Małgorzata, Myszków

 

Leśniów - miejsce, uświęcone Miłością Maryi i Jej Syna Jezusa…

 

Leśniów jest dla mnie miejscem, w którym nie tylko są moje rodzinne korzenie, ale także miejscem, gdzie Matka Boża Leśniowska, wziąwszy mnie pod swoją czułą opiekę, zaczęła mnie prowadzić do swego Syna Jezusa. To tu, w Sanktuarium Matki Bożej, Patronki Rodzin, rozpoczęło się moje duchowe pielgrzymowanie po ścieżkach Chrystusowej Miłości. Jestem tylko tym, czym jestem – popękanym i posklejanym Bożą Miłością dzbanem bez ucha. Lecz dla Maryi każdy z nas jest umiłowanym dzieckiem, dlatego nigdy nie zrażała się i nie zraża do dziś, moimi licznymi potknięciami, upadkami, odejściami i grzechami, które zapewne muszą wciąż ranić Jej Matczyne Serce - i niezmiennie trwa przy mnie.

 

Podczas pewnej niedzielnej Mszy św., w której uczestniczyłam, na moment pojawił się przede mną obraz Jezusa kroczącego po wąskiej i stromej ścieżce. Po jej obu stronach było mnóstwo małych dróżek, które prowadziły do gęstego lasu. Za Nim ktoś szedł, lecz od czasu do czasu zbaczał na te boczne ścieżki. Wtedy Jezus przystawał, odwracał się, i jak dobry Pasterz, czekał na zagubioną owcę, a gdy ta wracała, szedł dalej. I dopiero wtedy zdałam sobie sprawę, że tą owcą jestem ja sama.

 

Ponad 20 lat temu Bóg mnie odnalazł i stał się cud, za który wciąż jeszcze nie potrafię Mu podziękować. Cud Bożego Narodzenia w mym zagubionym sercu. Jezus w końcu mnie odnalazł i oddał pod opiekę swojej Mamie, bo któż lepiej zajmie się zagubionym dzieckiem, jak nie kochająca Mama, która na dodatek, tu w Leśniowie jest Patronką Rodzin, a więc matek, ojców i dzieci. Stała się Tą, która cierpliwie oczekuje każdego mego powrotu. Jest najczulszą Mamą i najlepszą Przewodniczką. Przez tyle już lat towarzyszy mi zawsze i wszędzie, ucząc jak żyć Miłością Jezusa. Lecz pewnego dnia uświadomiłam sobie, że Maryja zaczyna powoli oddalać się w cień swego Syna, ale nadal jest przy mnie, czuwa nade mną i mnie wspiera.

 

To tu, w Leśniowskim Sanktuarium nauczyłam się kochać Maryję, a Ona wciąż uczy mnie każdego dnia kochać swego Syna Jezusa. To tu, rozpoczęło się moje dojrzewanie na drodze życia duchowego. I nawet wtedy, gdy nie mogłam być tutaj tak często, jak chciałam, to jednak moje serce zawsze wracało do tego szczególnego miejsca. Miejsca, które Maryja wybrała sobie, abyśmy mogli do Niej przychodzić. Miejsca, gdzie może pochylać się nad wszystkimi strapionymi, utrudzonymi, zagubionymi, poszukującymi, ale także, by radować się naszymi radościami i sukcesami. Miejsca, gdzie Ojciec Niebieski, poprzez Maryję, rozlewa zdroje łask, których skutki możemy dostrzec ludzkim wzrokiem, ale jeszcze więcej tych, które przemieniają nasze dusze. Miejsca, uświęconego Miłością Maryi i Jej Syna Jezusa.

 

Maryjo

Wędrująca po ziemi

Uświęconej Miłością

Twego Syna

Wędrowniczko

Przecierająca szlaki

W gąszczu naszych myśli

Wędrująca po pustyni

Naszych małych pragnień

Zamieniająca je

W pełne nadziei

I ufności jutro

Wędrująca z Synem

Po asfaltowych drogach

Naszych wsi i miast

Mijana przez tysiące

Obojętnych na swą Matkę

Dzieci

Pochylająca się nad Ubogimi

Tego świata

Przygarniająca wszystkich

Odrzuconych i Poniewieranych

Karmiąca piersią

Macierzyńskiej miłości

Spragnionych Tułaczy

Rajskiego wygnania

Ucząca nas pokornej prostoty

Naszej codzienności

Drogowskazie

Na trudnych ścieżkach

Prowadzących do Syna

Pomóż nam być godnymi

Miana Twoich dzieci

 

 

Małgorzata