NOWICJAT » Informacje » Charakterystyczne wydarzenia z życia nowicjuszy w Leśniowie

Wybuch drugiej wojny światowej i ucieczka nowicjuszy przed frontem tej wojny.

W dniu 1 września 1939 roku już przed godziną piątą przebudziły nowicjuszy niemieckie samoloty bombowe, które przeleciały nad leśniowskim klasztorem. Natomiast w dniu następnym tj. 2 września 1939 roku po południu ok. godz. 1620 rozpoczęło się – tragiczne w skutkach – bombardowanie i obstrzał mieszkańców Żarek i Leśniowa z karabinów maszynowych z samolotów. Trwało to przez 12 minut i towarzyszyły temu pożary domów, wycie psów, ryk bydła, beczenie owiec, jęki rannych, krzyk i przerażenie dzieci, płacz i lament kobiet, niesamowite zamieszanie i popłoch. Ludzie uciekali z domów do lasu i w pola. Dużo ludzi przybiegło do kościoła, prosząc o spowiedź, o pomoc i o opatrunki dla rannych. Ojcowie i paru braci poszli do Leśniowa i Żarek, zabierając ze sobą leki i opatrunki, aby konającym i rannym nieść pomoc zarówno duchową jak i sanitarną. Wszystkich mieszkańców Żarek i Leśniowa ogarnęła dziwna panika i zaczęli ze swym dobytkiem uciekać w kierunku wschodnim, często opuszczając swych najbliższych rannych i ukrywając ich w różnych piwnicach. Inni swój dobytek zakopywali w ziemi. Rozpoczęła się przykra i zarazem niebezpieczna w swych skutkach ucieczka mieszkańców przed niemieckim frontem.

W leśniowskim klasztorze pozostali tylko dwaj bracia: br. Feliks Wiewióra i br. Barnaba Finc, ks. Jan Cichocki nowicjusz  i o. Ludwik Nowak, który z Rzymu przybył tu na odpoczynek. Pozostali ojcowie, nowicjusze wraz z o. Stanisławem Nowakiem postanowlili dostać się najpierw na Święty Krzyż w Górach Świętokrzyskich, gdzie przełożonym był ks. J. Finc, rodzony brat naszego br. Barnaba Finca. Niektórzy uważali, że tam na Świętym Krzyżu znajdą miejsce bezpieczne podczas wojny, a inni szukali ocalenia w Leśnej Podlaskiej. Tak więc zaplanowano bardzo ryzykowną i niebezpieczną podróż – pod opieką o.przeora i o.magistra nowicjatu na Wschód, aby usunąć się przed frontem niemieckim. Wymarsz nastąpił wieczorem 2 września 1939 r. o godz. 2200. Z klasztoru leśniowskiego wyruszyło 27 osób (14 nowicjuszy kleryków, 7 braci nowicjuszy, 3 ojców i 3 braci profesów). Jako cel ucieczki wyznaczono sobie na początku Kielce. Już zaraz po wyjściu zorientowali się, że byłoby niebezpiecznie poruszać się głównymi drogami. Dlatego roztropność i poczucie bezpieczeństwa nakazywały, aby poruszać się przede wszystkim drogami polnymi, a podczas nalotów samolotów niemieckich ukrywać się pod drzewami, w lasach, lub w rowach, kładąc się na ziemi. Droga do Kielc prowadziła przez Niegowę, Lelów, Przyłęk, Secemin, Włoszczowę, Łopuszno i Piekoszów. Zatrzymywali się w tych miejscowościach, aby celebrować Msze św. i po modlitwie skorzystać z posiłku. Niektórzy bracia, osłabieni podróżą i zmęczeni drogą, korzystali z samochodów a nawet furmanek, by dostać się wcześniej do Kielc. Podzielono się w ten sposób na 2 grupy, z których jedna liczyła 14 osób, a druga 13 osób. Wszyscy mieli się spotkać w kościele św. Krzyża księży salezjanów w Kielcach. Z racji jednak bombardowania Kielc, zwłaszcza w okolicy dworca kolejowego, do takiego spotkania tych dwóch grup nie doszło w dniu 6 września 1939 r.. Dalszy pobyt w Kielcach okazał się niebezpieczny i dlatego po kilkugodzinnych poszukiwaniach grupa liczniejsza, składająca się z 14 osób w tym 3 ojców, postanowiła schronić się na Świętym Krzyżu i wyruszyli tam przez Bieliny. Po dotarciu na Święty Krzyż w dniu 8 września i krótkim tam pobycie  w klasztorze księży oblatów do 11 września 1939 roku szybko zrozumieli, że nie jest to miejsce bezpieczne na dłuższe zatrzymanie się. Dotarły tu samoloty zwiadowcze i bombowe, dlatego postanowili powrócić do Leśniowa, mniemając, że wojenna sytuacja się już unormowała.  Doszła też do nich wiadomość, że w Kielcach, jeśli tylko tam się dostaną, będą mogli pociągiem powrócić do klasztoru. Po drodze doznali wiele zawodu, spotkało ich wiele obelg i zniewag od niemieckich żołnierzy. Powracali przez wieś Krajno, gdzie dowiedzieli się, że ta druga grupa 13 paulinów tu przebywała i dostała się później do Świętej Katarzyny, do klasztoru sióstr bernardynek.

Złudne jednak okazały się plany powrotu do Leśniowa pociągiem. Dlatego postanowili powrócić pieszo, ale nieco odmienna trasą. Droga ta prowadziła przez Piekoszów, Węgleszyn, Kossów, Bieganów, Przyłęk i Niegowę.

W drodze z Niegowej do Leśniowa spotkała ich ulewna burza. W Leśniowie zastali klasztor zajęty przez żołnierzy niemieckich, którzy tu zamieszkali od 4 września 1939 roku, grabiąc przy tej okazji całe mienie klasztorne. W zakonnej kaplicy urządzali sobie zabawy taneczne i noclegownię. W klasztorze pozostawili zakonnikom tylko dwa pokoje. Dlatego jako zmoknięci „uciekinierzy wojenni” musieli się czasowo zatrzymać w wilii ks. Stanisława Witka. W klasztorze w tym czasie zostali: br. Barnaba Finc i ks. Jan Cichocki, którzy im opowiedzieli, co się działo w tym czasie w Leśniowie. Spotkali tu ponadto: o.Romualda Kłaczyńskiego. Po uprzednim naradzeniu się z o. Justynem Marczewskim przeorem klasztoru i o.Stanisławem Nowakiem magistrem nowicjatu o. Romuald wraz z o. Kasjanem Rostkiem odjechali do Częstochowy na Jasną Górę. Ostatecznie Niemcy w dniu 28 września 1939 roku opuścili klasztor. Rozpoczęto robić porządku w klasztorze i nastąpiło po ich zakończeniu ponowne poświęcenie kaplicy w dniu 30 września 1939 roku. Od 16 września od godz. 800 czyli od chwili przybycia zmuszeni byli nowicjusze prowadzić prawie „koczowniczy” tryb życia w Leśniowie, z racji zajęcia klasztoru przez żołnierzy niemieckich 9/. Nadal wieczorem nie wolno było świecić światła w pokojach, dlatego modlitwy wieczorne odprawiano w zakrystii.

Druga grupa nowicjuszy, uciekających przed frontem niemieckim, przeżyła chwile niebezpieczne w Kielcach. Zaraz po przyjeździe do Kielc ogłoszono przez syreny atak lotniczy. Trzeba było zejść do piwnicy jakiegoś pomieszczenia, który służył za schron. Schron ten znajdował się w pobliżu dworca kolejowego i zarazem w bliskiej odległości kościoła księży salezjanów. Były tam zbiorniki benzyny i miejska elektrownia. Ta część miasta była najbardziej atakowana. Br. Antoni Sąkól, br. Modest Sosnowski schronili się w czasie bombardowania w parterowym domu w pobliżu księży salezjanów, który się zawalił. Poturbowani gruzami, cudem z tamtąd wyszli i z poszarpanymi szatami i poranieni. Z powodu gorączkowego ewakuowania  ludności z miasta Kielc, 13 –stu braci (7 kleryków i 3 braci nowicjuszy i 3 profesów), nie mogąc pozostawać dłużej w mieście, gdyż planowany był kolejny atak, postanowiło wyjść z miasta. Przy wyjściu poddano ich surowej rewizji, gdyż wzięto ich za szpiegów. Następnie próbowali śladami toru żelaznej kolejki wspinać się na Święty Krzyż, ale dalsze bombardowanie uniemożliwiło im to wspinanie się. Postanowili zatem przez miejscowość Krajno skierować się do klasztoru sióstr bernardynek do Świętej Katarzyny. Tam nastąpiło spotkanie z ojcami dominikanami z Gidel. Siostry przyjęły wszystkich bardzo gościnnie. Z różnymi przygodami dotarli oni do Słupi, a następnie w pobliże Opatowa do wsi Lipowa, gdzie zostali gościnnie przyjęci przez siostry szarytki. Przez cały ten czas wędrowania trzeba było się chronić przed nalotem samolotów bombowych, które siały grozę. Dalsza droga prowadziła przez Ożarów do Annopolu z ciekawą i trudną przeprawą przez Wisłę. Następnie droga prowadziła przez Księżomierz, Dzierzkowice, Urzędów, Ludwinów, Kłodnicę, Borzechów, Bełżyce, skąd samochodem wojskowym przewieziono wszystkich do Lublina. Z Lublina przez wieś Niemce dotarli do Lubartowa, korzystając z furmanek, następnie do Parczewa. Stąd dalsza droga prowadziła przez wieś Kostryń, Rudno, Wiski, Walinna i Kolembrody. Tu dowiedzieli się, że Niemcy zajęli  już  Janów i Konstantynów. Dalsza droga prowadziła przez Kozły i Burwin ale błądzili w kolejnych lasach i byli wyczerpani do ostateczności. Szczęśliwie jednak dotarli do Leśnej Podlaskiej 13 września 1939 roku na godz. 1130.  Zostali powitani serdecznie przez o.Piotra Markiewicza przeora klasztoru i o.Mariana Totha. Po krótkim odpoczynku w Leśnej Podlaskiej, dotarła wieść o inwazji Związki Radzieckiego na Polskę w dniu 17 września 1939 roku. Po zajęciu Leśnej przez wojska radzieckie, nowicjusze wraz z klerykami profesami podjęli powrotną podróż na Jasną Górę do Częstochowy i do Leśniowa 10/. Przybyli do Częstochowy w dniu 1 października i następnie wrócili do Leśniowa, aby kontynuować swój nowicjat.

Władze niemieckie wzbraniały przyjmowania kandydatów do nowicjatu pod karą więzienia a nawet śmierci. Udało się jednak w tajemnicy przed tymi władzami przyjmować nadal do nowicjatu w Leśniowie aż do września 1942 roku. Wobec zaostrzonego terroru okupacyjnego pojawiły się wielkie trudności z zameldowaniem nowych członków w klasztorze leśniowskim z racji tzw. pasa nadgranicznego i ciągłego niebezpieczeństwa doniesienia oraz śledztwa. Do tego dołączyły się ponadto trudności materialne związane zwłaszcza z aprowizacją nowicjuszy. W związku z tym trudnościami, zagrożeniami i niebezpieczeństwami, kierujący wówczas zakonem o.Augustyn  Jędrzejczyk wikariusz generalny nie zgodził się na dalsze przyjmowanie nowych kandydatów do nowicjatu. Natomiast dotychczasowy magister nowicjatu został powołany w dniu 6 października  na urząd przeora klasztoru jasnogórskiego i z dniem 12 października wyjechał z Leśniowa na Jasną Górę11/.

Przerwa w nowicjacie od 30 września 1943 roku do 18 sierpnia 1945 roku.       

Po blisko dwuletniej przerwie rozpoczęto na nowo nowicjat. Ostatni nowicjusz (br. Franciszek Kura) wyjechał z domu nowicjackiego z Leśniowa, by złożyć profesję na Jasnej Górze w dniu 30 września 1943 roku. Przez dwa lata tj. od 30 września 1943 do 18 sierpnia 1945 r. nowicjat był nieczynny z powodu działań wojennych. Na sesji definitorium w dniu 3 lipca 1945 r. mianowano magistrem nowicjatu o.Anzelma Radwańskiego, który przebywał  w Leśnej Podlaskiej. W tym czasie klasztor w Leśniowie zajęło wojsko na szpital i trzeba było odroczyć przyjęcie do nowicjatu, chociaż przez cały ten okres przerwy zgłaszali się kandydaci. W dniu 9 sierpnia 1945 rozpoczęto nowicjat rekolekcjami na Jasnej Górze. Już 18 sierpnia wojsko opuściło klasztor w Leśniowie i przybyli do klasztoru br. Jacek Nocuń, br. Tadeusz Kubik i br. Rafał Plebanek, których obłóczył o.Leonard Ligenza przeor. Rozpoczęli oni swój nowicjat od uporządkowania klasztoru. Dołączył do nowicjuszy kapłan ks. Bolesław Bednarski od 23 września 1945 a potem inni.

Pożar kościoła leśniowskiego

Wieczorem 7 maja 1948 roku podczas odmawiania liturgii godzin (czytań) zostali paulini w Leśniowie zaalarmowani, że palą się wieże kościelne. Rzeczywiście obydwie wieże były w płomieniach. Zbiegli się zewsząd ludzie i przybyło 11 jednostek strażackich, by gasić pożar. Pożar jednak zniszczył cały dach na kościele. Wszystko, co tylko było możliwe, usunięto z zakrystii i kościoła w obawie, że pożar może się dostać do jego wnętrza. Straż stwierdziła w kilku miejscach popodkładany ogień już wcześniej.

O.Walerian Barski przeor klasztoru w swym protokóle w sprawie pożaru stwierdza, że w dniu 7 maja 1948 roku o godz. 20:30 zauważono i zaalarmowano w Leśniowie pożar wieży kościelnej, położonej od strony klasztoru. Po kilku minutach również druga wieża stanęła w płomieniach i ogień zaczął się posuwać dachem wzdłuż kościoła. Nadbiegła pobliska ludność i wyważyła bramę prowadzącą na dziedziniec kościelny. Z powodu trudnego dostępu do dachu kościoła, trzeba było myśleć o zabezpieczeniu wewnętrznego urządzenia. Wszystko, co miało większą wartość, a najpierw Najśw. Sakrament i figurę Cudownej Matki Boskiej umieszczono w bezpiecznym miejscu. Pomimo ofiarnych wysiłków i dwukrotnego przerąbywania dachu, nie udało się uratować kościelnych wież, dachu i dzwonnicy. Zabezpieczony został klasztor i zabudowania, a murowane sklepienie kościoła nie dopuściło ognia do środka.

Ogień zlokalizowano do godz. 2300, a o godz.  2400 sytuacja była już opanowana. Po odjechaniu zamiejscowych straży, straż żarecka objęła dyżur do rana i dogasała pokazujące się miejscami płomienie. Straty były poważne, a przyczyny nie udało się ostatecznie ustalić. Poprzedniego dnia spaliła się szopa przy klasztorze.

Wzrastająca liczba nowicjuszy

Leśniów jako klasztor nowicjacki głęboko się wpisał w życie obecnego pokolenia paulinów. W pierwszym dwudziestoleciu po przeniesieniu tu nowicjatu, tj. od 7 sierpnia 1937 roku aż  do 4 maja 1957 roku przebywało i formowało się tu 276 nowicjuszy, w tym 221 kleryków, 46 braci i 9 kapłanów, jak to wynika z ksiąg nowicjackich, prowadzonych z wielką dokładnością przez mistrzów nowicjatu: o. Stanisława Nowaka, o.Anzema Radwańskiego, o.Krzysztofa Kotnisa i o.Honorata Marcinkiewicza. Z racji przygotowania klasztoru i sanktuarium do uroczystej koronacji Cudownej Figury Matki Bożej Leśniowskiej nowicjat na dziesięć lat został przeniesiony z Leśniowa do Leśnej Podlaskiej w latach 1960-1970. W tych latach trzeba zanotować zmniejszającą się ilość nowicjuszy.

Uwzględniając to, że w każdym roku w nowicjacie przebywało od ok. 10-30 nowicjuszy, należy przypuszczać, że w leśniowskim nowicjacie od początku jego przeniesienia aż do chwili obecnej, przebywało około 800 nowicjuszy. To prawda, że nie wszyscy wytrwali, ale ci, którzy pozostali w zakonie, wspominają z tęsknotą i rozżewnieniem swoje pierwsze miesiące rozwoju swego życia duchowego.

Do najliczniejszego nowicjatu zaliczyć należy nowicjuszy, którzy rozpoczęli go 1952 roku. Ich liczba wynosiła 48 osób, w tym 2 braci zakonnych. Tę wyjątkową liczbę należy wytłumaczyć sytuacją społeczno-polityczną. W lipcu 1952 r. władze komunistyczne zlikwidowały nasze Małe Seminarium czyli tzw. juwenat, a także wiele zakonnych i diecezjalnych Małych Seminariów. Młodzi licealiści znaleźli się w trudnej sytuacji i dlatego wielu z nich prosiło o.Alojzego Wrzalika generała zakonu o przyjęcie do nowicjatu, na co on wyraził zgodę.

Wypada też zaznaczyć, że większość nowicjuszy w okresie powojennym rekrutowała się z naszego paulińskiego juwenatu, a później z tzw. akcji powołaniowej, tzn. z organizowanych dorocznych spotkań i rekolekcji paulińskich i ruchu pielgrzymkowego na Jasną Górę. Trzeba też zaznaczyć, że wzrost powołań nastąpił po 1978 roku w związku z przygotowaniami do jubileuszu 600-lecia Jasnej Góry, kłopotami i upokorzeniami paulinów, oraz wyborem kard. Karola Wojtyły na papieża Jana Pawła II.

Wielką liczbę nowicjuszy można dostrzec też na początku września 2003 roku. Rozpoczynało wówczas nowicjat 44 kandydatów. W nowicjacie byli jeszcze obleczeni wcześniej 4 bracia, którzy kontynuowali swą formację, co zwiększało liczbę aż do 48 osób. Wtedy nowicjat opuściło 17 nowicjuszy. Nie powinno to nikogo dziwić, bo nowicjat jest próbą rozeznania właściwej drogi swego życia.

Śmierć w nowicjacie

O. Krzysztof Kotnis magister nowicjatu włożył wiele wysiłku, aby nowicjuszy przygotować do całkowitego oddania się Matce Bożej według wskazań św. Ludwika Grignon de Monfort. Uroczystość Zwiastowania Najśw. Maryi Panny stała się doskonałą okazją, aby np. nowicjusze tego najliczniejszego nowicjatu oddali się Matce Bożej w 1953 roku. Wśród tych nowicjuszy oddających  się w niewolę miłości Maryi był również br. Mateusz Piotr Machnik z Krasieńca z parafii Narama, który miał 2 siostry i 3 braci. Urodził się 2 lutego 1936 roku, uczęszczał do szkoły podstawowej w Damicach i w 1950 r. wstąpił do juwenatu paulinów w Krakowie na Skałce gdzie ukończył VIII klasę i na Jasnej Górze w Częstochowie IX klasę. Po odprawieniu 10-dniowych rekolekcji został obleczony w habit pauliński 12 sierpnia 1952 r. Był nowicjuszem cichym, pobożnym, rokującym najlepsze nadzieje. Przy tym uzdolniony pięknym głosem i zdolnościami muzycznymi. Grał na fisharomnii. Br. Mateusz zachorował poważnie w uroczystość Zmartwychwstania Pańskiego, która przypadła w 1953 r. 5 kwietnia. Lekarz z Żarek p.Markowski stwierdził u niego zapalenie wyrostka i polecił go odwieść do Częstochowy samochodem. Po odprawieniu spowiedzi i przyjęciu Komunii św. o godz. 800 rano 7 kwietnia 1953 roku został przewieziony jasnogórskim samochodem do szpitala za Zawodziu w Częstochowie. Już o godz. 1830 powiadomiono, że stan chorego był bardzo poważny. Z powodu jakiegoś spotkania lekarze – chirurdzy byli zajęci i operacja opóźniła się. W tym czasie ropne zapalenie spowodowało pęknięcie wyrostka robaczkowego i wszystkie najgorsze konsekwencje. Późnym wieczorem 8 kwietnia 1953 roku dokonano operacji, po której br. Mateusz już się nie przebudził. W czwartek o godz. 3-ciej nad ranem 9 kwietnia 1953 r. zmarł br.Mateusz Machnik nowicjusz. Przewieziono jego zwłoki na Jasną Górę i wystawiono w trumnie na sali rycerskiej. Ludzie mówili, że zmarły wyglądał jak anioł, i pocierali o niego swoje różańce. Rodzina br. Mateusza chciała go zabrać do swojej parafii, ale o.Krzysztof Kotnis im tego odradził. Pogrzeb odbył się na Jasnej Górze. Uroczystą Mszę św. pogrzebową sprawował o godz. 900 11 kwietnia o. magister i ciało br. Mateusza zostało pochowane w katakumbach pod kaplicą Matki Bożej15/.

Przeniesienie nowicjatu do Leśnej Podlaskiej i jego powrót do Leśniowa (1960-1970).   

Definitorium Generalne zakonu paulinów na sesji odbytej w dniu 16 lipca 1960 roku postanowiło – rozważając wszystkie racje – przenieść Studium Filozoficzne z Leśnej Podlaskiej do Krakowa na Skałkę w trosce o podniesienie jego poziomu naukowego i zarazem o pozyskanie bardziej wykwalifikowanej kadry profesorskiej. Debatowano również nad tym, aby opuszczony budynek po wyprowadzeniu kleryków dobrze zagospodarować – wobec grożącego w ówczesnym okresie niebezpieczeństwa przejęcia go przez władze komunistyczne. Dlatego w protokóle posiedzeń Definitorium Generalnego zanotowano: „by klasztor w Leśnej nie opustoszał, uchwalono przenieść nowicjat z Leśniowa do Leśnej Podlaskiej” 16/. Była też propozycja, by w leśniowskim klasztorze stworzyć warunki dla starszych i chorych ojców.To przeniesienie nowicjatu miało nastąpić  wrześniu 1960 roku.

W dniu 1 września 1960 roku rzeczywiście nastąpiło przeniesienie nowicjatu z Leśniowa do Leśnej Podlaskiej. Już w dniu 31 sierpnia 1960 roku samochodem z przyczepą, wypożyczoną z Jasnej Góry, wywieziono z Leśniowa całe mienie nowicjackie. W tym samochodzie pojechało do Leśnej 3 braci. Inni wczesnym rankiem z o.Antonim Sąkolem pojechali przez Warszawę do Białej Podlaskiej pociągiem. Z Białej Podlaskiej początkowo szli pieszo, ale wyjechał po nich samochód17/. Urząd magistra nowicjatu do 1963 roku pełnił o.Antoni Sąkól. Od 22 sierpnia 1963 roku magistrem nowicjatu został o.Tadeusz Kubik. W dniu 20 maja 1970 roku o.Tadeusz Kubik został wezwany na Jasną Górę i powiadomił go o.Jerzy Tomziński generał zakonu o decyzji przeniesienia nowicjatu z Leśnej do dawnego klasztoru nowicjackiego w Leśniowie. Ponownie w dniu 4 czerwca 1970 roku przyjechał samochód ciężarowy z przyczepą, by z Leśnej zabrać całe mienie nowicjackie i przewieść je do Leśniowa. Samochód wyjechał w dniu 5 czerwca 1970 roku, a wraz z nim pociągiem – podzieleni na grupy – wyjechali nowicjusze. Tylko 4 braci nowicjuszy pozostało jeszcze na parę dni, aby pomóc w obsłudze członków Komisji Duszpasterskiej Episkopatu, wśród których był ks. kard. Karol Wojtyła. W Leśnej Podlaskiej odbyła się sesja prac tej Komisji18/.

Na sesji Definitorium Generalnego w dniu 15 maja 1970 roku o.Jerzy Tomziński generał wysunął taką propozycję przeniesienia nowicjatu z Leśnej Podlaskiej do Leśniowa, podając raje: pedagogiczne, zdrowotne, duchowe oraz wzgląd praktyczny łatwiejszego dojazdu i rozwiązywania problemów nowicjackich. Zaplanowano też czas przeniesienia do połowy czerwca 1970 roku. Natomiast w Leśnej Podlaskiej zaplanowano urządzić dom rekolekcyjny dla duchowieństwa diecezji siedleckiej. Ta koncepcja bardzo odpowiadała ks. bp Janowi Mazurowi, ordynariuszowi diecezji siedleckiej19/. Jednocześnie przeorem i magistrem nowicjatu wybrano o.Tadeusza Kubika.

Remont kapitalny domu nowicjackiego w Leśniowie w latach 1988-1990

Zarówno uroczystości 600-lecia łaskami słynącej figury w Leśniowie, jak i z okazji 20-lecia jej koronacji podjęto kapitalny remont kościoła i klasztoru. Trzeba było najpierw pomyśleć o domu zastępczym na czas remontu. O.Anzelm Radwański przeor klasztoru – w porozumieniu z ówczesnym zarządem generalnym zakonu – podjął inicjatywę rozbudowy domu przekazanego przez Filomenę Morawiec (+ 16.04.2006), która należała do Instytutu Pomocnic Maryi Matki Kościoła. Mały domek zbudowany nad źródełkiem – dzięki staraniom – został powiększony i rozbudowany na dom zastępczy dla nowicjatu na okres remontu klasztoru. Budowa rozpoczęła się już w 1984 roku i została zakończona za kolejnego przeora leśniowskiego o.Arkadiusza Niedziółkę. Remont kościoła prowadził o.Czesław Bieleń w latach 1986-1988. Po ukończeniu prac remontowych w kościele,  przystąpiono już w 1988 roku do remontu klasztoru nowicjackiego i prace te trwały do początku 1990 roku. Na ten czas nowicjat został przeniesiony do budynku nad źródełkiem. Budynek ten obecnie służy potrzebom pielgrzymów.

Międzynarodowy charakter nowicjatu w Leśniowie.

W związku z zakładaniem nowych wspólnot paulińskich poza granicami Polski, zaczęli się zgłaszać również kandydaci z tych krajów do naszego zakonu. Początkowo pojawili się pojedynczo Chorwaci i to już od 1973 roku. Po nich zgłosił się kandydat z Ukrainy w 1988 roku. Trudne były wtedy problemy wizowe do załatwienia, ale gdy po 1990 roku sytuacja w naszym kraju uległa gruntownej przemianie, liczba kandydatów z innych krajów wzrastała.

Do nowicjatu leśnowskiego przybywali kandydaci w większej liczbie z Ukrainy, później ze Słowacji, Czech, Białorusi, Łotwy i Chorwacji. Zgłosił się też kandydat ze Szkocji i z RPA. Przybyli do nowicjatu w Leśniowie kandydaci ze Stanów Zjednoczonych z rodzin polskiego pochodzenia i z Australii.

Wielu z nich w nowicjacie z łatwością nauczyło się języka polskiego, innym przychodziło to trudniej. Z pewnością musieli oni pokonać tęsknotę za swą ojczyzną i za swoim krajem. Dzięki temu niekiedy wspólnota nowicjacka w Leśniowie posiada charakter międzynarodowy.

+ powrót