z dnia 26 sierpnia 1986 r. podkreśla, że „Zakon św. Pawła Pierwszego Pustelnika ... oddaje się pielęgnowaniu kontemplacji Boga w samotności, umiłowaniu modlitwy liturgicznej i realizowaniu pokuty; prowadzi działalność duszpasterską, szczególnie w sanktuariach; krzewi kult maryjny i służy pielgrzymującemu Ludowi Bożemu...". Natomiast w czwartym artykule cytowanych już Konstytucji czytamy: „Najświętsza Maryja Panna, Królowa Pustelników jest Matką i szczególną Opiekunką Zakonu. Wyrażali to nasi Ojcowie już od najdawniejszych czasów, aż po ostatnie kapituły generalne, na których zawierzono Jej całą naszą wspólnotę paulińską oraz oddawano Jej najwyższą władzę w Zakonie. Dlatego ukazywanie Maryi w misterium Chrystusa i Kościoła, naśladowanie Jej życia oraz krzewienie Jej czci jest szczególnym znamieniem paulińskiej duchowości. Podobnie też nasza działalność apostolska powinna posiadać charakter maryjny, zwłaszcza w powierzonych Zakonowi sanktuariach, wśród których naczelne miejsce zajmuje Jasna Góra w Częstochowie".

Spróbujmy na nowo w wielkim skrócie uświadomić sobie genezę i przyczyny, które zadecydowały o tym, że maryjność stanowi dziś charakterystyczną cechę Zakonu Paulinów, jego duchowości i działalności apostolskiej. Na pierwszym miejscu należy wymienić racje historyczne, na które zresztą wskazują Konstytucje Zakonu. Zakon Paulinów powstał w XIII w. na Węgrzech, gdzie był bardzo żywy kult Najświętszej Maryi Panny, którą już daleko wcześniej nazywano i zarazem czczono jako „Wielką Panią Węgier". Kult Bogarodzicy był głęboko zakorzeniony w węgierskiej świadomości narodowej i w jego religijności. Św. Stefan, pierwszy król węgierski (997-1038), przyjął koronę króla Węgier w dniu Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, przez co pragnął wyrazić swoją cześć, jaką darzył Matkę Bożą. W Jej dłonie powierzył naród węgierski i swoją godność królewską. W ówczesnej stolicy Węgier wzniósł wspaniałą bazylikę na cześć Bogarodzicy. W bazylice tej dokonywały się koronacje i pogrzeby królów. Tym gestem chciano podkreślić, że zarówno początek jak i kres każdej władzy jest w rękach i mocy Patronki i Królowej Węgier. Ona jedynie ma we władaniu kraj na wieki, królowie zaś tylko czasowo biorą niejako z Jej rąk insygnia królewskie — berło i koronę, a po ich śmierci zostają one zwracane na nowo „Wielkiej Pani Węgier".

Królestwo Węgierskie już od zarania jego dziejów nazywano krajem Maryi. Podobizny Bogarodzicy widniały na sztandarach, zbroi, monetach. W różnych świątyniach i sanktuariach uwieczniano na freskach scenę zasiadającej na tronie królewskim Madonny z Dzieciątkiem Jezus w ramionach, która koronę królewską przekazuje kolejnym królom węgierskim. Tak przedstawiano Królową i Panią Węgier. Wskazując na genezę kultu Bogarodzicy w Zakonie Paulinów należy zaznaczyć, że pustelnicy, protoplaści Paulinów na Węgrzech byli również wielkimi czcicielami Matki Bożej. Nic więc dziwnego, że pierwsi Paulini, zrośnięci tak głęboko z narodem węgierskim, z jego świadomością narodową, religijnością i duchowością musieli się również odznaczać wielkim umiłowaniem i pobożnością do Najświętszej Maryi Panny. Nie da się też ukryć, że błog. Euzebiusz z Ostrzyhomia, fundator wspólnoty paulińskiej, zarazem j ako kanonik kapituły ostrzyhomskiej troszczył się również o szczególny kult Bogarodzicy i żywił do Niej serdeczne nabożeństwo. W głównej absydzie bazyliki katedralnej w Ostrzyhomiu poświęconej Najświętszej Maryi Pannie znajdował się wykonany w mozaice piękny obraz przedstawiający św. Stefana króla węgierskiego. Monarcha ofiarowuje Bogarodzicy swoją koronę i wypowiada znamienne słowa zawierzenia Jej siebie i królestwa: „Przyjmij i pokieruj moim królestwem, o słodka Panno Maryjo!". Ta scena, tak często oglądana przez Euzebiusza, musiała przecież głęboko zapisać się w świadomości i w sercu młodego kanonika. On też budując klasztor i kościół św. Krzyża dla zgromadzonych pustelników, obok najpiękniejszego ołtarza na cześć św. Krzyża umieścił również drugi ołtarz poświęcony Bogarodzicy. Tak założony przez błog. Euzebiusza klasztor stał się wzorcem dla innych. Nie ulega też wątpliwości, że błog. Euzebiusz jako kanonik kapituły ostrzyhomskiej zobowiązany był do szczególnej troski o rozwój czci i nabożeństwa do Najświętszej Maryi Panny. Jego bogata duchowość zadecydowała też wybitnie o maryjnym charakterze i profilu duchowości Zakonu Paulinów. Niektórzy historycy

Zakonu jak np. Emil Kiśban utrzymują, że „główną rolę w zakorzenieniu się kultu Bogarodzicy w Zakonie Paulinów odegrał jego główny protektor-św. Tomasz z Akwinu (1225-74)".

Późniejszy historyk Zakonu O. Grzegorz Gyóngyósi w oparciu o przekazane źródła tradycji zakonnej, opisując ostatnie chwile życia błog. Euzebiusza zaznacza, że umierał on wypowiedziawszy najświętsze imiona Jezusa i Maryi.

Wypada też zaznaczyć, że w kontemplacyjnym życiu

Paulinów kult maryjny na przestrzeni wieków wciąż się pogłębiał i rozwijał. Dosyć wcześnie, bo już w XIII w. Paulini objęli opiekę nad słynnym sankturaium maryjnym w Remete koło Zagrzebia, które stało się wkrótce ośrodkiem kultu maryjnego w Chorwacji. Także w XIII wieku poświęcono Matce Bożej klasztory w Dubicy i Garicz w Chorwacji oraz Cepicz na półwyspie istryjskim. W wieku XIV wymienia się już około 30 klasztorów poświęconych w szczególny sposób Bogarodzicy, wśród nich wyróżnia się sanktuarium maryjne na Jasnej Górze w Polsce, „Mariankę" koło Bratysławy w Słowacji {Maria Thall lub Mariavólgy). Nie ulega też wątpliwości, że dzięki nowym fundacjom i budowie czy otrzymywaniu nowych klasztorów i kościołów w następnych stuleciach, które z reguły posiadały Jej wizerunki, a często stawały się żywymi ośrodkami kultu, czyli sanktuariami. Bogarodzica Maryja wycisnęła zasadnicze znamię na duchowości Zakonu, jego pracy, działalności i dziejach. Jest również rzeczą godną uwagi, że wspomniane wyżej sanktuaria maryjne - zwłaszcza Remete w Chorwacji, Jasna Góra w Polsce i Marianka w Słowacji i na Węgrzech nabierają z biegiem czasu wyjątkowego znaczenia i zasięgiem swoim obejmują poszczególne narody. Sanktuarium maryjne w Mariance osiągnęło wyjątkowe znaczenie zwłaszcza w XVII i XVIII w. Podobnie jak na Jasną Górę przybywali tam w pielgrzymkach dostojnicy kościelni, królowie i przedstawiciele arystokracji. Tutaj generałowie Zakonu mieli swoją stałą siedzibę i tutaj odbywały się kapituły generalne.

Oprócz tych trzech słynnych sanktuariów maryjnych Zakon zyskiwał inne, o mniejszym zasięgu oddziaływania. Na portalach głównych klasztorów poświęconych Matce Bożej umieszczano napis dedykacyjny, że ten klasztor jest „rezydencją Najświętszej Maryi Panny, Patronki Paulinów", W ten sposób Jej opiece oddawali swoje wspólnoty. Jej wizerunkami przyozdabiali nie tylko kościoły, ale i pomieszczenia klasztorne, a nawet swoje zakonne mieszkania.

Ta cześć względem Bogarodzicy wyrażała się również w innych formach. Codziennie śpiewano Mszę o Matce Bożej, którą nazywaną konwencką {w intencji Zakonu). Na zakończenie liturgii godzin śpiewano ku Jej czci „Witaj Królowo". Odmawiano też officium parvum o Matce Bożej. Do uroczystości maryjnych przygotowywano się ścisłym potem. Uroczyście też przeżywano Jej święta. Paulini żywo interesowali się mariologią, pisali dzieła mariologiczne, urządzali dysputy teologiczne, zwłaszcza w obronie przywileju Jej Niepokalanego Poczęcia. Wybitni kaznodzieje sławili Ją wspaniałymi przemówieniami, zachęcając wiernych do autentycznej czci. W okresie reformacji uratowali oni wielu przed błędami protestantyzmu, a sanktuaria stały się wówczas prawdziwymi ośrodkami wiary i pobożności. Wielcy fundatorzy nie szczędzili ofiar i najczęściej ze względu na cześć i miłość do Najświętszej Maryi Panny fundowali i oddawali w opiekę Paulinom nowe klasztory i kościoły, ponieważ byli przekonani, że tylko oni zdołają w pełni sprostać ich intencjom i zamiarom.

Dowodem szczególnej czci do Najświętszej Maryi Panny pielęgnowanej już od zarania w Zakonie Paulinów są rozliczne modlitwy i praktyki maryjne, przyjęte i po dziś dzień podtrzymywane. Tak np. w samej formule profesji zakonnej przyzywano Jej obecności i orędownictwa.

Jak Maryja wchodziła głęboko w życie paulińskie świadczy o tym m.in. bogata w tematykę maryjną ikonografia, gdzie w serii różnych obrazów wyrażano głębokie treści mariologiczne. Są też i traktaty mariologiczne przedstawione haftem artystycznym. Dla przykładu wypada przytoczyć głęboką symbolikę treści na fresku w jasnogórskim refektarzu, gdzie autor porównuje rolę Najświętszej Maryi Panny do palmy dostarczającej pożywienia i okrycia (schronienia). Umieszczona w konarach palmy Madonna z Dzieciątkiem wraz z napisem: „żywi i osłania" przypomina Maryję jako Żywicielkę i Karmicielkę oraz szczególną Opiekunkę Zakonu.

Świadomość tej serdecznej więzi z Maryją, jako Królową Pustelników i Patronką Zakonu narastała i dojrzewała w ciągu wieków z racji różnych wydarzeń, które w Maryi jedynie kazały szukać pomocy, ratunku i ocalenia. Łączyło się to zazwyczaj z aktami szczególnego zawierzenia Bogarodzicy na te trudne chwile.

W duchowości maryjnej Paulinów można też dostrzec świadectwa bezinteresownej miłości, zafascynowania pięknem osobowości Najświętszej Dziewicy, połączone z pragnieniem naśladowania Jej postaw wobec Boga i ludzi. Tak więc Maryja wyraźnie staje się wzorem życia i postępowania Paulina.

Scharakteryzowana powyżej pustelnicza duchowość paulińska ma wybitne znamiona duchowości maryjnej.

Ponadto te różne formy i praktyki pobożności maryjnej, które stopniowo wchodziły i kształtowały życie duchowe Paulinów wycisnęły w pewnością maryjne znamię na charakterze i posłannictwie Zakonu. Nie brakowało też wśród Paulinów wyjątkowo gorliwych i zaprzysiężonych sług Bogarodzicy, których z wdzięcznością i chlubą wspominamy.

Konstytucje Zakonu w artykule 58 wspominają : „W posługiwaniu naszego Zakonu od samego początku, Maryja spełnia wyjątkową rolę. Jest obecna w jego życiu i wszystkich dziedzinach działalności. Zakon nasz czcił Ją zawsze jako Matkę łaski i dobroci, jako Panią i Królową oraz gorliwie szerzył to nabożeństwo. Jesteśmy przekonani, że w ciągu burz dziejowych, których nie brakowało w ciągu historii Zakonu, Jej opieka stanowiła ostoję świętości i skuteczności posłannictwa wśród narodów, do których Opatrzność Boża nas posyłała".

Nie brakowało przecież w historii naszego Zakonu burz dziejowych. Po wspaniałym rozkwicie i świetności Zakonu przyszły chwile trudne. Tragiczna była w skutkach dla naszego Zakonu, a zwłaszcza dla prowincji węgierskich klęska zadana przez Turków pod Mohaczem (1526 r.). Zniszczono wówczas dziesiątki klasztorów, a m.in. jeden z najstarszych św. Wawrzyńca pod Budą, stanowiący siedzibę generałów Zakonu. Nie oszczędziła też życia paulińskiego tzw. reformacja, która spowodowała rozstrój życia zakonnego oraz przeróżne wojny i zamieszki religijne. Wśród tych bolesnych doświadczeń pogłębiła się mimo wszystko u Paulinów świadomość, że swoje ocalenie powinni przypisywać szczególnej opiece Maryi, która jest nie tylko naszą Tarczą osłaniającą przed ciosami mocy ciemności, ale Pogromicielką wszelkich błędów. To nie tylko polska prowincja ale i inne pozostające pod szczególną opieką Maryi szczęśliwie zachowane od różnorakich zagrożeń, Jej przypisywały wielkie zwycięstwo i wspaniały rozkwit.

Odradzający się Zakon Paulinów znowu doznał bolesnego doświadczenia poprzez kasatę poszczególnych klasztorów zapoczątkowaną przez cesarza Józefa II (1786 r.) i później kontynuowaną przez zaborców. Tak więc ocalały zaledwie dwa klasztory od siebie oddalone: Skałka i Jasna Góra. Nadszedł dla naszego Zakonu najsmutniejszy okres dziejów. Jedyną siłą, dzięki której ten bolesny i upokarzający okres przetrwali Paulini była Maryja, której od wieków służyli w dobrej i złej doli. Tę świadomość nadzwyczajnej opieki Maryi nad Zakonem w okresie kasaty i zarazem nadzieję na odrodzenie wyraził O. Pius Przeździecki, generał Zakonu w swojej kronice. Pisał on tak: „Jeżeli dotąd w najkrytyczniejszych czasach, kiedy, po ludzku sądząc, wszystko było dla nas stracone, Jasnogórska Pani okazała się nam Najłaskawszą Matką, to teraz, kiedy staramy się o coraz wierniejszą dla Niej służbę, niemożliwą jest wprost rzeczą, by Ona o nas zapomniała i nami opiekować się przestała". Inny świadek tych bolesnych doświadczeń, również generał Zakonu O. Piotr Markiewicz stwierdził z radością, że Matka Najświętsza czuwała nad swym umiłowanym Sanktuarium i Paulinami, którzy w tym czasie nie przestawali codziennie śpiewać jasnogórskiej litanii w kaplicy Matki Bożej, chociaż nie wolno im się było zbierać na wspólne modlitwy.

Kronikarz opisując bolesne doświadczenia i udręki Zakonu w tym celu, aby „miłość do naszej Jasnogórskiej Pani w naszych sercach coraz bardziej się ożywiała" zaznacza równocześnie, że jak w ciągu minionych wieków, tak teraz „w ostatnich czasach Matka Boża swoją cudowną opiekę nad nami przedziwnie ujawniła. Pomimo bowiem różnych usiłowań wielu nam nieprzyjaznych, zamierzających nas Paulinów zastąpić innymi w stróżowaniu nad Cudownym Obrazem, Matka Najświętsza nie tylko do tego nie dopuściła, ale owszem, za nasze niczym niezasłużone stróżowanie sprawiła, że z każdym rokiem aż do ostatnich czasów coraz liczniejsze rzesze wiernych wszystkich stanów, zawodów i organizacji skupiają się u stóp naszej Jasnogórskiej Królowej". (O. Pius Przeździecki).

Te ostatnie dzieje jako „znaki czasu" jeszcze bardziej przyczyniły się do pogłębienia więzi Zakonu z Maryją. Wielkie wydarzenia religijne naszego polskiego Narodu w ostatnim stuleciu wiązały się z równoczesnym odrodzeniem Zakonu. Do tych religijnych wydarzeń Narodu, które miały miejsce zwłaszcza na Jasnej Górze zaliczyć trzeba z pewnością:

-        jasnogórskie jubileusze 500-łecia, 550-lecia a zwłaszcza600-lecia;

-        ponowna koronacja Cudownego Obrazu Matki BożejJasnogórskiej (22.05.1910);

-        ponowne obranie Maryi za Królową Polski (27.07.1920);

-        jasnogórskie ślubowania z okazji 300-łecia ślubów królaJana Kazimierza (26.08.1956);

-        millenijny akt oddania Maryi w macierzyńską niewolę zawolność Kościoła (3.05.1966);

-        trzykrotna pielgrzymka Ojca św. Jana Pawła II i potwierdzenie maryjnej drogi polskiej (4-6.06.1979; 18.21.06.1983; 12-13 06.1987).

Tym wielkim wydarzeniom maryjnym patronował polski episkopat ze swymi prymasami: kard. Edmundem Dalborem, kard. Augustem Hlondem i kard. Stefanem Wyszyńskim ńa czele i kard. J. Glempem. Pierwszy z nich widział w Maryi ocalenie narodu, drugi - zwycięstwo, a trzeci wyjątkowo postawił na Maryję i Jej wszystko zawierzył. Te ostatnie wydarzenia, podobnie jak i poprzednie, czyli cudowna obrona Jasnej Góry, śluby Jana Kazimierza i koronacja Obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej (8.09.1717), nie mogły pozostać bez wielkiego znaczenia nie tylko dla narodu polskiego ale dla Paulinów w szczególności. Kształtowały one maryjny profil naszej duchowości i apostolskiego posługiwania Zakonu, tym bara-dziej, że Jasna Góra stała się zdecydowanie duchową stolicą narodu polskiego i centrum duszpasterstwa maryjnego, a zarazem głównym ośrodkiem Zakonu.

W atmosferze tych wielkich wydarzeń i uroczystych aktów maryjnej pobożności dokonywało się również indywidualne i wspólnotowe zawierzenie Maryi. Najpierw w dniu 3 maja 1962 r. generał Zakonu O. Ludwik Nowak wraz z przełożonymi innych domów i całą wspólnotą jasnogórską oddał Zakon i wszystkich jego członków Maryi na wyłączną własność. W następstwie tego, we wszystkich klasztorach -w godzinie apelu jasnogórskiego - powtarzano ten akt zawierzenia się Maryi. Z kolei kapituła generalna z 1963 r. i wszystkie następne aż do ostatnich czasów ponawiały akt oddania najwyższej władzy Zakonu w matczyne dłonie Maryi. Był to wyraz synowskiej wdzięcznści dla Bogarodzicy, Patronki i Orędowniczki Zakonu, Królowej Pustelników za Jej dotychczasową opiekę oraz gest najwyższego zaufania. Nowa uroczystość Królowej Pustelników obchodzona według zakonnego kalendarza nazajutrz po uroczystości św. Pawła Pierwszego Pustelnika tj. 16 stycznia stała się okazją już od 1967 r. do ponawiania przymierza Paulinów z Maryją, Matką i szczególną Patronką Zakonu.

Należy sobie również uświadomić, że z okazji uroczystej koronacji wizerunków Maryi łaskami słynących w pięciu naszych sanktuariach maryjnych {Jasna Góra - 8.IX.1717 i 22.V.1910; Leśna Podlaska - 18.VIII.1963; Leśniów -13.VIII.1967; Biechowo - 12.IX.1976; Brdów - 19.VI.1983) przełożeni w imieniu całego Zakonu składali uroczystą i publiczną przysięgę, że dołożą wszelkich starań, aby cześć Maryi kwitła i promieniowała dynamicznie na całą najbliższą okolicę.

Z okazji jubileuszu 600-lecia Jasnej Góry i obecności Paulinów w Polsce Ojciec św. w liście z 9 sierpnia 1982 r. pisał:

„Jak się tradycyjnie przyjmuje, już po założeniu Zakonu w Polsce, przekazany został zakonnikom świętego Pawła Obraz, uważany odtąd za serce, chlubę, chwałę i jasną gwiazdę Zakonu. Nasi więc zakonnicy pierwsi czcili Matkę z miłością i z pobożnością. Oni też wszelkimi siłami strzegli tego skarbu. Zresztą Obraz i sanktuarium w tak wielkiej są cenie na polskiej ziemi, że nie można sobie pomyśleć naszego narodu, bez tej stolicy i bez tego przepięknego Wizerunku Maryi; rzecz istotnie ponad wszystko droga i radująca serce ludu, zwłaszcza tych wszystkich, co zabiegają o cześć takiej Matki, żadnego nie szczędząc trudu.

Wraz z Wizerunkiem Dziewicy jawi się ów cud Jasnej Góry na oczach wszystkich ludzi. Mówimy tu o dziecięcej czci względem Boga. Jest to cześć niezwykła, wciąż wzrastająca, jak płomień podsycany podmuchem wiatru, mianowicie dzięki miłości, wierze i gorącemu nabożeństwu do Najświętszej Matki Boga i ludzi. A są to uczucia napełniające nie tylko poszczególne osoby, ale wszystkich Polaków z Pasterzami na czele - do wsławionej świątyni maryjnej.

Tam Bracia Zakonu św. Pawła Pierwszego Pustelnika zaprawiają wiernych do zwycięskich zapasów. A czynią to poprzez administrowanie sakramentów, przez głoszenie Słowa Bożego, codzienne rozważanie prawd wiecznych i praktykę cnót. W ten sposób wpajają w serca miłość i cześć dla Boga i Jego Matki. Umocnione tym pokarmem dusze kierują swoją barkę poprzez niebezpieczne sytuacje życiowe tam, gdzie słońce wieczystym świeci blaskiem..."

Posługa jasnogórska Paulinów - jak zaznaczył Ojciec św. Jan Paweł II w swoim przemówieniu przed Cudownym Obrazem Matki Bożej Jasnogórskiej - w dniu 19 czerwca 1983 r. -najpełniej wyraża charyzmat Zakonu Paulinów nie tylko w Kościele na ziemi polskiej ale także w Kościele Powszechnym. Łaska Jasnej Góry stała się wspólnym charyzmatem całego Zakonu. Ale jest to rzeczywiście nie tylko wielka i wyjątkowa łaska ale z pewnością także wielka, trudna i odpowiedzialna służba. Jasna Góra jest bowiem najbardziej newralgicznym punktem duszpasterstwa na całej ziemi polskiej, zwłaszcza jeśli chodzi o duszpasterstwo konfesjonału. Jest to służba odpowiedzialna i niełatwa. Ta wielka, kapłańska i duszpasterska służba domaga się także od każdego Paulina szczególnej duchowej dojrzałości, głębokiego życia wewnętrznego, wielkiej doskonałości zakonnej, wielkiej miłości Boga i bliźniego. Paulini są powołani do wielkiej miłości dusz ludzkich, która ma swoje źródło w wielkiej miłości Boga. Mają nadto być szafarzami i wyrazicielami tej miłości, którą Bóg Przedwieczny przez Matkę swego Syna - chce zwłaszcza na tym miejscu obdarzać synów i córki polskiego narodu, oraz wszystkich przybywających tu pielgrzymów.

Podczas pierwszej pielgrzymki na Jasną Górę Ojciec św. Jan Paweł II w dniu 4 czerwca 1979 r. mówił: „Jeszcze jedno słowo do was, drodzy ojcowie Paulini, stróże Jasnej Góry! Niech dzień dzisiejszy jeszcze raz wam ukaże, jakiego strzeżecie skarbu! Jak go macie strzec! Niech wam Maryja pomaga w tym wielkim posługiwaniu!... Waszym szczególnym zaszczytem i waszym szczególnym powołaniem jest straż przy tej świętości. Jesteście stróżami tego sanktuarium, jesteście duszpasterzami w tym sanktuarium. To jest wielkie powołanie. Pewnie, nie wszyscy Paulini na świecie pełnią swoje duszpasterstwo na Jasnej Górze; macie także inne klasztory, domy zakonne, inne zadania i w Polsce i poza Polską. Na ziemi amerykańskiej powstała - dobrze wiecie - Amerykańska Częstochowa, ponieważ tylu tam jest ludzi pochodzenia polskiego, że musiała powstać i powstała również za waszą sprawą. Starajcie się, pełniąc swoje zakonne powołanie i równocześnie swoje duszpasterskie posługiwanie przy Pani Jasnogórskiej, być pod tym względem godni swojego wyjątkowego powołania... Tutaj, na Jasnej Górze, na pewno są jakieś szczyty duszpasterstwa, a szczyty często oznaczają także największą głębię. Czasem tylko tutaj, na Jasnej Górze, człowiek może dźwignąć się z najgłębszego upadku na szczyt. Właśnie wy macie być sługami tego dźwigania się, macie być szafarzami tajemnic Bożych... Ufam, że pod tym miłościwym, macierzyńskim spojrzeniem Maryi wasze życie zakonne - i każdego z was i całej wspólnoty - będzie urzeczywistniało się w tym duchu, który nam zostawił - dał i zadał - Jezus Chrystus..." Na zakończenie tego przemówienia Ojciec św. Jan Paweł II wzywa raz jeszcze Paulinów do głębokiej refleksji nad powołaniem i posłannictwem związanym z tajemnicą szczególnej bliskości Matki Bożej, jaką mają szczęście codziennie doświadczać i przeżywać przez Znak Jej Jasnogórskiego Obrazu. W świetle tej autorytatywnej wypowiedzi Namiestnika Chrystusa staje się zrozumiałe, dlaczego łaska Jasnej Góry stała się wspólnym charyzmatem całego Zakonu.

Z okazji roku maryjnego - kieruje papież Jan Paweł II specjalny list do wszystkich zakonników zobowiązując ich do ponownego przemyślenia z Maryją swego powołania, konsekracji i posłannictwa apostolskiego. W końcowym fragmencie tego listu (z dnia 22 maja 1988 r.) zauważa on, że: „często zakony, zgromadzenia, instytuty w swoich niekiedy wielowiekowych już doświadczeniach, mają też takie sanktuaria, takie miejsca obecności Maryi, z którymi związała się ich duchowość, a nawet dzieje ich życia i posłannictwa w Kościele". Charyzmat tych sanktuariów przechodzi niekiedy z kolei na cały Zakon. Ma to zastosowanie w pełnym tego słowa znaczeniu do Zakonu Paulinów, w którym charyzmat Jasnej Góry związał się na stałe z duchowością, z dziejami i posłannictwem całego Zakonu. Potwierdza to m.in. i ten fakt, że Zakon po strasznej kasacie odradza się z Jasnej Góry, jako głównej siedziby wspólnoty paulińskiej. Słusznie też społeczność, zwłaszcza polska, kojarzy zawsze biały habit Paulina z Jasnogórskim Obrazem.

Paulini, na 24 placówki duszpasterskie posiadają 9 sanktuariów maryjnych o różnym zasięgu oddziaływania. Przypomnijmy je jeszcze raz: wśród polskich sanktuariów maryjnych należy oprócz Jasnej Góry - która ma charakter międzynarodowy - wymienić również cztery inne, a mianowicie: sanktuarium Patronki Podlasia - Matki wiary i jedności w Leśnej Podlaskiej; sanktuarium Patronki rodzin w Leśniowie - Żarkach; sanktuarim Matki Bożej Pocieszenia w Biechowie k/Wrześni i sanktuarium Matki Bożej Zwycięskiej w Brdowie k/Koła. Do zagranicznych zaś należy zaliczyć następujące sanktuaria: Doylestown - „Amerykańska Częstochowa" w USA, Todtmoos w R.F.N., Kamieńsko w Jugosławii i Berrima w Australii. Pozostałe placówki paulińskie są również ośrodkami kultu maryjnego. Wprawdzie Obraz Jasnogórski znajduje się zwłaszcza tam, gdzie są Polacy, ale można go też spotkać w świątyniach różnych narodowości. Tak np. prof. Antoni Sekulić utrzymuje, że na terenie samej Chorwacji znajduje się około 80-ciu obrazów Matki Bożej Częstochowskiej, a niektóre z nich cieszą się wyjątkowym kultem, jak np. w Subotnicy. Wielkie zasługi w tym rozpowszechnianiu jasnogórskiego wizerunku Bogarodzicy mają niewątpliwie sami Paulini, zabiegający gorliwie o szerzenie Jej kultu i czci. Był nawet taki okres, że ikonograficzne przedstawienie Jasnogórskiej Bogarodzicy przyjęte zostało jako wzór dla wyobrażenia autentycznego obrazu „Matki i Patronki Słowian".

Obecnie rozszerzyło się znaczenie teologiczne jasnogórskiego obrazu poprzez dowartościowanie wymiaru eklezjalnego w publicznym kulcie maryjnym Kościoła Powszechnego.

Posłannictwo Paulinów jest często porównywane z posługą biblijnych sług z Kany Galilejskiej, do których Maryja, Matka Jezusa skierowała wezwanie: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie" (J 2, 5).

 

III. BIBLIOGRAFIA

 

Benger Nicolaus OSPPE., Annalium Eremi-Coenobiticorum Ordinis Fratrum Eremitarium S. Pauli Primi Eremitae, Volumen secundum, Posonii 1743.

Boleslavic Bartholomaeus OSPPE., Paulina Eremus seu Commentarius hy-storicus in quo Ordinis Fratrum Eremitarum Sancti Pauli Primi Eremitae primordia, progressus, fundationes, provilegia, viri illustres referun-tur, Cracoviae 1630, AJG 752.

BossliF., S.Paulus Primus Eremitaexepmlar vitae christianae, Viennae 1799.

Chodyński Stanisław ks,, Paulini, w: Encyklopedia Kościelna t. 18, Warszawa 1892, s. 409-519.

Degórski Bazyli OSPPE., Święty Paweł Pierwszy Pustelnik w świetle tekstów patrystycznych, w: Studia Claromontana 6, Częstochowa Jasna Góra 1985, s. 110-144.

Degórski Remigiusz Bazyli OSPPE., Eremityzm pauliński w świetle „Paulina Eremus" O. B. Boleslawskiego (1596-1638), Kraków 1981. Praca magisterska Remigiusza Degórskiego ZP. pisana na Seminarium historii Kościoła WSD Paulinów pod kierunkiem o. dra J. Zbudniewka Kraków 1981 (maszynopis) B266 ASk.

Degórski Bazyli OSPPE., Powstanie Zakonu Paulinów w świetle „Paulina Eremus" O. Bartłomieja Bolesławskiego, w: Studia Claromontana 3, Częstochowa Jasna Góra 1982, s. 254-282.

Eggerer Andreas OSPPE., Fregmen Panis Corvi Proto-eremitici seu Reli-ąuiae Annalium Eremi-Coenobiticorum Ordinis Fratrum Eremitarum Sancti Pauli Primi Eremitae, Viennae 1663.

Fuhrman Matchias OSPPE., Decus solitudinis sive vita et obitus gloriosis-simi Patriarchae Divi Pauli Thebaei, Viennae 1732.

Fuhman Mathias OSPPE., Acta sincera S. Pauli Thebaeri, Neostadii 1760.

Gyeressy Augustyn OSPPE., Życie błog. Euzebiusza, Budapest 1938 (tłum. maszynopis AJG).

Gyongyósi Gregorius OSPPE,, Vitae fratrum heremitarum S. Pauli primi heremitae, 1526 AJG II 46.

Gyóngyósi Gregorius OSPPE., Declarationes Constitutionum, Romae 1509.

Św. Hieronim, Żywot Pawła Pustelnika, w: Żywoty mnichów, Dialog przeciw pelagianom, Pisma Starochrześcijańskich pisarzy, t. X (Św. Hieronim) ATK, Warszawa 1973, s. 23-32.

Kisbśn Emil, Historia Węgierskiego Zakonu Paulinów t. I-II, (z węgierskiego tłumaczył Natoński Bronisław T.J.) Budapest 1938.

Konstytucje Zakonu Świętego Pawła Pierwszego Pustelnika i Dyrektorium Generalne, Kuria Generalna Zakonu Paulinów, Jasna Góra, Częstochowa 1986.

Jasnogórski Pielgrzym - Jan Paweł II, (Teksty zebrał i do druku przygotował O. Józef St. Płatek ZP.), Częstochowa Jasna Góra 1983.

Jędrzejewski Alfons OSPPE., Historia Zakonu Paulinów, Częstochowa 1940.

Jędrzejeski Alfons OSPPE., Historia OO. Paulinów w obrazach na Jasnej Górze, Częstochowa 1939.

Jędrzejewski Alfons OSPPE., Żywot św. Pawła I Pustelnika i krótka historia Zakonu paulinów, Rzym 1926.

L.N. „Korzeń i początek" w: Jasna Góra Miesięcznik Sanktuarium Matki Bożej Jasnogórskiej Rok V nr 1 (1987) s. 8-18, (tłumaczył z łacińskiego tekstu - Radix et origo..., Roma 1683. - O. Paweł Kosiak Z.P.).

Orosz Franciscus OSPPE., Synopsis Annalium Eremi-Coenobiti-corum Fratrum Ordinis S. Pauli Primi Heremitae, Sopronii 1747.

Pasternak Stanisław Ferdynand OSPPE., Powstanie Zakonu Paulinów i jego najstarsze reguły, w: Prawo Kanoniczne Nr 1 (1967) Warszawa ATK, s. 193-220.

Pasternak Stanisław Ferdynand OSPPE., Najstarsze Węgierskie Reguły Zakonu Paulinów na tle Kościelnego Prawa Powszechnego. Praca doktorska na Wydziale Prawa Kanonicznego ATK w Warszawie, pisana pod kierunkiem ks. prof. dr hab. Ignacego Subery (maszynopis) AJG III - 86 Warszawa 1964.

Pasternak Stanisław Ferdynand OSPPE., Historia kodyfikacji Konstytucji Zakonu Paulinów od 1308 do 1930, w: Nasza Przeszłość 31 (1969), s. 12-74.

Płatek Józef OSPPe., Rys historyczny rozwoju Konstytucji, w: Konstytucje Zakonu Świętego Pawła Pierwszego Pustelnika, Częstochowa, Jasna Góra 1986, s. 6-17.

Pongracz Ignatius OSPPE., Triumphus Pauli... Commentarium in vitam a Divo Hieronymo Dalmata Purpurato conseriptam Saneti Patris pauli Primi Eremitae eiusąue filiorum..., Posonii 1752.

Raczyński Kajetan OSPPE., Św. Paweł Pierwszy Pustelnik, Patriarcha Zakonu Paulinów, Leśna Podlaska 1930.

Raczyński Kajetan OSPPE., Św. Paweł Pierwszy Pustelnik, Częstochowa 1956, AJG: 11-248 (maszynopis).

Raczyński Gaetano OSPPE., Vita di S. Paolo Primo Eremita, Roma 1941.

Szabó Laszló dr, Święty Euzebiusz z Ostrzyhomia (tłumaczył z węgierskiego J. Zientak) Budapest 1982 (maszynopis).

Szafraniec Kazimierz Sykstus OSPPE., Błog. Euzebiusz z Ostrzyhomia w: Z dziejów Zakonu (maszynopis), Częstochowa 1965. s. 3-6.

Ksiądz Stefan Kardynał Wyszyński, Prymas Polski, Konfrater i Protektor Zakonu Paulinów (zebrał teksty O. Józef St. Płatek), Jasna Góra 1979 (maszynopis AJG).