|
|
|
p. Mieczysława, Myszków |
|
Jakże mam Ci dziękować, Matko…
Pod koniec lat 90-tych zaczęłam chorować na tarczycę i od tego czasu byłam na tabletkach, które musiałam zażywać codziennie.
Pewnego dnia, a dokładnie 2 lipca 2004 roku wybrałam się do Leśniowskiego Sanktuarium, na uroczystą Sumę odpustową, na godzinę 11.00. Wcześniej uczestniczyłam także w modlitwie różańcowej w kościele przed Cudowną Figurką Matki Bożej. Mszę św. celebrował Ksiądz Arcybiskup Stanisław Nowak przy ołtarzu polowym. Nagle, po przeistoczeniu, poczułam gorąco, które spłynęło od głowy do nóg, a przy tym także mocne ukłucie po obydwu stronach szyi. Poczułam się tak, jakby ktoś wbijał mi igły w ciało.
Pierwszą myślą, jaka przyszła mi do głowy to myśl, że Matka Boża mnie uzdrowiła z mojej choroby tarczycy. Tym większa radość i wdzięczność zrodziły się w moim sercu, bo nigdy nie prosiłam o to Maryi, przyjmując codzienny krzyż choroby.
Już jako dziecko, wraz z Rodzicami i Rodzeństwem jeździłam do Leśniowa, do Matki Bożej. Jestem bardzo związana z tym Miejscem, a szczególnie z Matką Bożą Leśniowską.
Matko, choć nie wiem, jak mam Ci dziękować za ten szczególny, dla mnie, dar uzdrowienia, to wiem jedno: Jesteś dla mnie najlepszą i najbliższą memu sercu Matką. Dziękuję Ci, Matko Boża Leśniowska, Królowo Rodzin, Uzdrowicielko.
Twoja Czcicielka Mieczysława
|