duchowość
|
Modlitwa...
Kościół Święty od początku swego istnienia, widział w Słowie Bożym źródło całego bogactwa form modlitwy. Również jego liturgia oparta jest na słowach Biblii, gdzie każdy gest i ryt wydobyty jest ze słów Pisma Świętego.
Istotne wydaje się to, że Konstytucje Paulińskie łączą zachętę do rozmyślania jedynie z Pismem Świętym. Niema bowiem prawdziwego rozmyślania poza Słowem Boga. Poza nim żadne słowo nie jest godne tego modlitewnego skupienia, jakim jest medytacja. To też zarówno dokumenty ostatniego soboru, jak i tradycja Ojców Kościoła oraz Ojców Pustyni wskazują na jedyne źródło medytacji, którym jest Biblia. W artykule 27 naszych konstytucji czytamy: serdeczne i żywe umiłowanie Pisma Świętego, codzienne jego czytanie i rozważanie ułatwiają nam zbawczy dialog z Bogiem. Tylko Pismo Święte ułatwia nam rozmyślanie, ów dialog ze Stwórcą, który otwiera nas na prawdę o zbawieniu. Rozmyślanie, więc polega na szukaniu Boga Ojca przez „ucho igielne” Jego Syna, który jest Słowem Bożym w Duchu Świętym. Wszelkie bogactwo ludzkiej mądrości nie przeciśnie się przez tę bramę. Dlatego rozważanie Słowa Bożego przewyższa czytanie książek nawet wielkich autorów.
Nie rozmyślamy nad Słowem Boga, po to tylko, by wiedzieć, lecz po to, by widzieć Ojca (J 14,9). Pokusa jedynie intelektualnego poznawania Pisma Świętego jest drugą mielizną, na której duch człowieka może się zatrzymać. Poznanie Boga, które nie wprowadza człowieka w obszar doświadczenia Jego miłości oraz odpowiedzi na tę miłość ze strony człowieka, staje się gnozą, która nie jest wiarą, lecz tylko wiedzą próbującą spekulować z Bogiem. Wreszcie warto powiedzieć o tym że, rozmyślamy również w tym celu, aby przyjąć Słowo do swojego życia, tu i teraz. Jest ono skierowane do konkretnej osoby ludzkiej i ma wyjaśnić jej konkretną sytuację egzystencjalną. Jest światłem rzuconym na naszą ścieżkę i lampą świecącą przy naszych stopach ( por. Ps. 109, 105). Ta ścieżka jest obrazem sytuacji, w której się znajdujemy, jest symbolem drogi życiowej, zaś stopy – to już my sami, moja osoba, moje konkretne „ja”. Psalmista nie nazywa Słowa „lampą dla głowy” lub „światłem dla marzeń”, ale sięga niżej do tego, na czym człowiek stoi – do stóp. Tak więc ścieżka i stopa są to realia mojego życia, nawet te najmniej znaczące kroki. Zakonnik nie może przyjmować Słowa Bożego po to, by usprawiedliwiać swe niedojrzałe posunięcia, musi nimi oświetlać bardziej stopy, które symbolizują to, co domaga się szczególnego obmycia, oczyszczenia i uzdrowienia. Kroczy nimi przecież po wąskich drogach codziennych zmagań, które ostatecznie mają większą wagę, niż obłoki pragnień, unoszące się nad jego głową.
Ewangelia według św. Jana opowiada o faryzeuszu Nikodemie, który przychodzi nocą do Jezusa i nie może pojąć tego, co znaczy „powtórnie się narodzić”. Noc Nikodema to mrok, w którym człowiek nie rozpoznaje siebie samego. Rozmowa z Jezusem rozświetla jego ciemności. Słowa naszego Pana dają mu światło do rozpoznania osoby Boga w Jezusie, i do poznania siebie samego, odkrycia głębi swojej osobowości. Właściwe rozmyślanie, które jest przyjmowaniem na swoje życie światła Słowa Bożego, „rozjaśnia” mi w tym świetle moją własną osobowość. Osoba Nikodema jest wzorem dla rozmyślającego zakonnika, ponieważ medytacja nie może być religijną ucieczką przed zawsze trudną do przyjęcia prawdą o sobie. Spotykając Jezusa, nie sposób już trwać w ciemnościach nocy! Ta noc symbolizuje alienacją człowieka, jego wyobcowanie i wewnętrzną samotność, jakie kryją się w kuszących propozycjach współczesnego świata. Chcesz poznać Boga, poznaj najpierw samego siebie – mówi Ewagriusz Pontyjski ( +399).
Między Bogiem a człowiekiem rozpościera się ciemny obłok grzechu, taki sam jak między Izraelem a Synajem, gdzie Bóg zaprosił Mojżesza. Wspiął się on na skały Sunaju, przebrnął przez ciemności obłoku i otrzymał DZIESIĘC SŁÓW – Prawo dekalogu. Boży dar utrwalony w kamieniu stał się łaską nie tylko dla jednego Mojżesza, lecz dla całej pustynnej wspólnoty Izraela, wędrującej po pustyni. Nie możemy więc pominąć tego wydarzenia, skoro i my doświadczamy pustyni jako NOWY IZRAEL. Rozmyślanie nawet nad Dziesięcioma Słowami Bożymi staje się łaską dla całej wspólnoty zakonnej, a także dla całego Kościoła. Osobisty wysiłek rozmyślającego wpływa na kształt całego Ludu Bożego. Aby przyjąć i pojąć Słowa Boże, trzeba nam przebrnąć przez ciemny obłok trudnej i czasami mrocznej prawdy o naszej grzeszności. Jest to konieczny i niemożliwy do ominięcia warunek owocnego rozmyślania.
Przypomnijmy Matkę Jezusa, Maryję, która zawsze była wzorem osoby rozmyślającej. Archanioł Gabriel wchodzi do Niej w dniu zwiastowania i przekazuje Jej słowa, a Ona zmieszała się i rozważała, co miało by znaczyć to pozdrowienie (Łk 2,19). Także po powrocie z Jerozolimy z odnalezionym Synem chowała wiernie wszystkie te wspomnienia w swym sercu (Łk 2,51). W tych trzech sytuacjach ewangelicznych Maryja jest ukazana jako osoba rozmyślająca, zastanawiająca się nad wydarzeniami z życia Jej Syna i słowami, które słyszała od Anioła. Najprostsze i z pozoru zwykłe, a nawet szare wydarzenia wprowadziły Ją w rozmyślanie o swoim Synu. Czy trzeba nam jeszcze lepszego wzoru? Maryja przyjęła Słowo całym istnienie i w Niej stało się Ono Ciałem, a stawszy się człowieczym ciałem, nie przestawało gościć w Jej Niepokalanym Sercu jako Boskie Słowo!
Nasza Wspólnota od początku swego istnienia cieszyła się wyjątkową opieką Aniołów Bożych. Czcimy ich, gdyż są posłańcami Słowa Bożego. To właśnie Archanioł Gabriel zwiastował Słowo Maryi. Na skutek ich działania Lot uwierzył Bogu i opuścił Sodomę. Anioł też oprowadzał Ezechiela po świątyni Ducha. Nie zapomnijmy zatem prosić naszych duchowych braci o pomoc, ilekroć będziemy słuchać Słowa Bożego i rozważać, co miało by znaczyć w naszym konkretnym życiu. |